Postulat wprowadzenia parytetu z pochodzenia jest lewicowy. W Polsce najmocniej promuje go SLD. Jednak według mnie (i nie tylko mnie) jest to pomysł chybiony (choć idea mu przyświecająca słuszna). Pomysł chybiony, bo (primo) wprowadza dyskryminację. Tak, właśnie.

Data dodania: 2009-08-15

Wyświetleń: 1918

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 2

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

2 Ocena

Licencja: Creative Commons

Postulat wprowadzenia parytetu z pochodzenia jest lewicowy. W Polsce najmocniej promuje go SLD. Jednak według mnie (i nie tylko mnie) jest to pomysł chybiony (choć idea mu przyświecająca słuszna). Pomysł chybiony, bo (primo) wprowadza dyskryminację. Tak, właśnie. Bo np. parytet 50% dla płci oznaczałby że na liście wyborczej powiedzmy do Parlamentu Europejskiego mogłoby znaleźć się zaledwie 5 kobiet (lub mężczyzn). Po drugie (primo) parytet jest ograniczeniem i zachwianiem systemem wyborczym. Bo spowoduje że partia nie będzie mogła wystawić na swojej liście w wyborach do np. Parlamentu Europejskiego 10 swoich najlepszych kandydatów, tylko 10 kandydatów w skład których wejdzie 5 kobiet. Brak tu mowy o kwalifikacjach. Może warto też wprowadzić parytet 50:50 we wszystkich zawodach? Jakież to byłoby sprawiedliwe gdyby wprowadzić prawny wymóg 50% reprezentacji kobiet w zawodzie górnika, albo 50% kobiet – papieży. Może warto wprowadzić parytet płci we wszystkich dziedzinach życia? Przy wyborze ministrów – powinna decydować płeć (minimum 50% ministrów-kobiet). Przy wyborze prezydenta – płeć (co drugi prezydent kobietą), przy wyborze dentysty – płeć (chodzimy raz do stomatologa-kobiety, raz do mężczyzny), przy rekrutacji do akademii policyjnej – kryterium płci (min. 50% rekrutów musi być kobietami), przy robieniu zakupów – płeć (raz zakupy w sklepie gdzie ekspedientką jest kobieta, raz tam gdzie mężczyzna). A za łamanie parytetów wprowadzić surowe kary! Bo kobiety mogą być nie tylko tak samo dobre jak mężczyźni w zawodzie posła, ale też górnika, stomatologa, policjanta, ekspedienta czy księdza.

Ponadto, jak już ktoś wspomniał w jakimś artykule prasowym na ten temat, parytet oznaczałby łapanki i gorączkowe szukanie chętnych do startu w wyborach. A to wpłynęłoby ujemnie na jakość kandydatek. Nie można bowiem stwierdzić, że każda kobieta-poseł lepiej wykonuje czynności poselskie od przeciętnego posła-mężczyzny.

To wszystko sprawie że argument o parytetach na listach wyborczych jest moim zdaniem niczym więcej jak populistycznym chwytem, który może zaowocować większą liczbą wyborców w gronie adresatów do których jest kierowany. A jest to spora grupa, bo ponad 50% elektoratu.

pełna treść artykułu na stronie www.krzysztofjakubowski.pl

Licencja: Creative Commons