Pierwsze lata XXI wieku przyniosły znaczne zmiany, podobnie, jak to miało miejsce w przypadku wynalezienia ruchomej prasy przez Gutenberga. Tamten wynalazek zrewolucjonizował dotychczasowy proces produkcji i rozpowszechniania książki. Wszystko można było zrobić nie tylko lepiej i dokładniej, ale i szybciej.

Data dodania: 2011-05-16

Wyświetleń: 1859

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 2

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

2 Ocena

Licencja: Creative Commons

Mimo tego prawdziwy przełom nastąpił kilka wieków później – wiek XIX przyniósł wynalazki, które jeszcze bardziej przyspieszyły druk, a książka przestała być produktem elitarnym, stała się zaś takim dla mas.

Już druga połowa XX wieku była początkiem cyfrowej rewolucji – powstał Project Gutenberg (1971), zdigitalizowano pierwszą książkę (Deklarację Niepodległości Stanów Zjednoczonych). Technologia była jeszcze na takim etapie rozwoju, że dopiero lata 90. przyniosły „ucyfrowienie” 11. pozycji w projekcie -  Alicji w Krainie Czarów. W tym czasie zaczęto też pracę nad pierwszymi czytnikami książek. I znowu przyszło nam czekać. Czytniki były albo za duże, albo za ciężkie, albo za drogie. Znalezienie złotego środka nastąpiło wraz z pojawieniem się Kindla 1 w 2007 roku, wprowadzonego przez Amazon  najpopularniejszą księgarnię internetową. Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie, pojawił się Kindle 2, aż wreszcie jego 3. wersja. Oczywiście konkurencja nie pozostawała w tyle – pojawiły się Sony Reader, Nook i inne, w tym w Polsce eClicto, niedawno Oyo. Jednak dziś większość ludzi czyta właśnie na Kindlu. Dlaczego? Przede wszystkim cena odgrywa tu dużą rolę – wersja Kindle z WIFI i reklamami kosztuje 114 dolarów, jego odpowiednik bez reklam o 25 dolarów więcej. Kindle z WIFI i 3G (możliwość korzystania z sieci na całym świecie za darmo) 189 dolarów, a niemal 10-calowy odpowiednik 379 dolarów. Ludzie wreszcie dostali czytnik za 500 złotych z ekspresową przesyłką do Polski, oferujący 16 odcieni szarości i bazujący na technologii e-papieru. Oznacza to, że czytanie w pełnym słońcu na czytniku nie różni się niczym od czytania książek w wersji tradycyjnej – ekran nie tylko się nie błyszczy, ale nie jest też w żaden sposób podświetlony, co wpływa również na żywotność baterii.

Niektórzy porównują czytniki ebooków do tabletów i dostrzegają w nich konkurencję. To trochę jednak, jak porównywanie drukarki laserowej do urządzenia wielofunkcyjnego. Czytniki to urządzenia dedykowane przeznaczone do czytania książek, natomiast tablety mają szereg różnorodnych funkcji w tym oglądanie filmów, zdjęć, słuchanie muzyki, czy surfowanie po Internecie. Znalazły one również zastosowanie w czytaniu książek elektronicznych, jednak komfort korzystania z nich w tym celu jest zdecydowanie mniejszy.

Czy czytniki ebooków zrewolucjonizują świat książki jeszcze nie wiadomo. Ich ceny są jeszcze dość wysokie i czytelnicy sięgają po książkę tradycyjną. Nikt jednak nie wie, co stanie się, gdy czytnik będzie dostępny dla każdego, jak dziś odtwarzacz mp3, czy prosty telefon komórkowy. Do psychologicznej granicy 100 dolarów już niewiele brakuje…

Licencja: Creative Commons