Często myślę o tym, że by zrozumieć życie, trzeba pojąć jego relację do czasu. Czas ludzki jest uprzedmiotowieniem samego niszczenia. Bowiem niszczenie nieuchronne, nieuniknione, zużywanie się jest prawem bytu, jest zakodowane w każdym organizmie żywym. Wszystko, co istnieje podlega zniszczeniu. 

Data dodania: 2009-09-23

Wyświetleń: 2299

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 3

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

3 Ocena
Pobierz artykul

Licencja: Creative Commons

MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ MNIEJ SPRAWNOŚCI WIĘCEJ ŻYCIOWEJ MĄDROŚCI

Często myślę o tym, że by zrozumieć życie, trzeba pojąć jego relację do czasu. Czas ludzki jest uprzedmiotowieniem samego niszczenia. Bowiem niszczenie nieuchronne, nieuniknione, zużywanie się jest prawem bytu, jest zakodowane w każdym organizmie żywym. Wszystko, co istnieje podlega zniszczeniu. Zaczynamy o tym myśleć, gdy z rodziny i grona naszych przyjaciół i znajomych coraz częściej ktoś ubywa, gdy wiek podeszły, ku naszemu zdumieniu, dosięgnął i nas. To jak się z nim oswoimy i rozprawimy staje się naszym największym osobistym problemem. Okrucieństwo starości polega na tym, że daje człowiekowi wgląd w całe życie bez możności jego zmiany. Starość odkrywa nam możliwości, których już nie ma. Wsłuchujemy się, więc w swój zegar cierpień psychicznych, lęków, poczucia bezsiły i społecznego wyłączenia. Ale, czy tak powinniśmy i chcemy żyć? Co do mnie, to trzymam się wspaniałego powiedzenia sformułowanego przez znaną amerykańską aktorkę Betty Davis, która uznała, że „starość jest dla twardzieli”. Postanowiłam być twarda, i póki co. Nie zamierzam się poddać. Wierzę, że starzenie się nie jest tragedią (a gdyby nawet, to w każdej tragedii jest jakiś dar). To tylko zmiana samego siebie, a każdą zmianę warto powitać z radością i wdzięcznością. Staram się uwierzyć, (bo nie mam innego wyjścia), że starość ma swoje zalety, własną specyficzną urodę, zwłaszcza mądrość. Równowaga ducha, miłość, radość, szczęście, uczynność i wyrozumiałość to cechy, które nigdy się nie starzeją. Nasz charakter, walory umysłu, wiara w dobro i słuszne przekonania i nie podlegają długo żadnemu uwiądowi. Trafnie powiedział o tym Ralf Waldo Emerson: „Lata człowieka zaczynamy liczyć dopiero wtedy, kiedy w jego życiu nie liczy się już nic oprócz lat”. Każdy człowiek jest tak młody, jak sposób jego myślenia. Funkcje i reakcje ciała ulegają stopniowemu spowolnieniu, cierpimy na wiele schorzeń, ale o dziwo, władze umysłu nadal można wyostrzać, a nawet rozwijać. Czemu tego maksymalnie nie wykorzystywać, zamiast posyła umysł „w stan spoczynku”. Młodość i starość to pojęcia względne – nie wyrażają się one w sprawności fizycznej, ale w sposobie myślenia. Starość, tak naprawdę zaczyna się wtedy, kiedy człowiek przestaje interesować się życiem. Nam to nie grozi, przecież tyle wokół nas i na świecie dzieje się interesujących rzeczy. Powitajmy, więc starość z radosnym sercem i baczmy, by nie stracić nic z przenikliwości i jasności umysłu. Emerytura to wyższy szczebel na drabinie życia i mądrości. Mądrość zaś, to nic innego, jak nabyta przez lata, umiejętność rozprawiania się z trzema podstawowymi testami ludzkiego życia: na czas, na cierpienie i los. Te testy zdaliśmy na szóstkę – udało nam się dotrzeć do jesieni życia, którą witać powinniśmy z radosnym i pełnym, osobistej satysfakcji, sercem. Dzielmy się więc, póki czas z innymi naszą wiedzą, doświadczeniem i mądrością dotyczącą tego, jak wykorzystać ogromną moc tkwiącą w naszej podświadomości, do udanego, sensownego i szczęśliwego dalszego życia. Owoce starości to miłość, radość, spokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Czy człowiek obdarowujący bliźnich takimi owocami nie jest wart szacunku i miłości?, Czy nie powinien być swoim własnym wielbicielem? Cieszmy się tym, co mamy teraz, bądźmy solidarni w oswajaniu traumy przemijania, która dotyczy przecież wszystkich ludzi, a teraz dotknęła nas. Trwajmy myślami przy pięknie, dobru i szlachetności, wtedy zachowamy młodość, obojętnie, ile lat liczymy. A w trudniejszych chwilach naszego dojrzałego życia zawsze przypominajmy sobie historię pewnego 95-letniego staruszka, który zdumiewał otoczenia niezwykłą radością, pogodą ducha, spokojem i życzliwością. Zapytany kiedyś w programie telewizyjnym przez redaktora o sekret swojej „młodości” odpowiedział:, „Gdy budzę się rano mam dwa wyjścia – być przez cały dzień szczęśliwym albo nieszczęśliwym – Jak pan myśli, co wybieram?”. Ja z kolei śpiewam znaną całej rodzinie piosenkę: „Wstaje nowy dzień! Wstaje nowy dzień! Szeroko otwórz oczy i uśmiechnij się! Wstaje nowy dzień! Wstaje nowy dzień! Słońce wygląda spoza chmur!” A wy kochani, jak witacie kolejny dzień życia? A tak na marginesie, to nie usuwajmy się w cień i nie dajmy odstawić się na peryferie rodzinnego i społecznego życia. Nie byle kto, bo Johann Wolfgang Goethe powiedział „Pozwólmy sobie w pełni na życie, dopóki jeszcze żyjemy”. Co do mnie, to w pełni akceptuję i realizuję jego mądrą sugestię. Alicja Grzonka

Licencja: Creative Commons