Sa takie osoby, u których żądza wiedzy i ciągły rozwój osobisty/duchowy przybiera postać choroby. Tak, jak alkoholik nie panuje nad sobą i rządzi nim alkohol, szuka okazji, żeby tylko się napić, tak na terapii pojawiają się ludzie, którzy robią 54 kurs panowania nad umysłem i kupują 373 książkę o tym, jak być szczęśliwym.

Data dodania: 2012-09-12

Wyświetleń: 2512

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 2

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

2 Ocena

Licencja: Creative Commons

Sami twierdzą, że nie każda metoda pracy z umysłem im odpowiada, nie każda modlitwa, nie każda afirmacja, ale…. im więcej wiedzą, tym…  chcą wiedzieć więcej. Ciągle czują niedosyt. Pęd do wiedzy zaczyna nimi rządzić. Ostatnie grosze wydają na płytę z medytacją anielską. A tymczasem tracą pracę, partner ich zostawia, dzieci uciekają ze szkoły na wagary, zapomnieli o zapłaceniu dwóch rat kredytu w banku. Życie się sypie….

Pytam więc: „Po co Ci ta wiedza? Po co Ci kolejny kurs?” I tu zaczyna się lista: „bo jak będę znać więcej technik pracy ze sobą, to sobie wreszcie wybiorę odpowiednią dla siebie”, „bo szukam odpowiedzi”, „bo szukam sensu życia”, „bo…”, „bo…” itd.

Pytam więc ponownie: „Po co Ci ta wiedza? Na co Ci tyle umiejętności, z których i tak nie korzystasz?”

W trakcie terapii pacjenci odkrywają w sobie intencje, o których nawet „filozofom się nie śniło”. Oto kilka przykładów.

1. Wiedza to dostęp do boga-mężczyzny. Skrócony zapis sesji regresingu.

Starożytna Grecja. Kilkuletnia dziewczynka została przyprowadzona przez rodziców do świątyni Apollina i oddana na służbę bóstwu. Dziewczynka dorasta u stóp ogromnego marmurowego posągu, trzymając w ręku święty ogień rozjaśniający oblicze jej pana, wdychając opary kadzideł i ziół wprowadzających ją w stan oszołomienia. Jej cały świat to On – potężny, piękny mężczyzna, bóg miłości. Obok świątyni jest biblioteka. Tam czas spędzają wyżsi kapłani, studiując księgi, tam również zapadają decyzje dotyczące losów ludzi, czasem życia i śmierci. Ci wyżsi kapłani spędzają potem wiele godzin przed posągiem „jej ukochanego”, czytają tajemnicze teksty. Ona – zwykła świątynna służka – z czasem zaczyna rozumieć, że tylko osoby wtajemniczone, posiadający ogromną wiedzę, mogą spędzać dowolną ilość czasu z bogiem, stają się niemal mu równi. Obcowanie z ukochanym to jej największe marzenie. Podejmuje więc decyzję, że będzie zdobywać wiedzę, bo ona jest środkiem do spełnienia jej największego marzenia. A ponieważ jej ukochany to bóg, ona też musi stać się boginią.

2.       Wiedza jako powinność i misja służenia innym. Skrócony zapis sesji regresingu.

Wczesne średniowiecze. Na brzegu rzeki, w środku ogromnej puszczy, siedzi mała dziewczynka. I czeka…. Nie pamięta jak się nazywa, skąd się tutaj wzięła. Na co czeka? Na kogo? Spośród zarośli wyłania się wreszcie postać starego mężczyzny. Ubrany jest w długi, jasny, płócienny płaszcz, z kapturem, ma długą siwą brodę i podpiera się długim kijem. Zabiera dziecko ze sobą do swojego domu. Tam dziewczynka znajduje schronienie, jedzenie i rozpoczyna swoją wielką misję. „Będziesz moją następczynią” – wyrokuje jej przybrany ojciec. Dziewczynka dorasta i uczy się. Czego? Jej przybrany ojciec to druid – uzdrowiciel i kapłan. Przychodzą do niego ludzie po pomoc, pokonując setki kilometrów, z odległych krain. Leczy gorączki, pomaga przyjść na świat dzieciom, uzdrawia kaleki, wypędza demony, sądzi, łagodzi konflikty, łączy zakochanych, oddala suszę, sprowadza deszcz, wygania szkodniki z pól. Wzamian otrzymuje od wdzięcznych ludzi jedzenie, ubrania, drzewo na opał. Przychodzą do niego z daleka, często wyczerpani, zmęczeni, głodni, okaleczeni prze dzikie zwierzęta. Dziecko spędza całe dnie na mieszaniu ziół w kociołku, wiele nocy szuka właściwych kwiatów, ziół i czeka, aż przyleci odpowiedni gatunek ćmy, aby ją złapać. Wciąż powtarza magiczne zaklęcia. Kiedy dorasta, jej ojciec odchodzi. Zostawia jej cały swój dom i całą wiedzę, jaką przez kilkanaście lat zdołał jej przekazać. Jest pewny, że kobieta da sobie radę sama. On może udać się na wieczny spoczynek. Ona pozostaje w poczuciu powinności wobec ojca i z zaszczepioną misją służenia ludziom. Całe dorosłe życie poświęca leczeniu, umiera w samotności jako bardzo stara kobieta w otoczeniu bukietów zasuszonych kwiatów i oparach ziół.

