Czy sytuacja może być beznadziejna? Czy może być sytuacja bez wyjścia, tak tragiczna, że nie można już nic zrobić? Myślę, że nie i mam nadzieję, że się nie mylę.

Data dodania: 2009-09-20

Wyświetleń: 2455

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 4

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

4 Ocena

Licencja: Creative Commons

Najgorszy jest zawsze strach, że coś może mi się stać, że ktoś coś mi zrobi. Strach potęguje napięcie, stres, ścisk w klatce piersiowej, na twarzy. Strach działa oficjalnie po naszej stronie, chcąc nas obronić,ale to tylko pozory. Wiem, że zmierzenie się z sytuacją, wzięcie jej na siebie, przyznanie się, że to ja odpowiadam za to i to moja sprawa, to wszystko nie jest łatwe. Chyba jednak łatwiejsze i lepsze niż siedzenie w schronie zbudowanym przez lęk. Wszędzie pracują tylko ludzie i telefoniczna rozmowa z każdym człowiekiem nie może mnie zabić, a chyba śmierć jest najgorszym scenariuszem, który może się wydarzyć.
Nie lubię rozmawiać przez telefon. Wolę na żywo. Kiedy widzę człowieka, wiem, jak się zachowuje, jaki ma wyraz twarzy. Przez telefon słyszę tylko jego głos.
Nadal jednak strach przed rozmową telefoniczną jest ogromny. Nie jest jednak już tak źle, jak bywało dawniej. Czyli mogę spodziewać się szczęśliwego zakończenia.

Niektórzy mówili mi, że podziwiają mój optymizm w czasie pokonywania różnych życiowych trudności. Nie wiem, czy jest on tak wielki, ale wiem, że szybciej mnie zaprowadzi do wyjścia, niż beznadzieja i narzekanie.
Zawsze powtarzam, że od płaczu, nie przybędzie mi ani zdrowia, ani szczęścia ani więcej pieniędzy. Kiedy zapatrzymy się i zagłębimy w swoje problemy, tracimy wzrok.

Ja obrałem inną drogę wychodzenia z opresji. Skupiam się na możliwościach, jakie mam. Szukam sposobów rozwiązania problemu, niezależnie od jego wielkości. Ktoś patrzący na daną sytuację z boku, powiedziałby, że to beznadzieja, że nie da się stąd wyjść. Skoro się nie da, to trzeba szukać sposobu na wyczołganie się. Zajmie to trochę więcej czasu, ale daje nadzieję, że w końcu się uda.

Dni mijają szybko, każdy dzień przychodzi tylko raz. Nawet jeśli dziś nie zrobię wielkich rzeczy, nie zrobię milowego kroku na drodze ku wyjściu, to mogę zrobić kilka małych, które w połączeniu z innymi wykonanymi w dniach poprzednich i tych co przyjdą, dadzą odcinek, ogromnej długości. Znów te małe kroki na szpilkach:)
Takie teraz robię (bez szpilek:). Chciałbym zrobić jeden ogromny. Co ja mówię? Chciałbym, aby ktoś inny przeniósł mnie do samego celu, ale nie upieram się przy tym. To tylko jeden ze sposobów. Dróg wyjścia jest wiele. Jeśli nie skupię się tylko na jednej, łatwiej będzie mi dostrzec inne, może lepsze, ciekawsze i szybsze. Nigdy nie wiem, co kryje się za zakrętem.

Idę i cieszę się chwilą, która została mi dana Tu i Teraz. Wiem, że patrząc na to, co jest teraz, odkryję to, co jest mi potrzebne do dalszej wędrówki i wybiorę najlepszą z dróg. Wiem to! I niech tak będzie. Idę...

Odkrywca

Blog TAK CHCĘ ŻYĆ!
Dowiedz się co robić, aby spełnić swoje marzenia i pragnienia. Weź 100% odpowiedzialności za swoje życie!

Licencja: Creative Commons