Prawdą jest, że jako ludzie możemy żyć jedynie na ludzką miarę, ale czy zwiększanie zadowolenia z życia przez serwowanie sobie coraz to nowych podniet nie jest dla nas poniżające?

Data dodania: 2009-10-04

Wyświetleń: 2140

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena
Pobierz artykul

Licencja: Creative Commons

MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ

Mniej „przyjemności" - więcej radości

Jeden z paradoksów bogatej cywilizacji technicznej polega na tym, że produkując rozrywki w tempie przyspieszonym, rodzi także nudę i niezadowolenie w tempie geometrycznym. Każdy z nas zapewne często myśli o tym, jakie jest współczesne społeczeństwo, i jakie będzie w przyszłości. Co czeka te wszystkie dzieci, na których ładne twarzyczki patrzymy, gdy bawią się, skaczą i krzyczą z radości. Dzieci są obecnie zbyt natarczywie zabawiane. Wszystko jest dla nich zabawą, której poświęcają większość swojego czasu; tak jest wtedy, gdy dorastają i gdy są już dorosłe. Zabawą przecież jest na przykład widowisko sportowe, podczas którego 30 - 40 tysięcy widzów ogląda kilka osób i krzyczy dopóki nie ochrypnie. Czyż nie nasuwa się analogia do okrzyków ludu: „ Chleba i igrzysk" z czasów starożytnego Rzymu? Obserwując ludzi, których umysły zajęte są przyjemnościami: zabawą, sportem, zbędnymi zakupami itp. zadajemy sobie pytanie - czy jesteśmy zainteresowani naszym życiem i szczęściem przyszłych pokoleń? Czy pragniemy jedynie pomnażania, w coraz to nowych formach, tego, co nas bawi? Czy szukamy coraz to nowych rozrywek? Do czego to wszystko prowadzi? A może nie interesuje nas to ani trochę? Czym się staniemy, gdy od dzieciństwa wychowywani jesteśmy w taki sposób, by się bawić i uciekać od samego siebie w różnego rodzaju przyjemności? Zdaje się, że człowiek zawsze uciekał od siebie, od tego kim jest, od tego, do czego zmierza, od wszystkiego, co dotyczy wszechświata, sensu ludzkiego losu, narodzin i śmierci. To dziwne, jak bardzo nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jakkolwiek uciekalibyśmy od siebie, jakkolwiek błądzilibyśmy, czy to w sposób świadomy, czy nieświadomy zawsze będą obecne lęk, cierpienie, ból, konflikty. Możemy je próbować stłumić, możemy próbować odepchnąć, znieczulić alkoholem i narkotykami, ogłuszyć głośną muzyką, euforią na trybunach, a one ponownie się pojawią. Prawdą jest, że jako ludzie możemy żyć jedynie na ludzką miarę, ale czy zwiększanie zadowolenia z życia przez serwowanie sobie coraz to nowych podniet nie jest dla nas poniżające? Uważam, że zatrzymanie tego, wiodącego donikąd procesu, zastąpienie, chwilowej przyjemności prawdziwą radością wzbogaci naszą dzisiejszą, płytką osobowość, poprawi jakość życia i wskaże właściwą drogę przyszłym pokoleniom. Jeszcze raz powtarzam: jako ludzie możemy żyć jedynie na ludzką miarę. A to oznacza życie i czerpanie z niego radości w granicach prawdziwie ludzkich możliwości. Podejmijmy walkę o prawo do radowania się ze spraw codziennych. Codziennością jest to, z czym stykamy się w powszechnym życiu, od poniedziałku do niedzieli i co, jeżeli się tego prawa nie pozbawimy, stanowić może niewyczerpane źródło zadowolenia i radości. Jestem przekonana, że niewiele jest rzeczy bardziej ludzkich, niż umiejętność odczuwania radości. Radość jest naturalnym stanem i nastrojem. Zdrowe dzieci, jeśli tylko nie doznają niszczycielskich wpływów z zewnątrz, od urodzenia potrafią się cieszyć i podsycać tę radość, wciąż w sobie na nowo. Jakże wielu z nas zapomniało co znaczy być radosnym! A czym tak naprawdę jest radość? Dla mnie radość to dobre samopoczucie. Jest ona tym, co daje nam pełnię życia, nadzieję, godność i wolność. Prawdziwa radość rzadko oznacza wielkie ożywienie. Nie jest chwilową przyjemnością, zadowoleniem, ani zwycięstwem we współzawodnictwie. Radości nie służy uzależnienie od stymulacji, ani pobudzające działanie wszelkich substancji, których nie wytworzyło nasze ciało. Wszystko co wyrządza krzywdę ciału stanowi jej przeciwieństwo. Życie w radości zawsze okazuje się takie, jakie być powinno. Dla mnie dążenie do radości i sens ludzkiego życia znaczą to samo. Radość wypływa bowiem z filozofii, gdyż jest nie tylko sposobem na życie - jest przede wszystkim poglądem na świat. Musimy wszyscy walczyć, ze wszystkich sił, by filozofia radości znalazła miejsce we wszystkich aspektach naszego życia. Wysiłek wkładany w walkę o to, by po raz kolejny, lub po raz pierwszy, znaleźć radość w kwiatach, pięknych widokach, czystym powietrzu, śmiechu dzieci, działalności artystycznej i umysłowej, spacerze, w samorozwoju, pomaganiu innym, dobrej muzyce, dobrym jedzeniu, miłym towarzystwie - wzmaga radość! Wzmaga ją także optymizm i umiejętność dostrzegania jasnych stron życia. Radość jest dla każdego:
„Proszę częstujcie się! Nie marnujcie życia"
Prawdziwe szczęście to codzienna wewnętrzna radość, a ona jest trwała.

„Należy pielęgnować szczęśliwe serce to znaczy wyrobić w sobie
nawyk radości, a życie stanie się nieustanną ucztą
czyli będziemy się nim mogli cieszyć do woli"

„Niech każdy Wasz dzień będzie, jak Boże Narodzenie", czego z całego serca Wam życzę razem z Elvisem Presley'em.

Alicja Grzonka

 

Licencja: Creative Commons