1
głosów
- +

Czy wybaczanie sobie jest naprawdę potrzebne?

Autor:

Aktualizacja: 23.08.2017


Kategoria: Rozwój Osobisty / Inne


Artykuł
  • 1 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 300 razy czytane
  • 1 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

Wiele nauk współczesnego świata opiera się na wybaczaniu sobie i innym. Wybaczaniu czego? Czy mam wybaczyć sobie i innym to, że żyję?


Kiedyś słuchałem materiałów pewnej pani, która zajmowała się rozwojem i pomocą dla ludzi w „potrzebie”. Terapia u niej kosztowała około tysiąca i podobno przynosiła efekty. Pewnego dnia pani ta popełniła samobójstwo... Osoba nauczająca życia, o przeszłości, o tym, co tutaj robimy, ucząca pozytywnego życia, popełnia samobójstwo — a jak wcześniej twierdziła prowadził ją Bóg. Czy taka osoba może popełnić samobójstwo? Z drugiej strony osoba ucząca wybaczania (wybaczam sobie) i integracji ze światem (jestem tu aby doświadczać), nie mogła też zostać zamordowana. A może właśnie została zamordowana? Tylko dlaczego? Bo komuś nie wybaczyła? Bo ktoś nie zrozumiał jej nauk?

Czy właśnie przebaczanie sobie jest takie ważne jak nam się tłumaczy? Każde zachowanie jest doświadczeniem, gdy znajdujemy się w głupiej sytuacji, musimy jej doświadczyć, podziękować sobie za to doświadczenie, „Dziękuję, rozumiem, akceptuję, błogosławię, uwalniam na wieki” (żegnam na zawsze). Tak właśnie powinien następować proces.

Istnieje cała masa różnego dostępnego w Internecie materiału, zupełnie pozbawionego sensu. Wybaczanie sobie jest podstawą rozwoju — tak zaczynają się nauki. Czy jednak przyszedłem na ten świat, aby winić siebie? Wybaczanie sobie, jest pchaniem siebie samego w energię ofiary i przyznawanie się do niepopełnionych błędów. Zrobiłem coś faktycznie złego, mogę wtedy, a może nawet powinienem przyznać się do błędu, ale dopiero wtedy, jeżeli ten błąd jest popełniony i nie wchodzi w zakres doświadczania, jako nauki.

Wybaczanie sobie jest błędem. Poznajemy kogoś, kogo z miejsca nie lubimy i co mamy teraz tej osobie wybaczać? Co wybaczać jemu i sobie? Wybaczanie tego, że ktoś istnieje, wygląda tak samo, jak kiedy wchodzi mówca na scenę i zanim coś powie dostaje oklaski, tylko za to, że umie chodzić — niesamowita umiejętność.

Sytuacje należy akceptować, bo są jedynie doświadczaniem nowych rzeczy. Czymś, co musimy przepracować. Wybaczam sobie, że istnieje — przepraszam za to, że żyję! Totalna bzdura. Jestem aby doświadczać, uczyć się i poznawać!

Każdy z nas ma wybór tego, co robi, kogo słucha, tylko, że życie właściwie weryfikuje wszystkie nasze działania. Dobro i zło są pojęciami względnymi, bo zawsze zależą od punktu wiedzenia, czy też danej sytuacji, jaka właśnie występuje. Nie ma żadnych przypadków, ani wypadków, są tylko rzeczy, które sami, na własne życzenie i za własnym pozwoleniem zapraszamy do naszego życia. 

Krzysztof Dmowski

Lista Tagów: wybaczanie, rozwój

Podobał Ci się artykuł?
1
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij