Istnieje jakiś ważny powód, dla którego cała historia Słowian została wymazana z dziejów, a katoliccy bajkopisarze, niesłusznie zwani: „kronikarzami”, stworzyli zupełnie nową historię Europy.

Data dodania: 2020-12-08

Wyświetleń: 115

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Rodzimowierstwo słowiańskie

Aby unaocznić niedowiarkom, że istnienie Słowian nie zostało wymyślone po roku 2012, posłużę się fragmentem książki Jana Zabrzyckiego „Bogoznastwo Sławjan”, wydanej w roku 1925:
„[...]

Naród polski od prawieków słynął bogactwami stanowiącemi dobrobyt jego umysłowy i obyczajowy - a czyż to wyrosło tylko wskutek wychowania się na wzorach cudzoziemskich?... Nie! Przedewszystkiem stan oświecenia w Polsce górował dawniej o wiele ponad poziomem Europy i błędy nasze najbardziej rażące stąd pochodzą, że my chcemy wedle pojęć dzisiejszych, w związku z Polską upadłą i zaprzepaszczoną, wyrokować o wszystkich jej sprawach we wszelakich okresach jej dawności i świetności.

Tak i nie mówimy o Mitologii polskiej, bo to nie może być to samo, do czego nauka świata się przyzwyczaiła, to nie może być sprawa równolegle idąca do pojęć greckich lub rzymskich.

Sławjanie a zatem i Sarmaci, Staro-Lechici i Polacy mieli ukształtowane bogato wierzenia swoje w siły Przyrodzone, które czcili zmysłowo wprawdzie, lecz z podniesieniem ducha równoczesnem. Taka cześć wobec Światowida czyto nie wzniosłość, jak na wieki starożytne, które w Polsce zdobyły się na z n a k  k r z y ż a, występujący po urnach z czasów Homerowskich. Poptrzmy na wydanie Dziejów Powszechnych nakładem Bondego we Wiedniu. Widzimy to po okładkach tęczę herbową podzieloną w krzyż o dwóch orłach i dwóch pogoniach na przemian, w środku tarczą piątą węża. Wszyscy na ślepo orzekają, że to dzieło naśladownictwa dopiero z czasów późnych - a jednak, wyznamy szczerze, są to pozostałości sztuki z czasów starolęchickich, z tak zwanej p i ą t n i c y, którą rozprowadziliśmy szeroko po dziłach naszych ostatnich.

Krzyż starolęchicki, jako mir - sława i ten układ w piątnicę, czy to nie wiele, aby od tego rozpocząć roztrząsania nasze, dotyczące bogoznastwa sarmackiego? Nikt wszakże z uczonych polskich tego nie uwzględnia i tego nie uznaje. Jak w warunkach naszych rzuca się zasłonę grubą na sprawy polskością tchnące, natomiast pod niebiosa wynosi wszystko z oddali, aby temi okolicznościami z poza nawiasów tłomaczyć właśnie wartości w nawiasie. Jest to los jedyny Polski, przeznaczenie bardzo smutne. Zawsze we wszystkiem służyć za osnowę ważności drugich, nigdy niczego nie przyznać sobie […]”.

 

Czym jest rodzimowierstwo? Rodzimowierstwo, najkrócej mówiąc to jest rodzima wiara, czyli zbiór przekonań opartych na wierzeniach przodków.

Uczono nas o różnych religiach, przekonaniach innych wierzeń, ale nie uczono nas o naszej faktycznej przeszłości. Czy zastanawialiście się dlaczego tak się działo?

Niewiele naprawdę wiemy o naszych korzeniach, przodkach, o faktycznej przeszłości. Wiemy jednak o tym, jak bardzo komuś ta przeszłość przeszkadzała i masowo usuwaną ją. Palono ludzi za wiedzę, katowano na śmierć używając najbardziej wymyślnych metod i urządzeń, a wszystko w imię miłosiernego boga…, Boga, który jest miłością. Boga, który miłuje, wybacza, rozumie. W imię boga, mordowano kobiety nazywając je „czarownicami”, palono księgi i zwoje, a na słowiańskich miejscach kultu, stawiano katolickie świątynie aby tylko wiedza faktyczna nie przetrwała dla potomnych.

Z niewyjaśnionego powodu wszelkie te działania zdały się psu na budę, bo wiedza ciągle w ludziach odżywa i ciągle jej poszukujemy. Próżno szukać w internecie wykładni słowa: „boganin”, bo nie znajdziecie. Boganie, co znaczy dosłownie: Boga-nie. Znajdziecie słowo: „poganie”, co zupełnie nie ma żadnego uzasadnienia.

Jeżeli uruchomimy przeglądarkę internetową i wpiszemy „Słowianin”, możemy przeczytać, że określenie pochodzi od niewolnika. Nie istnieje oficjalna informacja, że Słowianin to znaczy dosłownie „biały człowiek”, a nauka współczesna zdaje się robić wszystko, aby temu zaprzeczyć.

Dziś trudno nam sobie nawet wyobrazić sytuację, gdy do wioski, osady, przybywa zbrojny orszak, a żołnierze palą chaty, zabijają kilka osób dla przykładu i nakazują zapisać się do kościoła, albo spalą resztę domów, natomiast ludzi zabiją nie oszczędzając kobiet i dzieci.

Jak okrutnym musi być ten bóg, który tak nakazuje działać?

Zdobywanie szacunku za pomocą miecza?

Szacunek poprzez strach i terror?

Wolę Stworzów słowiańskich…, którzy nie każą w swoje imię mordować.

Słowianie mieli swoje święta, a wspomnę tylko o kilku.

Szczodre Gody — święto przypadające na koniec i początek roku, gdzie w chatach stawiało się snopek i przybierało go ozdobami, jednego wieczoru rodzina siadała do wspólnej kolacji, gdzie zostawiało się puste miejsce przy stole dla Dziadka Mroza, który Słowianom prezenty nosił — brzmi znajomo? Snopek, zwany Diduch, stał w chacie do wiosny i z jego ziarna zawsze dokonywano pierwszego siewu.

Jare Gody — święto przypadające na koniec zimy i początek wiosny. Topienie Marzanny, malowanie pisanek, polewanie wodą — także brzmi znajomo.

Noc Kupały — Puszczanie wianków na wodę… Zwane nawet świętem godowym… — tak samo jak w powyższych zmieniono nazwę.

Dziady — święto jesienne związane ze wspominaniem zmarłych….

 

Świąt oczywiście było o wiele więcej i wspomnę o nich w kolejnym materiale.

 

Jak możemy zauważyć na tych kilku przykładach, tak naprawdę niewiele się zmieniło. Snopek, które ziarna nabierały energii przez kilka miesięcy, zastąpiono choinką. Dziadka Mroza zastąpił Mikołaj. Zmieniono kilka nazw…

Dlaczego ktoś zadał sobie tak wiele trudu, pieniędzy, żeby wprowadzić swoje przekonania? Niech każdy na to pytanie odpowie sobie sam.

Okres dziejów pokrywa biała plama, jak niegdyś mapy nieodkrytych terenów. Stworzone z rozmysłem wydarzenia nazwano historią, którą nam ukazano.

Przeszłość jest wielką zagadką, począwszy od tego, że wiele osób dziś twierdzi, że pradawni usiłowali przekazać nam swoją wiedzę… Czy tak było i dlaczego mieliby tak zrobić? Spodziewali się tego, że zostaną zapomniani? Znajdźcie wróżbitę, który zna swój koniec.

Czy ja pisząc ten artykuł zakładam, że ktoś za tysiąc lat go przeczyta?

Licencja: Creative Commons