3.       Wiedza to władza. Im więcej wiem, tym mam większy wpływ na innych. Skrócony zapis sesji regresingu.

Późne średniowiecze. Dama dworu, doskonale zorientowana, kto jest kim i jakie są jego kompetencje, może pociągać za sznurki i mieć znacznie większy wpływ na losy całego kraju, niż sam władca, który zamyka się w towarzystwie wybranych najbliższych „doradców”. Powszechnie wiadomo, że najłatwiej rządzi się Ciemnogrodem. Ciemnemu ludowi można wcisnąć każdy kit, tak jak pożywkę dla bakterii. Niech rośnie, rozmnaża się, pracuje dla nas, a my zajmiemy się poważnymi sprawami. Wiedząc „wszystko o wszystkich” na dworze, kobieta na wpływ na władcę, a przez to na losy państwa, a nawet wielu narodów. Jest w stanie wywołać wojnę, odebrać majątki dziesiątkom możnowładców, skazać na śmierć każdą „niewygodną” osobę.

4.       Wiedza to możliwość manipulacji i osiągania własnych celów. Przykład z sesji terapii indywidualnej.

XXI wiek. Kobieta, atrakcyjna „czterdziestka”, na wysokim stanowisku menedżerskim w dużej korporacji międzynarodowej, rozwódka. Ma zwyczaj częstego organizowania spotkań nieformalnych w firmie, wyjazdów integracyjnych itp. Na takich spotkaniach jest jedyną niepijącą osobą, bacznie obserwuje swoich podwładnych, zapamiętuje, co mówią i jak się zachowują, wyciąga od nich informacje o ich sytuacji rodzinnej, materialnej, poglądach politycznych. Im więcej pikantnych szczegółów, tym lepiej. Potem, ilekroć dojdzie w pracy do trudnej sytuacji z pracownikiem, wyciąga swoje asy z rękawa i stawia go pod murem. Jest w stanie upublicznić największe brudy z życia swojego konkurenta, żeby tylko dostać awans. Dodatkowo ciągle się dokształca, uczy nowych rzeczy, jest bardzo dobrze zorientowana w polityce i gospodarce międzynarodowej. Kiedy dostanie awans, jest „nie do ruszenia”.

5.       Wiedza to zaskarbienie sobie szacunku, akceptacji i miłości. Przykład z sesji z wykorzystaniem techniki pracy z wewnętrznym dzieckiem.

II poł. XX wieku. Małe dziecko, wychowywane w rodzinie naukowców i nauczycieli, dla których wiedza jest najwyższą wartością. Kiedy przynosi ze szkoły dobre oceny, słyszy słowa: „Mamusia Cię kocha. Jestem z Ciebie dumna. Jesteś najmądrzejszym synkiem na świecie”. Kiedy przynosi złe oceny, słyszy: „Ty debilu. Nie mogłeś się nauczyć tak prostej rzeczy?”, „W ten sposób do niczego nie dojdziesz, niedojdo. Żadna kobieta Cię nie będzie chciała. Kobiety nie lubią debili.”

 

To są oczywiście tylko przykłady nieczystych intencji, z jakimi dążymy do poszerzania wiedzy. Okazuje się, że tzw. wiedza, która popularnie uchodzi za wartość samą w sobie, może być przedmiotem uzależnienia, które człowieka niszczy. Poprzez sztuczne podnoszenie sobie własnej wartości, napuszenie ego, w wyniku często bzdurnych przekonań, w które uwierzyło się nawet tysiące lat temu, człowiek robi sobie krzywdę.

Kiedy więc kolejny raz będziesz się zapisywał na warsztat rozwoju osobistego lub duchowego albo kiedy będziesz kupował 89 książkę o tym, jak poprawić sobie los, zapytaj siebie: „Po co mi to?”. Zapytaj siebie i odpowiedz sobie szczerze: „Jakie korzyści będę z tego miał? Tak naprawdę.”

Epilog

Najbardziej lubię moment, w którym ludzie uświadamiają sobie, że nie wiedza książkowa jest ważna, ale mądrość. Mądrość rozumiana jako umiejętność zastosowania wiedzy. Wiedza może być niewielka, a mądrość ogromna. Mądrość każdy ma w sobie wrodzoną i nabytą. Mądrość nabywa się poprzez doświadczanie codzienności, niekoniecznie na kursach samodoskonalenia czy podczas czytania setnej książki.

Licencja: Creative Commons