Wszystko to, co robi człowiek, może wynikać albo z pięknej inspiracji, albo ze ślepego posłuszeństwa. Pierwsze sprawia, iż ma miejsce piękny akt rozwoju, drugie natomiast zabija – i to dosłownie – wszelką kreatywność, nie dając nic wartościowego w zamian. Jak zatem uniknąć bezmyślnego posłuszeństwa i zacząć dbać o samorozwój?

Data dodania: 2015-07-06

Wyświetleń: 945

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Inspiracja zamiast posłuszeństwa

Sprawa zasadniczo jest dość prosta. Istnieje jednak cienka linia pomiędzy byciem zainspirowanym a wpadnięciem w błędne koleiny zależności od innej osoby lub osób i ich punktu widzenia na świat oraz pewne sprawy – i należałoby mieć to na uwadze. Zaznaczam, że to, o czym piszę, jest moim punktem widzenia na pewne zagadnienia, więc jak najbardziej możesz się zgodzić z tym, o czym będzie mowa lub nie. Tutaj nie ma przymusu, jest za to wolna wola. Tak więc po kolei.

Należy rozróżniać inspirację od ślepego posłuszeństwa.

Od zarania dziejów nie są obce człowiekowi zapędy do narzucania innym własnego zdania, podporządkowywania sobie ludzi tworząc w ten sposób władzę nad nimi i budując dzięki temu także autorytet – w ten sposób będzie on spaczony, to swoją drogą. Wszystko to ma na celu zazwyczaj odniesienie własnych korzyści i zaspokojenie pragnień własnego ego niż niesienie faktycznego wsparcia i pomocy innym. I to w zasadzie jest despotyzm – na większą lub mniejszą skalę. Nikt się jednak oczywiście nie przyzna do despotyzmu, ponieważ brzmi to groźnie, niezbyt zachęcająco i kojarzy się źle, tak więc ludzie ubierają to w inne pojęcia, inne tzw. szaty, aby brzmiało to i wyglądało na coś rzeczywiście „dobrego” i „przyjaznego” tak, żeby oni również nie byli niewłaściwie postrzegani. Tworzą własny blask chwały i rzekome niesione „dobro” na podstawie czegoś, co jest dużym zagrożeniem dla innych ludzi i jest także – co tutaj dużo mówić – niebezpieczne. Zatem zanim człowiek będzie chciał ślepo wierzyć i podążać za kimś i jego ideą warto by było, aby w pierwszej kolejności przemyślał kilka rzeczy.

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na to, iż samorozwój istoty ludzkiej jest najpiękniejszy wtedy, jeśli człowiekowi daje się wolną rękę przy dokonywaniu wyborów, jak i podejmowaniu decyzji oraz – co jest najważniejsze i najczęściej pomijane – zachęca się go do myślenia nad tym, co usłyszał, widział, przeczytał itd. I na to powinna zwrócić uwagę każda osoba, która ma zamiar naprawdę pomóc drugiemu człowiekowi w jego rozwoju i drodze życiowej. Owszem, nie oznacza to, że nie należy czasem udzielić słów konstruktywnej krytyki bądź wyrazić własnych spostrzeżeń względem tego, co robi druga osoba. Tylko jak bardzo zazwyczaj ta krytyka czy spostrzeżenia są naprawdę uzasadnione i niosą pomoc – czyli są czymś subtelnym i „nieinwazyjnym” – a w jakim stopniu służą przejęciu kontroli? Niestety absolut, jaki występuje często u tych, którzy „niosą pochodnię wszelkiej mądrości” jest wręcz porażający.

Zauważ, że żadna sfera życia nie jest wolna od chorej dominacji. Ludzie, którym się wydaje, że pozjadali już wszystkie rozumy, sami dają sobie zielone światło do postawienia się na piedestale i uważają, że są centrum wszystkiego, co jest. Kiedy na arenę wchodzi absolut, zaczyna się jednak choroba. Osoba owładnięta przez własny blask zatraciła jakąkolwiek łączność z rzeczywistością. Jej poczynania zaczynają być niebezpieczne – pisząc o niebezpieczeństwie, nie mam na myśli demonstrowania siły fizycznej, lecz o tworzenie z innych ludzi ślepych automatów posłusznych czyjejś woli bez jakiejkolwiek możliwości wniesienia własnego zdania czy samodzielnego myślenia i – o zgrozo – kwestionowania tego, co się słyszy. Człowiek ma być w pełni posłuszny i tyle, albowiem jeśli tak nie jest, zostaje wyklęty – nie podąża jedyną „słuszną” drogą. Należy dodać, że takich „przedstawicieli mądrości” są niestety miliony i każdy nawołuje i przekonuje do swojej jedynej wizji wszystkich możliwych ludzi w swoim zasięgu. A że dzisiaj np. Internet ma nieograniczony zasięg, to cóż… możliwości rażenia są również nieograniczone.

