Banki prześcigają się w coraz to zabawniejszych reklamach. Do swoich spotów zapraszają znane osoby, by ocieplić wizerunek i podnieść zainteresowanie swoimi usługami. Statystyki pokazują, że takie zabiegi marketingowe mogą rzeczywiście podnieść skuteczność.

Data dodania: 2012-09-19

Wyświetleń: 1819

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Oczywiście mogą przyciągnąć potencjalnych klientów do ich oddziałów, ale co dalej?

Niedawno odwiedziłem pewien bank, który oferuje nam atrakcyjne lokaty. Placówka mieści się w Warszawie na ul. Solidarności.

 Potrzebowałem kilku informacji, bez których nie miałem szansy ruszyć dalej ze swoimi planami.

 Wchodzę do oddziału – zero reakcji ze strony personelu. Nie powiedziałbym, żeby każdy z pracowników był tak zajęty, by zignorować potencjalnego klienta. Po 5 minutach i 20 sekundach stwierdziłem, że muszę zareagować. Podszedłem więc do lady, zza której wyglądał jedynie starannie uczesany kobiecy koczek. Pytam.

 - Czy mogłaby Pani udzielić mi kilku informacji na temat lokat?

 Pani lekko zaskoczona rewanżuje się i wprowadza również mnie w osłupienie, pytając – A był Pan umówiony?

A trzeba być umówionym? – odparłem. Aby uzyskać takie informacje, należy wcześniej umówić się z doradcą – cierpliwie tłumaczyła mi Pani z owego banku.

 Początkowo myślałem, że się nie zrozumieliśmy.

- Nie, nie, chciałem tylko uzyskać kilka podstawowych informacji o warunkach. Zajmę jedynie dwie, trzy minuty – pomyślałem, że skoro już tu jestem, to dlaczego mam rezygnować. Miałem wystarczająco dużo czasu, by porozmawiać właśnie teraz.

Pani jednak była nieustępliwa - Należy zadzwonić na infolinię i tam umówić się na spotkanie – odparła z uśmiechem na ustach. A w trosce o klienta, gwarantujemy możliwość umówienia się w dowolnej placówce w Warszawie. - Dodała z uprzejmością.

 Zaraz, zaraz, myślę, przecież jestem na miejscu, to dlaczego mam dzwonić i raz jeszcze tu przychodzić!? Poczułem się jak w urzędzie, gdzie nie wszystkie procedury są jasne, ale wszystkie trzeba wykonać. Dlaczego? Bo TAK.

 Gubiąc się w filozofii tego banku, pytam grzecznie, czy ona nie mogłaby mi udzielić wstępnych informacji.

 Odmówiła. Brnę dalej.

– To może na infolinii udzielą informacji – szukam rozwiązań.

– Nie, nie, oni tam czasem mówią nieprawdę – pada odpowiedź.

 Konsternacja. Jak można, będąc pracownikiem tego banku, mówić, że jakiś jego dział nie pracuje sprawnie bądź jest nieprofesjonalny?

 Elegancki ubiór personelu, dobrze zorganizowana przestrzeń w banku, wygodne kanapy i… brak obsługi klienta.

 Co Wy na to?

Licencja: Creative Commons
0 Ocena