XXI wiek — jakie to czasy i kim jest człowiek w tym ogromie możliwości rozwoju i destrukcji zarazem? Czym kusi XXI wiek? Przepychem, bogactwem, ale też rozwojem świadomości, zbliżaniem ludzi, a z drugiej strony... Z drugiej strony niepewność, lęk, samotność... Ile możemy, a ile chcemy? Ile możemy, na ile nam pozwalają?

Data dodania: 2012-09-02

Wyświetleń: 2248

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

      Przeczytałam kiedyś, całkiem niedawno, że jesteśmy cywilizacją strachu i ograniczeń. Czy właśnie tak zapiszemy się na kartach ludzkiej ewolucji? Jako cywilizacja strachu, która z jednej strony swoje lęki i bóle uśmierza nałogowymi zakupami oraz kolorową sztuczną rzeczywistością, jaką oferuje m.in. TV, centra handlowe, a z drugiej strony, specjalizuje się w narzekactwie i niezadowoleniu, wszczepiając te "umiejętności" własnym dzieciom? Czy przez tę ucieczkę przed strachem nie oddalamy się coraz bardziej od naszego wnętrza, od naszych możliwości? Czy zbyt łatwo, bez zastanawiania się, nie przejmujemy tego, co sugerują nam inni? Czy nie żyjemy tak, jak nam wręcz każą inni? Czy naprawdę podoba nam się stan ciągłego narzekania i trwania w nim? Czy już nie mamy w sobie dziecięcej chęci poszukiwania, znajdowania, błądzenia, doznawania i dostawania tego, czego chcemy? Czy już postanowiliśmy być tylko tchórzliwymi dorosłymi, obdartymi z marzeń, i przyczyniać się do realizowania marzeń ludzi odważnych? Potrzeba ogromnej odwagi, wewnętrznej charyzmy i determinacji, żeby się temu w pełni przeciwstawić i nie dać się ponieść tej fali.

       Strach jest młodszym bratem Miłości, którego człowiek zdemonizował tak, że bardziej już nie można. Strach sam w sobie jest przyjazny, gdyż konserwuje przytomność naszego umysłu, wyostrza nasze zmysły. Stosowany zbyt często, padł ofiarą ludzkich intryg (usprawiedliwiania niepowodzeń, czystego lenistwa, nieodpowiedzialności...) i stał się demonem naszych czasów. Strach też został okrzyknięty przez nieudaczników życiowych złodziejem czasu, bo ze strachu przed utratą pracy, brakiem pieniędzy itp. itd., pędzimy i życie nam mija. Najprościej jest przyjąć w życiu postawę ofiary i oskarżyć wszystko i wszystkich za własne niepowodzenia, zamiast stanąć przed lustrem i szczerze sobie powiedzieć: "OK. Naprawię wszystko to, co udało mi się zepsuć. Nie będę zajmować się szukaniem usprawiedliwiania porażek, tylko szukaniem rozwiązań, nowych sposobów działania i tylko ja będę jedyną odpowiedzialną osobą za wyniki tych działań".

      To jest już wyższy poziom, który wymaga poświęceń. No ale w imię czego mam poświęcać pozycję horyzontalną przed wieeelkim odbiornikiem TV (kupionym w promocji, raty 0%!) i w ogóle po co się męczyć?! Wszystko powiedzą, wszystko pokażą, wszystko mam w zasięgu pilota. Dziesiątki kanałów, mnóstwo relacji i wydarzeń, wiem, co ludzie sądzą o ludziach, świecie, ekonomii czy polityce. Rano wstaję do pracy, a po pracy cały świat mieści się w mojej dłoni, bo przecież kto ma pilota, ten ma władzę.

      No to teraz spójrzmy prawdzie w oczy. Jaką władzę? Oglądam to, co chcę! — padnie odpowiedź. Tu radziłabym ostudzić emocje — nic bardziej mylnego. Oglądasz to, co jest w Twojej plaźmie, znasz zdania innych w pewnych kwestiach — często Ty sam nie masz zdania, tylko przyjmujesz zdania innych; znasz szczegóły życia innych, kiedy Twoje życie to wielka niewiadoma dla Ciebie samego, a co dopiero dla innych. Wszystko jest przewidywalne. Pracujesz za marne grosze, albo nie masz pracy i nie jesteś w stanie przeżyć z zasiłku. Zmieniłbyś wszystko i wszystkim byś pokazał — gdybyś tylko mógł! Dlaczego nie możesz? Bo boisz się, że będziesz musiał działać... A Ty nie chcesz działać, bo po co, skoro ten świat i to całe życie to do d... A jeżeli świat i całe życie jest inny? Jaki mógłby być świat, gdybyś zmienił swoją postawę, swój sposób myślenia o ludziach? Jakie mogłoby być Twoje życie, gdybyś pomyślał o nim inaczej, z nadzieją, z wiarą? Jakby to było, gdybyś coś zrobił, gdybyś zaczął działać?

      Całe szczęście, że są tacy, którym właśnie tego się chce, chce im się działać na przekór wszystkim i wbrew wszystkiemu,  bo inaczej ci z tymi swoimi wieeeelkimi odbiornikami nie zobaczyliby, że można na olimpiadzie zdobyć nawet złoto, że można pomóc potrzebującym, że kalectwo nie jest wymówką, że można pokonać własne słabości i ograniczenia...

      Szkoda, że ci nałogowi użytkownicy TV traktują te osiągnięci i dokonania w kategoriach telenoweli, obrazu, który mija, a nie w kategorii inspiracji... Mam nadzieję, że choć niektórzy z nich znajdą swoją inspirację, że zechcą podarować sobie świeższe spojrzenie na życie i bogatszą przyszłość.

Licencja: Creative Commons
0 Ocena