0
głosów
- +

Czy istnieje światopogląd naukowy?

Autor:

Aktualizacja: 03.05.2013


Kategoria: Edukacja Wiedza Nauka / Inne


Artykuł
  • 0 głosów dodatnich
  • 0 głosów ujemnych
  • 1635 razy czytane
  • 4 przedrukowany
  • 0 Polemik/Poparć <span class="normal">Odpowiadanie na artykuł</span>
  • Licencja: CC <span class="normal">Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie dzieła i wszelkich jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o tw&oacute;rcy.</span>
Dostęp bezpłatny <span class="normal">Dostęp do treści jest bezpłatny.<br/> Inne pola eksploatacji mogą być zastrzeżone sprawdź <b>licencję</b>, żeby dowiedzieć się więcej</span>
 

 Jeszcze dwieście lat temu odpowiedź na to pytanie zdawała się być banalnie prosta. Oczywiście, że istnieje światopogląd naukowy, a wyraża on wiarę, że nie ma żadnych nieodgadywalnych tajemnic, że wszystko w świecie da się wyjaśnić, i że będzie wyjaśnione, bo jest to tylko kwestią czasu. 


 Paradoksalnie dziś, dwieście lat później, musimy zauważyć, że jeśli w ogóle istnieje światopogląd naukowy, to rzeczywiście wyraża on wiarę, ale... Zacznijmy jednak od początku.

Podstawą współczesnej nauki o przyrodzie jest matematyka. Podstawą matematyki jest logika, a podstawą logiki pojęcie prawdy. Prawdę zaś powinno dać się udowodnić. Otóż w 1936 r. Kurt Goedel wykazał, że istnieją zdania prawdziwe wprawdzie, lecz nieudowadnialne. Było to pierwszym wyłomem w niewzruszonym dotąd gmachu matematyki.

Otóż godny zaufania system logiczny powinien być w sobie niesprzeczny. System jest niesprzeczny wówczas, gdy nie ma w nim takiego zdania, że wychodząc z założeń systemu można udowodnić zarówno to zdanie, jak i jego zaprzeczenie.

Goedel udowodnił, że jeśli jakiś (dowolny) system logiczny jest niesprzeczny, to musi być niezupełny. To znaczy, że istnieją w nim zdania prawdziwe, których nie da się udowodnić. Nie wszystko zatem da się w nauce wykazać; są rzeczy, które musimy wziąć na wiarę...

Co więcej, Goedel udowodnił także twierdzenie znacznie bardziej fundamentalne. Otóż już to samo, czy dany (dowolny) system logiczny jest niesprzeczny, jest w tym systemie zawsze nieudowadnialne. Można to ewentualnie udowodnić jedynie w systemie ogólniejszym. A czy system ogólniejszy jest niesprzeczny – tylko w jeszcze bardziej ogólnym. I tak dalej...

System ogólniejszy to system obejmujący więcej zjawisk. Na przykład dla geometrii euklidesowej ogólniejszy będzie system zawierający oprócz niej także geometrie nieeuklidesowe. Natomiast wobec zbioru liczb naturalnych ogólniejszym będzie zbiór liczb całkowitych, wobec niego – zbiór liczb wymiernych, a jeszcze ogólniejszym będzie zbiór liczb rzeczywistych.

Czyli nigdy nie da się w matematyce udowodnić, że sama matematyka jest niesprzeczna w sobie. Do takiego dowodu trzeba by było systemu ogólniejszego niż cała matematyka. Można co najwyżej w to wierzyć.

W dodatku Alfred Tarski, amerykański logik polskiego pochodzenia, w swoich pracach z dziedziny metalogiki wykazał, że dla każdego języka (w znaczeniu logicznym, czyli jako systemu zdań) samą definicję „prawdy” i „prawdziwości” sformułować można jedynie w języku ogólniejszym (metajęzyku), który zawiera w sobie wprawdzie język badany, ale poza niego wykracza.

Na przykład dla języka stricte technicznego takim metajęzykiem mógłby być ogólnie język polski, który zawiera szersze słownictwo i więcej pojęć, niż jest to potrzebne dla rozmowy tylko o technice.

Jeszcze wcześniej, bo na samym początku XX wieku, dokonała się rewolucja w fizyce. Rozpoczęła się ona powstaniem mechaniki kwantowej z jednej, a ogłoszeniem szczególnej i ogólnej teorii względności z drugiej strony. Dzięki temu naukowcy uświadomili sobie, że w nauce nie ma prawd absolutnych. Zrozumieli, że każda teoria może być jedynie przybliżeniem rzeczywistości.

