3 głosów

Być może to, co zaraz przeczytasz wyda Ci się takie oczywiste...

A może nawet banalne i głupie?!

Jeśli tak to gratuluję serdecznie!

Zasługujesz na miano mistrza!

Img


Jest ziemia, jest kosmos, jest wszechświat...

A w całym tym zamieszaniu pojawia się istota zwana człowiek.

Każda jest ponoć na swój sposób piękna i obdarzona wielkim potencjałem. Ma ogromne możliwości. Wskrzeszona w nim iskra Życia zapala się coraz bardziej, gdy tylko człowiek wznieca ją podmuchem działania.

Rzec można - fenomen.

Życie jawi się wielkim darem, niemałym wyróżnieniem, które pociąga za sobą odpowiedzialność. Człowiek skupia się i myśli, co z tym fantem zrobić... W wyniku tego pojawiają się różne zmarszczki i inne zjawiska towarzyszące, które nie mnie oceniać.

Przychodzi więc Życie do człowieka i mówi: „Zrób coś ze mną - nudzę się z Tobą".

A człowiek siada i myśli i myśli i myśli...

Z całego trudu myślenia - kładzie się spać, bo jutro trzeba wstać wypoczętym i znowu pomyśleć. Następnego dnia - Życie znów przychodzi do człowieka, ale w nocy była impreza. Człowiek na
kacu, więc ani pogadać...

Życie nie daje jednak za wygraną. Od poniedziałku do niedzieli każdego tygodnia, przez 365 dni w roku nawiedza człowieka i błaga „Zrób coś ze mną, a dam ci wszystko czego pragniesz".
Człowiek jednak nie wierzy. Z resztą nie ma siły sprawdzić, bo codzienna rutyna go wykańcza. Pracuje, bo musowo zarabiać... na Życie. Gdyby nie ono nic by nie musowo. Klnie i wścieka się na swój „dar".

Życie ma w pewnym momencie dość człowieka - prosi o wolność. Zaprowadza człowieka do szpitala i daje do zrozumienia, że mimo wszystko - jest cenne.

Człowiek unosi się pychą i Życiu nie pozwala odejść. Złości się i wyzywa swoje Życie od wszelkich nieszczęść.

Życie z dnia na dzień próbuje uczyć się akceptacji człowieka takim jakim on jest, ale w tęsknocie za pasjonującym działaniem - marnieje. Czasem daje człowiekowi znać, że tak być nie może. Podkłada kłody pod nogi i czeka aż człowiek się powali. „A niech się obudzi istota marna! Niech przejrzy na oczy, co ze mną robi"- myśli Życie.

Człowiek jednak nie potrafi wynieść żadnych mądrzejszych wniosków jak tylko to, że Życie go dobija. A ono jedynie prosi się o to, żeby je wykorzystać...

Człowiek jednak tak bardzo jest ślepy i głuchy, że nie dostrzega nawet wołania swojego Życia.

Życie jednak nie przestaje. Doświadcza człowieka na każdym kroku. Chce żeby człowiek stał się silniejszy, ale człowieka już nic nie obchodzi, a już tym bardziej Życie. Żyje, bo musowo. Z dnia na dzień. Bez weny i radości. Myśląc jedynie, co z tym Życiem zrobić... Nie podejmuje żadnych działań, bo myślenie zajmuje mu większość czasu.

Życie jednak zna swoją wartość. Skoro człowiek nie potrafi tego dostrzec - jego strata. Coraz cichszym głosem przemawia do człowieka, ale wciąż jest przy człowieku. Trwa w nadziei na lepsze jutro. Wraz z odwagą wschodzącego słońca budzi się i oznajmia światu o swym istnieniu. Przebija się jak promienie słońca przez chmury i dociera w każdy zakątek świata.

Aż pewnego dnia Życie załamało się człowiekiem i wolnym krokiem szło w jego kierunku ...

Podchodziło i odchodziło...

Człowiek ostatkiem tchu, pretensjonalnym głosem krzyknął: „Życie! Jak śmiesz mi to robić?"

A ono stanęło i z pokorą powiedziało: „Zbyt długo czekałem na to, byś w końcu mnie dostrzegł".
I odeszło...

Możesz mieć w Życiu wszystko, czego tylko chcesz o ile zdobędziesz się na odwagę, aby podjąć ryzyko działania.

Życie samo Cię o to prosi!

Licencja: Creative Commons