Dlaczego jako ludzie tak często bierzemy do siebie to, co mówią i myślą o nas inni? Co stoi za tym, że przejmujemy się tym do granic możliwości? Czy naprawdę trzeba marnować czas, energię i własne siły na zamartwianie się i obciążać własną psychikę czymś, co zgoła nie pochodzi od nas samych? No i najważniejsze pytanie. Jak sobie z tym poradzić?

Data dodania: 2016-09-09

Wyświetleń: 1174

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Jak przestać być uzależnionym od cudzych opinii?

Myślę, że nie minę się za daleko z prawdą, jeśli stwierdzę, że całe nasze życie żyjemy powiązani z innymi ludźmi, jak i z tym, co nas otacza. Zrozumiałe jest zatem, że nieuniknione są kontakty międzyludzkie i nasza postawa wobec środowiska, w jakim egzystujemy. Po prostu ten świat to świat powiązań i nawet ekstremalny pustelnik ma z nim do czynienia i nie uniknie żadnego z nim kontaktu – wszak musi wystawić od czasu do czasu łepek z norki po to, aby zaspokoić przynajmniej podstawowe potrzeby ludzkie. No ale nie o pustelnikach będę rozprawiał, więc zostawię ten temat w spokoju. Rozwinę natomiast nieco wstęp w celu dalszych wyjaśnień. To, że jako istoty ludzkie oddziałujemy na siebie nawzajem – i zasadniczo na wszystko – jest na pewno dla Ciebie czymś oczywistym. Rozumiesz to doskonale. Niemniej mało kto zastanawia się nad tym, skąd biorą się wszelkie zmartwienia i cierpienia ludzkie. Ogólnie można powiedzieć, iż za wszystkie swoje zmartwienia i problemy człowiek obwinia innych ludzi, sytuacje życiowe lub nawet rzeczy. Jak wiadomo, nie tylko cudze opinie potrafią wpłynąć na człowieka; potrafią to zrobić także sytuacje lub rzeczy, z którymi ma do czynienia. Tylko czy rzeczywiście wewnętrzny stan człowieka jest wywołany czynnikami zewnętrznymi? Otóż nie. A bynajmniej nie zawsze.

Jak to wygląda naprawdę?

Chcesz wiedzieć, jak jest naprawdę? Dobrze. Zadam Ci pytanie. Co zaczęłoby się dziać z Tobą w momencie, kiedy ktoś podszedłby do Ciebie i zaczął Cię obrażać, używając przeróżnego rodzaju słownictwa i to w dużym stopniu pozbawionego cenzury? Wściekłbyś się, prawda? Być może czytając ten artykuł i czując się spokojnie, stwierdzasz, że nie dałbyś się sprowokować, jednak w rzeczywistości wyglądałoby to zupełnie inaczej. Dodam mimo wszystko, abyś się nie martwił, nie jesteś w tym osamotniony. Większość z nas dałaby się ponieść emocjom, przez co zrodziłby się konflikt. Naprawdę niewiele jest osób, które potrafią trzymać nerwy na wodzy. I to nie tylko, jeśli chodzi o ewentualne nieporozumienia między ludźmi, lecz także i w prozaicznych sprawach – kolejka w sklepie, korek uliczny, spóźniony autobus itp. W takich przypadkach wszystkich i wszystko zazwyczaj obarcza się winą. Skąd się biorą jednakże takie przemyślenia? I to jest dobre pytanie, wręcz kluczowe można by rzec.

A jak brzmi odpowiedź? No cóż, każdy z nas tworzy własne wyobrażenia i myśli, więc nasze reakcje są efektem tego, co siedzi wewnątrz nas. Czyli krótko mówiąc, sami jesteśmy twórcami emocji, które odczuwamy. To nasz sposób myślenia wpływa na to, w jaki sposób doświadczamy poszczególnych zdarzeń. Jeśli kogoś denerwuje np. korek uliczny, to zasadniczo nie korek jest przyczyną wściekłości i zmartwień tylko to, w jaki sposób się o nim myśli i jak się go postrzega. Korek to korek i jest, bo jest. Także korek uliczny to zdarzenie, które ma miejsce a człowiek, który doszedł do wniosku, że ta sytuacja doprowadza go do czerwoności, sam sobie zafundował nerwowość i stan bliski wrzącej wody. Niektórzy być może nie zgodzą się z takim stwierdzeniem i uparcie będą obstawać przy tym, że to „inni” zawinili takiej sytuacji. No tak, zawsze muszą być jacyś „inni”. Tyle że ci „inni” mają prawdopodobnie takie same przemyślenia, co prowadzi do tego, że wszyscy są „inni i winni”. Na tym przykładzie wyjaśniłem – mam nadzieję – w czym rzecz. Sprowadza się to do tego, że ludzie praktycznie wszystko traktują zbyt osobiście, jako jakąś karę lub zrządzenie losu albo zwykłą nieuprzejmość ze strony ludzi. Uważają, że w jakiś sposób to inny człowiek, sytuacja albo rzecz sprowadziły na nich kłopoty. Prawdą jest raczej to, że to ich sposób myślenia sprawia im kłopoty i jest przyczyną zamętu. I – co gorsza – dając zielone światło takiej postawie, sami się zniewalają i stają się niewolnikami czyichś opinii lub zdarzeń. Spokój i bardziej komfortowe samopoczucie może zapewnić chęć spojrzenia nieco inaczej na to, co się dzieje i zrozumienie, w czym rzecz. A to może zrobić każdy.

