Asertywność jest obecnie bardzo popularnym tematem. Zanim zajmiemy się praktyczną nauką zachowań asertywnych, warto przyjrzeć się temu, dlaczego tak wiele osób uważa, że ma z nią problem. 

Data dodania: 2012-05-28

Wyświetleń: 2684

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 2

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

2 Ocena

Licencja: Creative Commons

Asertywność jest obecnie w branży "samorozwojowej" tematem bardzo na topie — zainteresowanie jakimiś formami doskonalenia swoich umiejętności w tym aspekcie jest ogromne. Można by wręcz mówić o modzie na asertywność, ale jeśli przyjrzymy się z bliska osobom zainteresowanym, to widać że nie jest to moda, a rzeczywiste potrzeby. Po prostu ogromna część naszych rodaków nie potrafi komunikować się asertywnie — odmawiać, prosić, wyrażać swych opinii czy emocji. Warto więc zastanowić się nad tym, jakie są tego przyczyny.

Przede wszystkim myślę, że chodzi o to, iż nie mamy tak naprawdę żadnej konkretnej edukacji w tym temacie. Szkoła tego nie uczy, skupiając się na zmuszeniu dzieci do wykucia na pamięć nazwy stolicy Ekwadoru. Media masowe też nie przekazują dobrych wzorców. Patrząc na to, jak dyskutują politycy na ekranie telewizora, można sobie wyrobić przekonanie, że chamstwo jest czymś normalnym — przecież ci ludzie są wręcz przedstawiani jako tzw. elita. Jak więc ktoś może dążyć do przejawiania dojrzałych emocjonalnie zachowań, kiedy za wzór stawia mu się coś o tak niskiej jakości?

Kolejną sprawą są wewnętrzne przekonania, które w wielu przypadkach są wpojone przez wychowanie w duchu katolickim. Osoby mające problem z asertywnością często wierzą, że inni są ważniejsi, potrzeby innych są ważniejsze, że mają obowiązek najpierw myśleć o innych, a dopiero potem o sobie. Mając takie przekonania, trudno będzie zachowywać się asertywnie wtedy, gdy jest to potrzebne.

Często też widać u takich osób pewne poczucie odpowiedzialności — za innych oczywiście, za to jak się czują, za to, jak sobie radzą. Tu też można dostrzec pewną analogię do wzoru Matki-Polki. A więc znowu płynie to z wychowania.     

Osoby, które dostrzegają to u siebie i im to już zaczyna przeszkadzać, muszą zacząć od własnej głowy — od zastanowienia się nad swymi wierzeniami i podważenia ich. Sama nauka technik asertywnych zachowań może nic nie dać, jeśli człowiek nie będzie wierzył, że ma do nich prawo.  

Licencja: Creative Commons