Mój znajomy przesłał mi takiego oto e-maila: "Co nowego u Pana?". Pytanie niby proste, a jednak zmusiło mnie do refleksji. Bo odpowiedź na nie nastręcza mi niejakie trudności.

Data dodania: 2013-03-29

Wyświetleń: 2336

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

FELIETON

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

          Jest to szalenie podchwytliwe pytanie, bo odnosi się do bardzo nieprecyzyjnie sprecyzowanej całości. Zresztą ta całość też jest nie za bardzo cała, bo jakaś taka porąbana i jak się na nią patrzy, to zaraz ma się wrażenie przerąbania i to całkowitego. Bo cóż może się wydarzyć nowego u kogoś, kto jest na rencie podpartej emeryturą? Jasne, że niewiele. Mało. Nic wcale nie może. Bo gdyby jednak coś się wydarzyło, to byłoby to zdarzenie na miarę kataklizmu, takiego jak nagły wybuch wulkanu na podwórku przed domem, albo najazdu Turków w łodziach Wikingów na fali tsunami na ten przykład. A tu nic takiego się nie wydarzyło. I się nie wydarzy, bo nie ma prawa. Ja, młody duchem staruszek, żona też stara. To znaczy ona się stara jak może, żeby móc zmóc takie tam różne wiekowe. Ja też jestem tym zajęty, a tu nagle takie ni w pięć ni w dziewięć pytanie: „Co słychać”. Ja tam niczego nie nasłuchuję, nie podsłuchuję i nie słucham głupot. Zresztą żona na piętrze, a ja na parterze, to i nie ma czego słuchać. I tak dzień za dniem, a każdy jakby wyjęty z całości. Taki puzel. Niby każdy inny, a wszystkie podobne.

           To, o czym tu opowiadać. Może, że zima jeno okna śniegiem zakleja i tyle. Biało i zimno. To znaczy nie wiem jak na dworze, bo te zaklejone okna, co o nich wspomniałem chyba. A dom jak ta niedźwiedzia gawra: zamknięty, zakluczony i wyłączony z wiejskiego krwiobiegu. Jak ten pacjent, co mu grzebią we wnutriach, pompka mu nie pracuje, ale za to ma włączony agregat do przepompowywania. A ja, jak ten miś siedzę w owej gawrze i posysajac łapę oczekuję wiosennego topnienia tego białego, co to dom przysypało i okolicę całą też. A że, jak wspomniałem, emeryt jestem, to i dzień mój nie wygląda specjalnie jakoś tak bynajmniej. Wstaję ja o świcie bladym - tak koło 11:30 (czasem zaśpię do 12:45). Potem siusiu, łazienka żeby pomoczyć oczy i je definitywnie rozkleić po nocnym śnie i już ubrany ciepło wychodzę do kuchni. Ona jest połączona z salonem, a w salonie trwa zima: 7,2 st C. W kuchni tak samo. To ja cyk telewizor. Taki duży mam i on się lekko nagrzewa. No to coś tam gada i ogrzewanie też jest włączone. To ja kawusię, lekarstewka, kanapiczkę, fotel, oglądam coś tam, drzemka, oglądam coś tam tyle, że już nowe i od połowy, siusiu, fotel, piwko, drzemka, przeszukanie programów, o ten od połowy trudno, oglądam, drzemka, siusiu, fotel, piwko (cd. tego, co poprzednio), fotel, drzemka, siusiu, fotel, oglądam. Time 19:32. Najwyższy czas do Yumy. Zwlekam odwłok z fotela i brnę przez zimowy salon do kuchni. Jest 8,4 st C. Robię prędką obiadokolację i kończę piwko. Czas na rozpalenie kominka, bo w nocy zapowiadają minus w mordę naście. Pali się, to ja na fotel i oglądam coś tam, drzemka, siusiu, dorzucam do kominka, fotel, oglądam coś tam tyle, że już nowe i od połowy, piwko, drzemka, siusiu, fotel, przeszukanie programów, o ten od połowy trudno, oglądam, drzemka, dorzucam do kominka, piwko (cd. tego, co poprzednio), fotel, drzemka, siusiu, dorzucam do kominka, fotel, oglądam, pobudka! TV piszczy i śnieży. 03:58. Przeglądam programy: przerwa, powtórka - widziałem, powtórka - widziałem, powtórka - widziałem, przerwa, powtórka - widziałem, powtórka - nie widziałem, oglądam do połowy, bo mi się piwko skończyło, siusiu. Jeszcze tylko dorzucam do kominka - jest 12,8st C! Rozpalony idę do swojego pokoju. Tam 8,6. Łykam lekarstwa i pakuję się w swetrze i dresie pod śpiwór i dwa koce. Zasypiam z pustką w wacianym mózgu, co go mam w głowie. Jutro jest już dzisiaj, choć wczoraj jest tak blisko, jakby było jeszcze dziś, zresztą dziś jest jak wczoraj, to dlaczego jutro miałoby być inne?. To ostatnia myśl. Zapadam w nicość trzymając niedźwiedzim zwyczajem łapę w pysku. Jutro będzie tak samo. TO, CO MOŻE BYĆ NOWEGO?

          To ja się pytam: dlaczego On mnie się pyta o to, o co ja się powinienem zapytać Jego? A może te wypytywania to tylko takie podpytywanie bez żadnego celu? Tylko gdzie jest ten cel? Teraz ja się pytam…

Licencja: Creative Commons
0 Ocena