Wsadził kij w mrowisko wyciągając na światło dzienne teorie potwierdzone logicznym rozumowaniem, na podstawie pozostałości z minionych epok. I kto wie, czy krytyce chodziło o teorie, czy o ogromne zarobki pisarza?

Data dodania: 2018-06-08

Wyświetleń: 989

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Sukces książek Ericha von Dänikena wcale nie odbiega od innych pisarzy, którzy jak wszyscy na początku mieli ogromne problemy z zainteresowaniem wydawców swoimi tekstami, o czym pisze sam autor w książce „Czy się myliłem? Nowe wspomnienia z przeszłości”, bowiem żaden wydawca nie chciał wydać jego pierwszej książki. A jednak po pierwszym malutkim wydaniu sukces przyszedł niespodziewanie, gdyż książki jego spotkały się z wielkim zainteresowaniem na całym świecie i zyskały ogromne rzesze czytelników.

Bodajże właśnie Däniken, jako pierwszy, pisze o koloryzacji starożytnych rzeźb, które ukazywały dopiero właściwy obraz po pokolorowaniu. Ale raczej nie pierwszy podważał teorie, które wcześniej również istniały, tylko nie posiadały odpowiedniej siły przebicia.

Pisano o nim różnie, a przykładem będzie ten cytat z książki „Cuda Świata”:

W swej książce ‘Złoto bogów’ wierutny kłamca Erich von Däniken, autor pytania lat siedemdziesiątych ‘Czy Bóg był astronautą?’, ogłasza, że zbadał gigantyczny system tuneli wykłutych w zamierzchłej przeszłości pod szczytami Andów w Ekwadorze i Peru, oraz że zawierają one zdumiewające bogactwo przedmiotów ze złota, jak również posążki ubrane w kombinezony astronautów. Cała ta historia to wielka bzdura, lecz jednocześnie świadectwo nieprzemijającego zauroczenia opowieściami o ukrytych gdzieś w Ameryce Południowej złotych skarbach. Jest ten sam złoty magnes, który przyciągał europejskich eksploratorów w głąb nieznanego kontynentu”.

          (Wspomniana powyżej książka „Złoto Bogów” została w Polsce wydana pod innym tytułem.)

Taki rodzaj antyreklamy doprowadza do tego, że czytelnik, czytający powyższy tekst pragnie dowiedzieć się, co faktycznie ten Däniken napisał i sięga po jego książkę. Nie można zaprzeczyć takiemu rodzajowi promocji, bo wbrew pozorom działa ona zupełnie inaczej — przyciąga, a nie odpycha.

Niewykluczone, że wiele rzeczy opisanych przez Dänikena jest dziełem przypadku, ale przypadku jeszcze nikt nie potwierdził. Tym bardziej, że ktoś ciągle myli osobę informatora, wizjonera, badacza z eksploratorem, który kopie i poszukuje. Däniken nie był eksploratorem, a jedynie przedstawiał swój własny punkt widzenia — czego zakazać nikomu nie można. Podważał wiele doktryn, które szkodziły między innymi kościołowi, ale jak wynika z jego relacji, niczego nie zmyślał. Przykładem może być płaskorzeźba przedstawiająca taran na kołach z wystającą lufą z przodu.

Wiele rzeczy ukrywano przed ludźmi przez stulecia i właśnie Däniken wyciągnął wszystko na światło dzienne, co spotkało się w efekcie z wielkim oburzeniem. Umieszczał w swoich książkach cytaty z dzieł powstałych o wiele wcześniej, nawet w czasach starożytnych i korzystał z ksiąg, które wysłannicy Watykanu niszczyli przez wieki, aby ludzi odciąć od wiedzy.

Przede wszystkim Däniken osobiście zjawiał się na miejscu, dotykał, widział w przeciwieństwie do krytyków, którzy nie ruszając się ze swojego kraju, polegających jedynie na przekazach naukowych, podważali każdą jego ideologię — choć tu nie wykluczam planowanej antyreklamy.

Do dziś nie wiadomo jest jak powstało życie na planecie Ziemia. Czy ktoś z obcej cywilizacji przybył na Ziemię 12000 lat temu. Czy jesteśmy sami we Wszechświecie? Kto i kiedy napisał Biblię? Czy w tureckim grobowcu spoczywa ciało Jezusa?

W jakiś niesamowity sposób podważanie doktryn kościoła spotyka się z niesamowitym zainteresowaniem mieszkańców całego świata — a dlaczego tak się dzieje? Na to pytanie trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć. Rzucanie nowego światła na przyjęte przez świat odpowiedzi (niekoniecznie racjonalne), wzbudza ogromne zainteresowanie, bo szybkość przekazu informacji odbywa się coraz szybciej. Kiedyś informacje o różnych tajemnicach występowały jedynie w książkach i prasie, a dziś pełno ich w internecie.

Czy faktycznie można nazwać Dänikena kłamcą, czy oszustem? Niby dlaczego ktoś miałby tak powiedzieć? Czy autor piszący fantastykę oszukuje? Przez wiele lat na całym świecie przyjęto jakieś tam odpowiedzi na ważne pytania i wszystko było w porządku do czasu, kiedy ktoś nie zaczął ich podważać. Czy kogoś, kto twierdzi na podstawie dowodów, że Wielka Piramida w Egipcie nie została zbudowana na grobowiec, jest oszustem? Mimo wszystko nieustannie ktoś usiłuje wmawiać innym bezpodstawnie, bo brakuje podstaw, że Wielka Piramida jest grobowcem.

Ktoś inny przyjął, że w grobowcach znajdują się zapisy dziejów przekazane potomnym. W grobowcu? W miejscu, które raz zamknięte i zapieczętowane, aby nikt nigdy tam nie wszedł, ktoś miałby zapisywać dzieje? Ostatnia myśl jest moim własnym twierdzeniem i czy taki tok myślenia czyni mnie oszustem? Nie byłem w Egipcie, nie widziałem i nie dotknąłem — dlaczego więc miałbym wierzyć w to, co ogłosił ktoś uznany za naukowca?

Wierzyć, to znaczy nie chcieć wiedzieć, co jest prawdą — (Friedrich Wilhelm Nietzsche). A nie wierzyć to znaczy pragnąc poznać fakty na podstawie oglądania, dotykania, badania przeszłości.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę ostatni z istniejących Cudów Świata — Wielką Piramidę, czy nie możemy przyjąć teorii, iż jest ona jedynie wierzchołkiem całego kompleksu? Czy wszystko, co zostało umieszczone w znanych pomieszczeniach Wielkiej Piramidy jest mistyfikacją, aby zatrzymać poszukujących na tym właśnie etapie? Taki sposób działania jest znany od zawsze — ukazać coś mało znaczącego, aby poszukujący na tym fragmencie się skupił i nie szukał dalej. W podobny sposób zabezpieczano różne obiekty przed złodziejami, gdzie złodziej odnajdywał coś mało znaczącego lub nawet trafiał w pułapkę bez wyjścia.

Do dziś książki napisane przez Ericha von Dänikena sprzedają się dobrze na całym świecie, a o pozycjach takich jak wspomniane „Cuda Świata” zapomniano po pierwszym wydaniu. Wielu twórców książek, czy filmów, którzy nawiązywali do przeszłości, odniosło sukces. Wiele nawet współczesnych produkcji z Hollywood, odnosi się do przeszłości znanej lub też zapomnianej, którą ktoś odgrzebał. Ale przecież fikcja zawsze jest piękniejsza od prawdy…

Licencja: Creative Commons
0 Ocena