Zastanów się teraz. Czy poddając się władzy osobie o skłonnościach despotycznych można tak naprawdę się rozwinąć? Nie, stworzy to tylko kalkę takiej osoby i to jej „biedniejszą” wersję, gdyż despota przecież nie dopuści do tego, aby ktoś był ponad nim lub nawet równy mu. To on chce być w centrum uwagi, a ludzie mają się go słuchać jak jakiegoś nieomylnego guru. To nie jest inspiracja; to nie ma z nią nic wspólnego. Inspiracja rozwija, a nie nakazuje. Ludzie mogą nie być świadomi tego, co pod tym względem robią albo sprytnie to wykorzystują. Niezależnie od przyczyny efekt będzie zawsze ten sam. W ten sposób krzywdzi się innych ludzi. Tylko osoba w pełni świadoma będzie w stanie inaczej spojrzeć na zagadnienie inspiracji i bezmyślnego posłuszeństwa.

Wybierz zdrową inspirację.

Chcąc zadbać o własny samorozwój i dążyć do ciągłego ulepszania siebie jako istoty ludzkiej przede wszystkim przyjrzyj się, co chce z Tobą zrobić druga osoba. Może to być mentor, coach, przyjaciel czy ktokolwiek inny. Jeśli chce Tobą zawładnąć i narzucić Ci swój punkt widzenia to dobrze się nad tym wyborem zastanów. Każdy człowiek ma swoją ścieżkę życiową, własną indywidualność i ktoś taki powinien pomóc Ci rozwinąć właśnie Twoją indywidualność, najlepsze cechy i talenty, a nie narzucać Ci własnych. One nie będą wtedy Twoje. Jeśli tak się stanie oznaczać to może jedynie problem. Nie będziesz sobą, tylko będziesz zaprogramowany według czyjegoś „widzimisię” i światopoglądu.

Pamiętaj, że jesteś osobą o wolnej woli i najlepiej przysłuży Ci się ktoś, kto rozwinie Twoją osobowość, będzie Cię zachęcał do samodzielnego myślenia, a nawet do kwestionowania pewnych rzeczy. Tak, kwestionowanie i zadawanie pytań oznacza, że po prostu myślisz i czujesz czy coś jest właściwe dla Ciebie, czy też nie. Prawdziwy mentor to zrozumie, despota udzieli kary. Prawdziwy mentor również zrozumie fakt, że tworzenie własnego sobowtóra nie jest czymś zdrowym i dobrym i że to nie jest właściwa droga dla innego człowieka. Z tego właśnie powodu będzie starał się nie dopuścić do stworzenia klona tylko silnej, indywidualnej jednostki równej mu albo nawet i lepszej. Tak, będzie on szczęśliwy, kiedy uczeń go przerośnie. Dlaczego? Ponieważ będzie wiedział, że wykonał swoją pracę lepiej, niż zamierzał. Despota nigdy tego nie ogarnie. Także mądrze i dobrze wybieraj sobie przewodników, ludzi, którzy pomagają Ci się rozwijać. Wybierając dobrze, masz niebywałą okazję do wzrastania i będziesz cały czas właściwie inspirowany, albowiem inspiracja oznacza, jak już wiesz, zachęcanie kogoś do myślenia, działania i odczuwania, a nie wydawania mu rozkazów dotyczących tego, co ma myśleć, mówić, robić i czuć.

Despotyzm w dzisiejszym czasach działa nie tylko pod postacią fizycznej siły. Często jest on przykryty uśmiechem, rzekomą przyjaźnią i chęcią niesienia pomocy i wygląda niewinnie, jednak jego oddziaływanie ma opłakane skutki. Pamiętaj także o tym, żebyś i Ty inspirował, a nie wymagał posłuszeństwa.

Licencja: Creative Commons