Uwolnij się od wpływu z zewnątrz

Wróćmy na chwilę do pytania, które padło jakiś czas temu. Dotyczyło ono tego, co zacząłbyś odczuwać w momencie, kiedy inna osoba wpadłaby na pomysł ubliżania Twojej godności. Kiedy wchodzisz w konflikt z takim człowiekiem, wchodzisz w jego „pole rażenia”. Dałeś się sprowokować, albowiem uznałeś, że musisz się odwdzięczyć tym samym. W Twoim mniemaniu taki człowiek to gbur i cham najwyższej klasy. Skąd jednak przyszło Ci do głowy, żeby brać udział w konflikcie? Twój oponent tego chciał? Zapewne tak, lecz Ty też tego chciałeś, ponieważ tak zdecydowałeś, a miałeś wybór – odpuścić sobie gbura. Pomyślałeś, odczułeś i… zaczęła się przysłowiowa jazda. Natomiast moje pytania w tej sytuacji byłyby następujące. Dlaczego dałeś się sprowokować i po co? I czy faktycznie ta kłótnia była Ci niezbędna do życia? Niejedna osoba uznałaby, że się chamowi też należało. A co faktycznie się stało? Dałeś swojemu chamowi powód do radości, gdyż jego założeniem było Ci ubliżyć i doprowadzić do konfliktu. Oddałeś swoje nerwy, czas i energię komuś, kto na to nie zasługiwał. Było warto? Gdybyś sobie darował i odszedł, do niczego by nie doszło. Ty miałbyś spokój a gbur? Gotowałby się w sobie jeszcze bardziej, widząc, jak odchodzisz od niego. Dzięki temu wygrałbyś bez uczestnictwa w konflikcie. Może komuś zaświtałaby myśl, że to przecież zezwolenie na obelgę i brak honoru nie postawić się oponentowi. Szczerze mówiąc, brakiem honoru byłoby dać możliwość używania sobie do woli osobie, która najwidoczniej ma jakieś problemy z psychiką i zniżenie się do jej poziomu. Zgodzisz się ze mną? Zaznaczam też przy okazji, że to oczywiście hipotetyczna sytuacja i ma na celu jedynie pomóc w wyjaśnieniach poruszanego zagadnienia.

Jedyny sposób, aby zwyciężyć w kłótni, to unikać jej.
- Dale Carnegie

Ludzie od zawsze lubią wyrażać własną krytykę czy osąd – i będą to robić. Natomiast od każdego z nas zależy, co zrobimy z tym, co usłyszymy, jak i z tym, czego doświadczamy. Zawsze istnieje wybór i im mądrzejszy on jest, tym większy jest spokój. Nie ma sensu brania wszystkiego zbyt osobiście. Jest jeden ważny powód przemawiający za tym, żeby tego nie robić. A jaki on jest? Czyjeś postrzeganie Twojej osoby i tego, co robisz, nie jest Twoje; to czyjaś opinia o Tobie, a nie Twoja własna. Dlaczego więc masz być zależny od cudzych osądów? Również inne zdarzenia – jak wcześniej wymienione np. kolejka i korek – nie są wymierzone bezpośrednio w Ciebie. To Ty je takimi czynisz, jak i każde zdarzenie, z którym masz do czynienia i które postrzegasz jako wyrządzoną Ci krzywdę. W porządku, nie musisz tego lubić, aczkolwiek złość nic Ci nie da. Spokojna akceptacja i świadomość co do możliwości wyboru postrzegania danego zdarzenia może wiele zmienić w Tobie samym. Jeśli już do czegoś dojdzie, zawsze masz wybór jak na to zareagować. Przestaw się z bycia ofiarą na osobę świadomą, która nawet w konfliktowych i problematycznych sytuacjach dokonuje rozumnego i najlepszego dla siebie wyboru. Zapamiętaj to, proszę.

To, w jakim stopniu jesteś przekonany o tym, że czynniki zewnętrzne mają na Ciebie bezpośredni wpływ, w takim samym stopniu pokazujesz, jak bardzo jesteś od nich uzależniony. Artykuł ten zakończę poniższą krótką historyjką:

– Mistrzu, mówiłeś, że jeśli dowiem się, kim jestem, to posiądę mądrość, ale jak mam to zrobić?
– Zacznij od odebrania innym ludziom prawa do decydowania, kim jesteś.
– Jak to?
– Ktoś powie ci, że jesteś złym człowiekiem, a ty mu uwierzysz i poczujesz się rozgoryczony. Ktoś inny powie ci, że jesteś dobrym człowiekiem i to cię ucieszy. Chwalą cię albo ganią, wierzą ci albo cię zdradzają. Dopóki inni mają prawo decydowania, kim jesteś albo jaki jesteś, nie odnajdziesz siebie. Zabierz im to prawo.

- Lao Tzu

Licencja: Creative Commons
0 Ocena