0głosów
Pobierz artykul
0głosów dodatnich
0głosów ujemnych
270razy czytane
0przedrukowany
Creative Commons Licencja

Według wielu współczesnych ideologii Słowianie w przedstawianej obecnie formie mieli nigdy nie istnieć, a obecną popularność tego tematu zawdzięczamy publikacjom książkowym po roku 2013.

Określenie „turbosłowianie” stworzyli przeciwnicy teorii o istnieniu Słowian, nie zdający sobie sprawy z faktów lub ci, którzy mają obraz rzeczywistości przysłonięty popularnymi dziś, nie posiadającymi podstaw, religiami — albo ktoś płaci im za pisanie bzdur, czy kręcenie materiału video o tym temacie, co dziś już nie jest tajemnicą.

Religia jest niezwykle zyskownym interesem, któremu zagraża wiedza. Wiedzieli o tym wszyscy, którzy przez stulecia zacięcie tępili wiedzę — o ile w ten sposób można nazwać terror używany do utrzymywania własnych, bezpodstawnych twierdzeń, co dawało stanowisko, władzę i pieniądze.

„Wierzyć, to znaczy nie chcieć wiedzieć, co jest prawdą” — pisał Friedrich Wilhelm Nietzsche. I zapewne zawarł w tych słowach ogromną mądrość. Król Izraela, Salomon jakieś trzy tysiące lat temu twierdził: „Sporządzaniu wielu ksiąg nie ma końca, a nadmierne oddawanie się im męczy ciało” (Kaznodziei 12:12). Trzy tysiące lat temu… istniało zatem wiele ksiąg, które nie przedstawiały wyraźniej wartości.

W jaki zatem sposób my dziś, możemy rozróżnić, które dzieło sprzed tysięcy lat ma wartość, a które tej wartości nie posiada? W który zapis należy uwierzyć i uznać go za wiarygodny? W ten, w który wierzy większość? Czy taki, który ma sens?

Kiedy czegoś nie wiem, szukam w Internecie… Czy Internet jest właściwym źródłem informacji? Nie.

Technika znacznie poszła do przodu. Ale mimo wszystko dziś nikt nie potrafi powiedzieć z przekonaniem, w jaki sposób budowano egipskie piramidy — i do dziś są tylko bezpodstawne domniemania. Nikt nie potrafi odczytać „Rękopisu Wojnicza”. Nie odpowiedziano na zagadnienia związane z Trójkątem Bermudzkim. A istnienie Słowian jest podważane…

Na „Kolumnie Zygmunta” przeczytamy, że król Zygmunt III był 44 królem. I przechodzimy obojętnie wobec tego zapisu, ale kiedy zaczniemy badać sprawę, okazuje się, że coś tutaj się nie zgadza…

Jeżeli sięgniemy do dzieł Aleksandra Brücknera (1856-1939 – slawista, historyk literatury i kultury polskiej), możemy tam przeczytać o wielu sprzecznościach z przyjętymi mniemaniami, a co ciekawe, tablicę upamiętniającą tego twórcę umieszczono w Krypcie Zasłużonych Na Skałce, co już daje do myślenia. Aleksander Brückner miał napisać o tym, że w roku 965 (rzekomy chrzest Polski), w krainie pomiędzy Rusią, a Prusami władzę sprawowała Mieszka (kobieta). „Chronologia i repertuar racji czasów: najbardziej obfita” Rodrigo Zamorano (1542–1620), zawiera opis kraju kobiet, mniej więcej na terenach obecnego Mazowsza, co potwierdza Al-Bakri - (w polskiej literaturze występuje jako Al Bekri 1014-1094), w „Księdze dróg i królestw” spisanej około roku 1068. Ojciec historii: Herodot z Halikarnasu (484-426 p.n.e.), także nie pominął tego, jakże ważnego tematu, zwracając uwagę na mieszkanki Zachodniej Sarmacji, idące do boju ramię w ramię z mężczyznami.

Zapewne szukając głębiej znalazłoby się jeszcze więcej informacji. A jedna z nich znajduje się w Sali Rycerskiej, w Klasztorze Jasnogórskim, w postaci obrazu autorstwa  Francuza Benoita Farjata z 1702 roku, ukazującego  Poczet Władców Polski, zaczynając od Lacha (Lecha) do ostatniego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Z czasem domalowano na ostatnich polach carskiego orła i postać cara Aleksandra, potem znowu zamalowano. Tu jeszcze należy nadmienić, iż pani Krystyna Szczekocka-Mystek w roku 1990 wydała album  „Jasnogórski poczet królów i książąt polskich” z opisem biografii każdej z osób przedstawionych na obrazie. Współcześnie pod prezentacją tego albumu możemy przeczytać informację o istnieniu innych władców: Lecha, Kraka, Popiela, Piasta.

Istnieje zatem coś, co stanowi potwierdzoną i nie potwierdzoną historię. Legendę o Popielu, którego zjadły myszy, czy o Królu Kraku i Smoku Wawelskim, znać powinien każdy Polak, a jak wiemy legenda zawiera ziarno prawdy.

Starożytni kronikarze wspominają w różny sposób o Lechii, jako ogromnym, niezdobytym obszarze, który miał znajdować się na Wschodzie za Germanią, a tej nie mogli zdobyć Rzymianie, wiec Rzymianie nie mogli wiedzieć, co znajduje się dalej, zatem długo nie myśląc, niezdobyty teren nazwali” „Germanią” na swoich mapach — stąd cały fałszywy obraz.

Czy istniała Lechia? Zapewne każdy słyszał legendę o Lechu, Czechu i Rusie… Każdy z tych trzech założył swoje państwo, Rus — swoje tereny nazwał Rusią, Czech swoje tereny nazwał Czechami, jak swoje państwo miał nazwać Lech? Powyższa legenda nie stanowiła początku istnienia, bo ci trzej, zapewne rodu królewskiego, skądś musieli się wziąć. Opowieść spisano w roku 1222 w kronice polsko-węgierskiej.

„My nie Lachy” — wołał Bohun w filmie „Ogniem i mieczem”.

Z prawdą walka nigdy się nie kończy. Istnieje wiele dzieł, tak zwanych: historycznych; mamy wielu historyków, którzy zajmują się różnymi tematami. Dlaczego podziemia pod krakowskim rynkiem odkryto przypadkiem? Czyżby przeszłość skrywała, aż tak wielką zagadkę? Ile zatem warte są wszelkie posiadane dzieła, skoro nie zawierają spraw oczywistych?

Licencja: Creative Commons