Uważam, że zależność, w którą tak ochoczo pogrąża się wielu z nas, była i nadal jest niebezpieczną zarazą naszych czasów. Posunę się nawet do stwierdzenia, że rządy, z których rzadko jesteśmy zadowoleni, będą nieudolne, dopóki człowiek nie zrozumie samego siebie.

Data dodania: 2009-09-29

Wyświetleń: 1912

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena
Pobierz artykul

Licencja: Creative Commons

MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ

Mniej zależności - więcej wolności


Uważam, że zależność, w którą tak ochoczo pogrąża się wielu z nas, była i nadal jest niebezpieczną zarazą naszych czasów. Posunę się nawet do stwierdzenia, że rządy, z których rzadko jesteśmy zadowoleni, będą nieudolne, dopóki człowiek nie zrozumie samego siebie, nie przestanie żyć, uczyć się i pracować na rozkaz i według zaplanowanego odgórnie, wzoru, dopóki nie przejmie odpowiedzialności za wszystko, co w czasie jego dojrzałego życia dzieje się na świecie i w naszym najbliższym otoczeniu. Coraz więcej rządów i metod zarządzania przechodzi kryzysy. Aparat partii politycznych także przestaje być niezbędny. W tej sytuacji przeciętny człowiek, a więc każdy z nas, będzie miał coraz większy udział w decydowaniu o losach społeczeństwa. Musimy z wolna zacząć zdawać sobie sprawę, że mamy o wiele więcej do powiedzenia. W naszym modelu społeczeństwa XXIw. Będziemy musieli działać na prawach współautorów. Kluczem do rozwoju będzie jednostka niezależna, wolna, zdolna do wzięcia odpowiedzialności za losy świata, kraju, społeczeństwa, własnej rodziny i samego siebie. Spieszmy więc, by uwolnić się od innych, zdobyć niezależność i zacząć wolne i odpowiedzialne życie. Nie wiem, czy zdajemy sobie sprawę, że wbrew pozorom, od przedszkola po kres naszej egzystencji, stale ktoś stawia nam wymagania, które staramy się realizować, chociaż często przekraczają one nasze możliwości. Dlaczego? Po co?
- bo chcemy być akceptowani, kochani, po to, by móc realizować nasze podstawowe potrzeby, konieczne do życia i przeżycia.
- bo nie chcemy zostać skrzywdzeni i dlatego ukrywamy nasze prawdziwe „ja", a próbujemy zaprezentować się, tak, jak oczekują tego od nas inni.
- bo chcemy odnieść sukces, by społecznie coś znaczyć, a do tego potrzebujemy pomocy ludzi, od których się lekkomyślnie uzależniamy.
- bo nie chcemy rzucać się w oczy (nawet od strony pozytywnej), gdyż jesteśmy przekonani, że najlepiej być dostosowanym i pasować do średniej
- bo boimy się, co „ludzie" powiedzą
- bo nam tak wygodniej
- bo mamy wrażenie, że mówiąc „nie" stracilibyśmy popularność, nasze zachowanie oceniono by jako niemiłe, niekoleżeńskie, aspołeczne, co mogłoby skutkować utratą miłości i sympatii bliźnich.
Czujemy się wciąż do czegoś zobowiązani, jesteśmy zbyt dobroduszni, lojalni, stawiamy nasze własne dobro na końcu życiowej listy. Podano nam narkotyk zwany aprobatą, uznaniem, szacunkiem. Staliśmy się tchórzliwie zależni od innych i straciliśmy wartości największe - wolność i niezależność. To innym ludziom oddaliśmy moc uszczęśliwiania nas. Czy to nie smutne i tragiczne? I czy mamy szansę na uniknięcie tego zalegalizowanego szantażu i podjęcie próby rozpoczęcia bardziej świadomego, samodzielnego życia?
Myślę, że nie mamy innego wyjścia!
Bo epoka niewolnictwa psychicznego i intelektualnego jeszcze co prawda nie minęła, ale jej fundamenty drżą. Podporządkowanie człowieka człowiekowi jeszcze ciągle jest stosowane. Wciąż też jest zapotrzebowanie na „niewolników psychicznych", którzy o dziwo, na taką rolę się zgadzają. Musimy zacząć liczyć na siebie, podejmować własne decyzje, myśleć niezależnie, zdobywać osobiste doświadczenia, osiągać mądrość, która nie pozwoli nas zniewolić, i przede wszystkim zrozumnieć, że wolność i niezależność nie leżą w okolicznościach zewnętrznych, ale że nosimy ją w sercu . Nieustannie przypominać też sobie fundamentalne prawo umysłu, które sformułował Brian Tracy:" Nasze samopoczucie i potencjał życiowy zależy wprost proporcjonalnie od stopnia,
w jakim czujemy, że kierujemy i mamy wpływ na nasze życie i emocje".
Jakże wspaniale być człowiekiem wewnętrznie wolnym, który nie musi się tłumaczyć, nabiera coraz większego zaufania do siebie, nie daje się zwieść preferencjom innych, nie naśladuje nikogo, nie boi się być sobą, nie wymaga od innych, by żyli życiem, które akurat jemu wydaje się najwłaściwsze, rozwija swoją indywidualność, rozumie, że nie można kupić miłości ani sukcesu, umie dostosować okoliczności do siebie,mówi co myśli i działa tak, jak uważa za stosowne i za co może przyjąć odpowiedzialność, przez co ułatwia życie nie tylko sobie, ale także innym. Życzę każdemu, by w miarę wcześnie (nie dopiero na emeryturze) uwolnił się od ciężaru zależności i odwa0żył się być człowiekiem wolnym.
„Nie bój się być sobą. Żyj swoim życiem, idź swoją drogą, pozwól sobie na swobodę myślenia po swojemu"


                                                                                                                                                     Alicja Grzonka

 

Licencja: Creative Commons