0
głosów
- +

Duchy Kresów Wschodnich

Autor:

Aktualizacja: 14.05.2018


Kategoria: Publikacje Wydawnicze / Religie i filozofie


Recenzja
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 187 razy czytane
  • 0 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
Duchy Kresów Wschodnich

Nie wierzę w duchy, ale bardzo się ich boję - powiedziała z pewną kokieterią francuska markiza Du Defand.Ja też mogłabym się podpisać pod deklaracją markizy, zresztą któż z nas tak do końca, naprawdę nie wierzy w duchy...?


Nie spodziewałam się takiej książki. "Takiej", tzn. napisanej tak piękną polszczyzną, z taką pasją i, można powiedzieć, miłością do tematu. Tematem bowiem nie są tylko same duchy, wampiry, święte kamienie, zjawy, widziadła, charakterniki, wróżbici czy jasnowidze, ale także tło i realia epoki, w jakiej owe tytułowe duchy "działały".

Autorka dzięki swej niezrównanej erudycji (z wykształcenia jest polonistką, jak widać, nie na darmo), przywołuje przy okazji dzieła literackie, fakty historyczne, polityczne, społeczno-obyczajowe lub zwykłe plotki wówczas funkcjonujące.
Wszystko to urozmaicone ilustracjami, co prawda biało-czarnymi, ale dającymi posmak tamtych czasów. 
Niektóre fragmenty potrafią rzeczywiście przestraszyć, np. historia związana z Mikołajem Gogolem (który notabene miał polskie korzenie, ale Polski i Polaków nienawidził) i znikającym pociągiem, którym podróżował tajemniczy pasażer z czyjąś odciętą głową w walizce sprawia, że trochę nam ciarki przechodzą po plecach.

Albo inna historia z trupem posła Sicińskiego (tego, który jako pierwszy użył liberum veto na Sejmie), który nie spoczął w grobie, ale włóczył się po okolicach i straszył wiernych (np. w szafie w zakrystii kościoła).

​Albo opisy "antywampirycznych" działań przeciwko zmarłej Magdalenie, gospodyni na plabanii, która co noc nago jeździła konno po okolicy, a w nocy posuwała się nawet do molestowania księdza (ściągała z niego kołdrę i darła na nim nocną koszulę - co było dalej, zapiski milczą).

Ta i niezliczone inne opowieści, przytoczone w książce, to tylko jeszcze jeden dowód na to, że w epoce bez internetu, telewizji i kinowych horrorów ludzie sami potrafili sobie zapewnić niezłą dawkę emocji.
Wydaje mi się jednak, że jeszcze jedna rzecz jest warta podkreślenia przy lekturze tej książki - to wyłaniająca się z każdej linijki niezaprzeczalna polskość tamtych ziem, owego raju utraconego, który już nie wróci. Wszystkie te duchy są dowodem na nierozerwalną więź łączącą kresy z Rzeczpospolitą, na polską kulturę, którą jest przesiąknięta kresowa ziemia. Tęsknota i miłość do niej - wydaje mi się, że to jest przewodni motyw książki.

Marta Sieciechowicz, www.vb.com.pl, www.blog.vb.com.pl

Von Borowiecky wydaje książki politycznie niepoprawne. Nie boimy się polemiki na żaden ważny temat. Interesuje nas tylko prawda.


Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


System komentarzy dostarcza Disqus

Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij