Niestety idee ochrony środowiska nie są popularne wśród chrześcijan, a już zwłaszcza wśród katolików. Oni wiedzą na ogół, że popiera je Papież Franciszek, ale jest to tylko jedną więcej przyczyną, dla której nauczanie Franciszka jest kontestowane – zwłaszcza przez katolickich tradycjonalistów. Przeciwstawiają go oni rzekomo bardziej wiarygodnemu Benedyktowi XVI, ale zwykle nie zdają sobie sprawy, że i jemu leży bardzo na sercu sprawa ochrony środowiska.

Data dodania: 2022-11-12

Wyświetleń: 155

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Nie tylko Papież Franciszek

Za swego pontyfikatu emerytowany Papież wielokrotnie dawał temu wyraz. W tym artykule chciałabym omówić pokrótce jego dokument, który w całości poświęcony jest właśnie problemom ochrony środowiska. Jest to Orędzie na Światowy Dzień Pokoju 2010 roku, zatytułowane „Jeśli chcesz krzewić pokój, strzeż dzieła stworzenia”.

Przede wszystkim Benedykt XVI nie chce sprawiać wrażenia, że tylko on w Kościele zagadnieniami tymi się interesuje. Dlatego w swoim orędziu cytuje Katechizm Kościoła Katolickiego, a także wypowiedzi swoich poprzedników – Pawła VI i Jana Pawła II. Stwierdza bowiem dobitnie: „Na Kościele spoczywa odpowiedzialność za świat stworzony i poczuwa się on do tego, by zgodnie z nią działać także w sferze publicznej, w celu ochrony ziemi, wody i powietrza, będących darami Boga Stwórcy dla wszystkich, a przede wszystkim obrony człowieka przed niebezpieczeństwem zniszczenia samego siebie.” W świetle tego nie możemy już więcej udawać, że zagrożenia ekologiczne to nie są problemy dla katolika.

Właśnie że są – a jego odpowiedzialność za przyrodę wynika w prostej linii stąd, że jest ona darem Boga dla człowieka. Ponieważ zaś Bóg Stwórca jako Ojciec udziela jej w Swym zamyśle wszystkim narodom i wszystkim pokoleniom, w korzystaniu z tego daru winniśmy wykazywać się solidarnością wewnątrz- i międzypokoleniową. To znaczy myśleć o ubogich tego świata i o tych, którzy przyjdą po nas.

Papież mówi nam, że obowiązki względem środowiska wynikają wprost z obowiązku względem osoby ludzkiej. Dlatego kryzys ekologiczny jest w swych najgłębszych podstawach tak naprawdę kryzysem moralnym. Bierze się on stąd, że człowiek nie jest już odpowiedzialnym rządcą przyrody sprawującym swą władzę w Imieniu Boga, który mu jej udzielił z Miłości – ale tyranem, który ją wyzyskuje. Wówczas jednak przyroda „buntuje się”, w wyniku czego cierpi sam człowiek, a zwłaszcza ubogi, który najmniej się do tego „buntu” przyczynił.

Wtedy mamy jednak już do czynienia z poważnym kryzysem społecznym, a nawet politycznym. Pojawiają się bowiem uchodźcy ekologiczni – czyli ludzie, którzy musieli emigrować ze zniszczonych terenów nie nadających się już dłużej do życia. A to grozi konfliktami i walkami zbrojnymi o konieczne zasoby naturalne, jak ziemie rolne czy nawet czysta woda do picia. Dlatego stwierdza Papież, że troska o pokój musi dziś owocować także troską o środowisko.

Właśnie troską – Benedykt XVI sprzeciwia się wraz z całym Magisterium Kościoła pojawiającym się ideom biocentrycznym i ekocentrycznym. To człowiek bowiem jest koroną stworzenia i powinien być tego świadomy – a o przyrodę troszczyć się z pozycji jej króla i rządcy. Powinny leżeć nam na sercu takie problemy jak zmiany klimatyczne, pustynnienie, degradacja i utrata produktywności rozległych obszarów rolnych, zanieczyszczenie rzek i warstw wodonośnych, zanikanie różnorodności biologicznej, wzrost liczby katastrof naturalnych, deforestacja regionów równikowych i tropikalnych. Jednak przyroda nie jest równa godnością człowiekowi; o tym Papież też każe nam pamiętać.

Licencja: Creative Commons
0 Ocena