„Antologia współczesnej polskiej myśli politycznej”, red. A. Meller, G. Radomski, W. Wojdyło, Wyd. Naukowe UMK w Toruniu, Toruń 2012, ss. 340

Data dodania: 2012-08-12

Wyświetleń: 1580

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 1

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

1 Ocena

Licencja: Creative Commons

Stoję przed trudnym wyzwaniem zrecenzowania książki, której współredaktorem jest mój portalowy kolega. Jest to o tyle ciężkie, że jeśli będę zbytnio łaskawy, to od razu usłyszę, że: ,,podlizuję się górze” i ,,współtworzę towarzystwo wzajemnej adoracji”.  Natomiast, jeśli będę zbytnio rygorystyczny to będzie mi jakoś głupio  Arkadiuszowi spojrzeć w Oczy. Dlatego też pozostało mi tylko napisanie obiektywnej recenzji i opisanie tej książki taką jaką jest.

Książka jest zbiorem artykułów, felietonów, manifestów, materiałów wyborczych i projektów programowych prezentujących stanowisko polityczne następujących nurtów polityczno-społecznych: anarchizmu (dokładniej jego lewicowego odłamu), socjaldemokracji, populizmu, liberalizmu, chadecji, ruchu ludowego, ruchu niepodległościowego, nurty posolidarnościowego, konserwatyzmu i ruchu narodowego.  

Generalnie teksty są ciekawe i rzetelnie prezentują stanowisko omawianych środowisk. Książka pokazuje zarówno, jakie problemy były przez omawianych polityków uważane za priorytetowe oraz jakie proponowali rozwiązania. Opisy są raczej dokładne, a jeśli mamy przykłady tzw. ,,mowy trawy”, to ukazują one jedynie, gdzie stanowisko danego nurtu było niesprecyzowane (nie sposób więc ganić redaktorów za chaotyczne fragmenty). Najważniejsze jest to, że pośród tysięcy materiałów wybrali to, co najistotniejsze. Wbrew pozorom to wielka sztuka.  Nie będę ukrywał, że dowiedziałem się z tej książki kilku nowych rzeczy, chociaż dobrze orientuję się w współczesnej historii politycznej Polski. Oczywiście, poziom części tekstów jest niezbyt porywający intelektualnie, nie mam jednak o to do redaktorów pretensji, gdyż w ten sposób ukazali poziom dyskursu politycznego w Polsce. Stworzenie sztucznej selekcji byłoby fałszerstwem historycznym, o snobistycznym podłożu. Tak samo błędem nie jest zamieszczenie w tej publikacji artykułów neofaszystowskich, gdyż chodziło tutaj nie o apologię, lecz jedynie o udokumentowanie zjawiska, co zresztą twórcy zaznaczyli w przedmowie.

Jakkolwiek oceniałbym wysoko tę pracę w ogólnym podsumowaniu, to jednak muszę wspomnieć o kilku wadach. Podział doktrynalny zaprezentowany w tej książce jest co najmniej kontrowersyjny. Uznanie Partii X i Samoobrony za przedstawicieli populizmu jest może i uzasadnione, ale na pewno nie obiektywne. Unię Wolności i Platformę Obywatelską zaliczyłbym bardziej do chadecji (przypadku w tej pierwszej oczywiście do lewego skrzydła). Moim zdaniem liberalizm powinni reprezentować Janusz Korwin-Mikke i Stanisław Michalkiewicz, których przedstawiono w rozdziale o konserwatyzmie.  Są to naprawdę klasyczni liberałowie, tyle, że używający konserwatywnej retoryki (w przypadku Michalkiewicza bardziej konserwatywno-narodowej). Natomiast SKL to nie ruch konserwatywny, lecz niedoprecyzowana synteza neokonserwatyzmu z ruchem agrarnym. Nie zgadzam się też z umiejscowieniem środowisk LPR/MW wśród narodowców, gdyż z treści artykułów i deklaracji wynika, iż interes narodowy stawiali niżej niż Kościoła Katolickiego (i to pojętego, jako droga do zbawienia, a nie jako instytucja społeczna). Są to, więc naprawdę katoliccy fundamentaliści, którzy przejęli część haseł narodowych. Umieszczenie ich w tym samym rozdziale, co jawnego rasistę (do tego antyklerykała) Bolesława Tejkowskiego jest kuriozalne. Oczywiście redaktorzy mogą się bronić, iż chodziło im nie o właściwe ocenienie ideologii partii czy organizacji, lecz o zaznaczenie jak były te środowiska widziane w opinii społecznej. Tutaj trudno odmówić im racji. Wzbogaciłbym też dział socjaldemokracji o Zielonych, ruch niepodległościowy o ROP, a anarchistów o odłam libertariański (który w latach 90. czynnie współpracował z syndykalistami). Książce brakuje również krótkich opracowań tych nurtów stworzonych przez autorów.  

Jednak bilans jest ewidentnie na plus. Najlepiej jednak będzie, jak przeczytacie i ocenicie sami. Naprawdę warto.

Licencja: Creative Commons