W roku 2010 nieustannie krążyły informacje i porady, że po wydaniu książki autor powinien wsadzić ręce do kieszeni i spodziewać się zysków rzędu 2000zł miesięcznie, miesiąc w miesiąc. Opinie takie podawali doradcy, którzy brali pieniądze za porady.

Data dodania: 2021-04-26

Wyświetleń: 265

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Paradoksy pisarstwa i naiwność autorów.

Paradoksem sytuacji wprost jest radzenie innym, tylko dlatego, że ktoś ma dykcję, prezentację i ładny strój, a potocznie określając „gładką gadkę”.

Każdy z uznanych autorów zazwyczaj jest roztargniony, a nie poukładany. Autor książek, zapisanym tekstem robi świadectwo o sobie, a nie tym, co mówi, jak mówi i jak się prezentuje. Najbardziej fałszywym obrazem jest przedstawianie autora jako erudyty, znakomitego i wyćwiczonego mówcy. Pisarz to nie aktor! Jeżeli szukacie przykładu, znajdziecie go na materiałach wideo, gdzie występowali autorzy tacy jak Alfred Szklarski i Zbigniew Nienacki — nakłady ich książek, wydawanych przez dziesiątki lat, przekroczyły wszelkie wyobrażenia.

Książka sama w sobie powinna zawierać myśli autora, a nie doradzającego redaktora, kto redaktorem jest tylko z nazwy. Dziś także książka, czy wydana przez dużego wydawcę, czy samodzielnie przez autora, nie będzie sprzedawała się sama.

Pośród porad na temat pisania książek, znajdziecie oczywiście wiele informacji o tym, co robić, gdzie i jak promować swoje książki. Ale, nawet jeżeli za taką poradę płacicie, autor porady nie da wam żadnej gwarancji na to, że korzystanie z jego uwag, przyniesie zyski. Ile jest zatem warta taka porada?

Jeżeli masz na Facebooku 3000 znajomych, niech dziesięć z tych osób wejdzie na stronę książki, a z tego grona niech książkę kupi jedna osoba, wtedy będzie dużo — takie są fakty. Prowadzenie bloga także niewiele efektu przynosi. Recenzje na blogu są nieskuteczne, nie zwiększają sprzedaży. Wielu autorów tworzy filmy, a potem wstawia fałszywe haksztagi, które mają na celu zwiększyć ilość odwiedzających, co znowu niczego nie zmienia, bo ktoś otworzy film, który go nie interesuje i wcale nie będzie dalej zainteresowany oglądaniem.

Jedynym faktycznym wartym polecenia środkiem promowania książek, są spotkania autorskie. One faktycznie pokazują zainteresowanie książką. Znany autor opowiada, że na spotkanie z nim nie przyszedł nikt — ocenia w 100%. Ale także uznany autor wziął pieniądze za samo przyjście. Więc już zarobił swoje, choć nie tylko nie sprzedał ani jednego egzemplarza, ale nawet nie miał przy sobie ani jednej książki do sprzedania czytelnikom. Ten autor nie przyszedł na spotkanie sprzedawać książek w promocyjnej cenie — co jest celem spotkań autorskich, ale przyszedł aby wziąć pieniądze za sam udział w spotkaniu — czyli otrzymał zapłatę, nie za to, że pisze, ale za to, że potrafi chodzić!

Podobnie za błędne należy przyjąć mniemanie, że po wydaniu książki, autor zostanie milionerem. Żaden z klasycznych wydawców książek, nie zapłaci autorowi więcej niż 15% od sprzedaży, a za realną stawkę tu należy przyjąć 3-5% od sprzedaży, często płacone po sprzedaży.

Wydawca przekazuje książki hurtownikowi w komis. Hurtownia przekazuje książki księgarzowi w komis. Ani jednemu, ani drugiemu nie zależy na sprzedawaniu. Jeżeli ktokolwiek jest przekonany, że okładka przyciągnie uwagę, może tu także się rozczarować, bo ktoś, kto bierze książkę za darmo, bez zobowiązania sprzedaży, jeżeli już (często za opłatą od wydawcy) wystawi książki na półki, książki stoją grzbietem w kierunku kupującego.

Jeżeli macie pieniądze na „naukę pisania”, płatne warsztaty nauki pisania, przekażcie te pieniądze na jakiś charytatywny cel — wtedy przyniosą lepszy efekt. Bo jak ktoś, kto nie ma podstaw aby zostać autorytetem, może doradzać innym? Dlaczego ktoś kto potrafi chodzić, nie uczy innych jak powinni chodzić? — ale nie będąc nikim znanym, próbuje doradzać jak pisać! Sam fakt wydania dziesięciu książek o niczym nie świadczy. Za autorytet postawmy tu autora, który żyje i utrzymuje się z pisania książek — nie zarabia na poradach, nie zarabia na pobieraniu opłaty za udział w spotkaniach autorskich i nie pracuje zawodowo w innej dziedzinie. Jeżeli zatem nieznany autor, usiłuje uczyć jak pisać i bierze za to pieniądze, świadczy sam o sobie.

Licencja: Creative Commons
0 Ocena