W ciągu niespełna ćwierć wieku agent 007 dzięki aż 23 filmom na dużym ekranie stał się kultową postacią popkultury. Po ogromnym sukcesie „Skyfall” z 2012 roku fani miłośnika wstrząśniętego, niezmieszanego Martini niecierpliwie czekają na premierę 24. filmu, która podobno ma nastąpić już w przyszłym roku.

Data dodania: 2014-09-08

Wyświetleń: 617

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Gdyby zadać pytanie, co charakteryzuje najsłynniejszego agenta Jej Królewskiej Mości, z pewnością większość zapytanych odpowiedziałaby, że niezwykle męska uroda i nienaganny styl, towarzystwo pięknych kobiet, zamiłowanie do drogich samochodów i gadżetów oraz specyficzne poczucie humoru. I nie minęliby się z prawdą, jednak mało kto wspomniałby o… doskonałych umiejętnościach w jeździe na nartach.


Bond i biała jazda
Wartka akcja w kolejnych filmach z agentem 007 w roli głównej gwarantuje dużą dawkę adrenaliny nie tylko ze względu na efektowne strzelaniny, pościgi i wybuchy, ale też karkołomne akrobacje, których nie powstydziliby się zawodowi narciarze. Do tej pory Bond zaliczył krótki, acz niezwykle intensywny, romans z nartami pięciokrotnie. Po raz pierwszy miało to miejsce w szóstym z kolei filmie „W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości”. George Lazenby, pierwszy i zarazem ostatni raz wcielający się w skórę asa brytyjskiego MI6, stanął w nim w szranki z niebezpieczną organizacją WIDMO, w czym pomagała mu piękna hrabina Tracy di Vicenzo. Brawurowy narciarski pościg za Bondem, któremu dopiero co udało się uciec ze szwajcarskiej placówki badawczej należącej do czarnego charakteru, Ernsta Stavro Blofelda, był filmowany przez samego mistrza olimpijskiego, Williego Bognera. Dodatkowym smaczkiem dla miłośników narciarstwa może być też finisz na jednej narcie à la Bode Miller.


8 lat później, w 1977 roku, miała miejsce premiera 10. części przygód Jamesa Bonda – „Szpieg, który mnie kochał”. Występujący w roli głównego bohatera Roger Moore badał w nim sprawę tajemniczych zaginięć okrętów podwodnych, które posiadają na pokładzie pociski atomowe, a także wziął udział w kolejnej scenie narciarskiej. Nagranie zostało zrealizowane w szwajcarskim St. Moritz z wyjątkiem spektakularnego skoku z klifu, który został nakręcony na Ziemi Baffina. Na kolejny Bondowo-Moore’owy popis na śniegu przyszło nam czekać 4 lata. W „Tylko dla twoich oczu” z 1981 agent 007 nie tylko skacze na nartach na skoczni, ale też jeździ na nich na torze bobslejowym, na którym doszło zresztą do śmiertelnego wypadku podczas ostatniego dnia zdjęć. Wszystko to działo się we włoskim Cortina d’Ampezzo…  Za to w 1985 w filmie „Zabójczy widok” po raz pierwszy w historii serii pojawiła się deska snowboardowa. Sceny z jej użyciem kręcone były w szwajcarskich Alpach i na terenie Islandii. We wspomnianych dwóch filmach Bond kolejno musiał odnaleźć sprzęt umożliwiający kontrolę nad atomowymi okrętami podwodnymi oraz zmierzyć się z Maxem Zorinem - efektem nazistowskich eksperymentów genetycznych.


Pierce Brosnan, zanim w roli Jamesa Bonda zastąpił go Daniel Craig, zagrał w czterech filmach o brytyjskim agencie z licencją na zabijanie. W trzecim z nich, „Świat to za mało”, agent 007 po raz kolejny zmuszony jest do szaleńczej ucieczki na nartach. Ta została nakręcona w malowniczych francuskich górach Chamonix. Ciekawostką jest fakt, że Bonda i jego uroczą dziewczynę zagrała para kaskaderów – Tom Sins, kaskader - snowboardzista oraz Francine Moreillon – trzykrotna mistrzyni świata we freeride. Ponadto kręcenie wspomnianej sceny opóźniła lawina, a w  następującej po niej akcji ratunkowej dzielnie pomagała ekipa filmowa. Na czym skupiała się fabuła 19. części przygód Bonda? Wysłany przez M do Azerbejdżanu miał za zadanie chronić Elektrę King – spadkobierczynię majątku niejakiego sir Roberta.


Może narty?
Choć prawdopodobnie nigdy nie będziemy mieć takiego powodzenia jak agent 007, a także raczej nigdy nie zasiądziemy za kierownicą Astona Martina, to możemy mieć z Bondem dwie wspólne rzeczy. Możemy przygotować sobie jego ulubione drinki oraz pojeździć na nartach. Nie przeceniajmy jednak swoich umiejętności i nie porywajmy się na tak karkołomne akrobacje, jak te ukazane w wybranych scenach.

Licencja: Creative Commons