Po pierwsze dlatego, że z ogromnej różnorodności kształtów, struktur i zjawisk, jakie istnieją w przyrodzie, możemy wybrać do opisu jedynie ograniczoną liczbę, pozostałe pomijając. Czy to z uwagi na ograniczoną pojemność ludzkiego umysłu, czy też dlatego, że po prostu nie wiemy o ich istnieniu albo nie umiemy jeszcze ich opisać.

Po drugie dlatego zaś, że opis jest z natury rzeczy linearny i sekwencyjny, natomiast w przyrodzie zjawiska zachodzą równolegle, wzajemnie się przyczynowo zazębiając.

Co więcej, w miarę odkrywania rzeczywistości subatomowej stawało się coraz bardziej jasne, że wymyka się ona zwykłej logice naszej codzienności. Że z punktu widzenia naszego potocznego rozumowania jest pełna paradoksów i wręcz nieopisywalna. Werner Heisenberg wyznał, „że nie potrafimy rozprawiać o nich (o atomach – przyp. aut.) w zwykłym języku”. I zastanawiał się: „Czy przyroda może być rzeczywiście aż tak absurdalna, jak to się nam wydaje, gdy rozważamy wyniki doświadczalnych zjawisk atomowych?”.

Na tej podstawie fizyk wysokich temperatur Fritjof Capra wydał w 1975 r. książkę „Tao fizyki”, w której wykazał zbieżności między obrazem świata we współczesnej fizyce i we wschodnich systemach filozoficzno-religijnych, których jest wyznawcą. W ten sposób zakwestionował dziewiętnastowieczne pozytywistyczne przekonanie o ateizmie i areligijności światopoglądu naukowego. Naukowcy – wyznawcy innych religii nie pozostali mu dłużni.

Na Zachodzie głównie wierzący chrześcijanie opowiadają dziś o znalezieniu w nauce uzasadnienia dla swej wiary. Czynią tak jednak też naukowcy niewierzący, lecz odrzucający zdecydowanie pozytywizm i poszukujący w nauce nowej „świeckiej” duchowości. Nauka nie musi więc prowadzić – jak chciałby Capra – koniecznie do przyjęcia mistycyzmu Wschodu, lecz jest w niej miejsce dla ludzi różnych kultur i tradycji religijnych.

Czy w takim razie możemy w ogóle mówić o jakimś światopoglądzie naukowym? Moim zdaniem zdecydowanie tak. Niezależnie od tego bowiem, w co religijnie wierzą poszczególni naukowcy, musi ich łączyć jeszcze inna, wspólna wiara. Inaczej po prostu by się nauką nie zajmowali.

Tą wiarą jest wiara w sens nauki, i tym samym, po nitce do kłębka, wiara w niesprzeczność stojącej u jej podstaw matematyki. Jak już pisałam, Kurt Goedel udowodnił, że w to zawsze będzie można jedynie wierzyć...

Nie jest to jednak wiara ślepa, wiara pozbawiona podstaw. O jej słuszności przekonuje doświadczenie i praktyczne zastosowania nauki w ludzkim życiu. Choć niesprzeczności matematyki nigdy nie będzie można udowodnić, przemawia za nią częściowa niezawodność techniki stworzonej na jej podstawie. A także to, że teorie naukowe wykorzystujące ją również „działają” – to znaczy pozwalają przewidywać wyniki kolejnych eksperymentów.

A zatem światopogląd naukowy wyraża się wiarą, że nauka jest „prawdziwa”, czyli że „prawdziwa”, a więc niesprzeczna w sobie, jest tworząca ją matematyka. I dopóki ktokolwiek w świecie będzie decydował się poświęcić swe życie uprawianiu nauki, będzie to oznaczało, że tenże światopogląd naukowy wyznaje.

 

Literatura

Capra F., 1994: Tao fizyki. Zakład Wydawniczy „NOMOS”, Kraków. ISBN 83-85527-11-7

Tarski A., 1995: Pisma logiczno-filozoficzne. Tom 1: Prawda. Wyd. Nauk. PWN, Warszawa.

Cutland N. J.: Gödel's Theorems and other results from mathematical logic: applications to the Faith-Science Dialogue


Podobał Ci się artykuł?
0
głosów
- +

Brak polemik/poparć



Podobne artykuły:


KOMENTARZE


Używając tej strony zgadzasz się na wykorzystywanie plików Cookie.
Dowiedz się więcej.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Z dniem 25.05.2018 wprowadziliśmy też w życie rozporządzenia dotyczące ochrony danych osobowych. Więcej informacji w naszej Polityce Prywatności i Regulaminie.

Zamknij