Starajmy się codziennie zrobić, choć jeden dobry uczynek, który rozjaśni uśmiechem czyjąś twarz.  „ Zwalczanie" zła dobrem jak zapewne wszyscy widzimy, jest obecnie nieodzowne. A jak moglibyśmy to uczynić?Tak mało na świecie dobroci, A tyle jej światu potrzeba.
 

Data dodania: 2009-10-11

Wyświetleń: 3150

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ

Mniej zła - więcej dobra

Każdy z nas wie, co jest dobrem, a co złem i nie potrzebuje do tego pomocy filozofów. Skąd wie? Bo jest człowiekiem. Strach i cierpienie tworzą człowieka, gdyż tworzą jego dobroć i wywołują w nim zło. Złem, moim zdaniem, jest to wszystko, co powoduje ludzkie cierpienie. Nie wierzę, by zło istniało w człowieku - jest tylko zdolność do cierpienia i skłonność do zadawania cierpień. Istnieją trzy podstawowe rodzaje zła - istnieje zło zadawane rozmyślnie, dla celów wychowawczych dla „własnego dobra" człowieka. Obok tego zła rozmyślnego istnieje także zło bezmyślne, często usprawiedliwiane nieświadomością. Bardzo trudno jest ustalić, kiedy ta nieświadomość jest oczywista, kiedy jest maską, kiedy głupotą, kiedy lekkomyślnością, a kiedy bezmyślnością wynikającą z zaniedbania obowiązków, czy lenistwa. I wreszcie istnieje zło zadawane z okrucieństwa. Zjawia się tam, gdzie zadajemy ból przez działanie celowe. Zło ma zawsze kwalifikację moralną i jest imanentną cechą stosunków między ludźmi wynikającą z walki o byt, o władzę, z popędów, ambicji, złości, głupoty itp. Widzimy to na każdym kroku. I często zadajemy sobie pytanie - czy zło jest wrodzoną cechą człowieka? Skąd się bierze to bezinteresowne zło, bezinteresowna zawiść, nienawiść, agresywność, chęć niszczenia, dominowania człowieka nad człowiekiem? Zło w świecie zewnętrznym panuje niepodzielnie. W świecie wewnętrznym go nie ma. Bowiem wnętrze człowieka jest dobre. Człowiek budzi się z tą dobrocią. Potem się goli, bierze prysznic, zakłada maskę i po dobroci nie ma ani śladu. Jest kimś innym. Idzie do świata zewnętrznego i zaczyna brać udział, w tym trwającym od wieków po dziś dzień, procesie znęcania się nad bliźnimi. A przecież sensem ludzkiego życia powinno być dążenie do zmniejszania cierpień innych. Przecież każdy cierpiący człowiek powinien być ostrzeżeniem dla mnie. Jeśli nie będę czynnie przeciwdziałał cierpieniom wywodzącym się z działań innych ludzi, cierpienie dojdzie i do mnie. Ale, jak przeciwdziałać złu, które zdaje się być coraz silniejsze, coraz bardziej bezwstydne, coraz bardziej w naszym życiu ekspansywne i dominujące? Chyba jednak jest tylko jedna droga, wskazywana przez ludzi rozumnych, wrażliwych, zaangażowanych w ograniczanie zła na świecie - to codzienne wcielane z uporem i wielką wytrwałością przez ludzi dobrej woli wskazanie „Zło - dobrem zwyciężaj". Wierzę, że pokłady dobra są w każdym człowieku, trzeba je tylko uruchomić. Dwie drogi prowadzą do tego celu, po pierwsze wychowanie „człowieka mądrego, bo mądry człowiek stara się być dobrym. Wie, że to najlepsza droga, aby nie krzywdzić innych i samemu nie cierpieć", a po drugie uświadomienie ludziom, że tym, co wspomaga lub utrudnia stawanie się i bycie dobrym, czyli szlachetnym, są emocje. Na początek każdy z nas musi podjąć działania, które pomogą mu uwolnić się od negatywnych emocji. Wolny od emocji umysł jest jasny i niczym niezmącony. Człowiek pogodny i wolny od zakłócających spokój emocji przejawia dużo większą wrażliwość na cierpienia innych i troskę o ich szczęście, podczas gdy osoba targana emocjami, w której umyśle panuje chaos, jest nieświadoma i nie odczuwa cierpienia, tak jak czujemy włosa w dłoni.Rozumieć „ Zwalczanie" zła dobrem jak zapewne wszyscy widzimy, jest obecnie nieodzowne. A jak moglibyśmy to uczynić? mieć, że to nie o jakieś nadzwyczajne dobro chodzi, ale o stosowanie go na każdym kroku w naszym realnym świecie codziennym. Starajmy się codziennie zrobić, choć jeden dobry uczynek, który rozjaśni uśmiechem czyjąś twarz. Gdy myślę o dobroci, stale nasuwa mi się na myśl pierwsza zwrotka wiersza Lucjana Rydla „Dobroć":

Tak mało na świecie dobroci, A tyle jej światu potrzeba,
Nią życie, jak słońcem się złoci nią ziemia się zbliża do nieba.

Strofa ta wiąże się tematycznie z piękną definicją dobroci podaną przez królową wróżek w baśni Henryka Sienkiewicza pod tym samym tytułem:
Ja jej dam dobroć. Słońce jest wspaniałe i jasne, ale gdyby nie ogrzewało ziemi byłoby tylko martwą świecącą bryłą. Dobroć serca jest tym, czym ciepło słońca: ona daje życie....
Piękność bez dobroci jest jak kwiat bez woni. Bogactwo bez dobroci jest piastunką samolubstwa. Nawet miłość bez dobroci jest tylko ogniem, który pali i niszczy. Wiedzcie, że
wasze dary (uroda, wysmukła postać, bogactwo) mijają, a dobroć trwa. Jest ona jak źródło, z którego im więcej wody wyczerpiesz, tym więcej ci jej napłynie. Więc dobroć - to jedyny skarb niewyczerpany. To rzekłszy królowa wróżek pochyliła się nad śpiącą dzieciną i dotknąwszy rękami jej serca, rzekła: „Bądź dobrą!"


Bądźmy dobrzy! Alicja Grzonka

 

Licencja: Creative Commons