policja

Moja Polska

Moja Polska

Nie mam specjalnego wstępu do tego wiersza. On jest z mojego bólu, gdy patrzę na moje bycie. Rzucałem ulotki bojąc się, że spadnę z 12-go piętra, z teraz?... Tak mi jakoś pusto. Tak się bałem, ale mimo to organizowałem ten strajk. I co...? Nie chciałem by było jak jest. TO JEST NIE TAK!

Zanim dojdzie do tragedii.

Zanim dojdzie do tragedii.

Pogoda była fatalna, gdy Pan Krzysztof wyjeżdżał z jednego z większych miast Polski. Od kilku godzin padał deszcz, wieczór tego dnia zapadł szybciej niż zwykle, choć słońce powinno dawać jeszcze trochę światła. Niestety dywan ciemnych chmur pokrywał całe niebo i każdy, kto tylko mógł, chował się przed padającym ciągle deszczem.

Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.