Data dodania: 2014-03-23

Wyświetleń: 993

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

POEZJA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Sanatorium. Przyjechałem.

Busem „Płock” sobie kazałem.

Sanatorium zwie się „Gracja”.

Będzie mi, jak na wakacjach.

Do recepcji pierwsze kroki.

A w recepcji – Boże drogi! –

Kwiat niewieści, jak na łące:

Stoi lat ze trzy tysiące.

Każda kufer ma i zadek…

O! I stoi jeden dziadek.

Sto dwadzieścia tak na oko.

Staję z boku. Tylko spoko!

 - Pokój jedno, dwu czy trójka?-

 - Aa… Ja nie wiem… - No to dwójka. –

 - Syn mnie przywiózł przez to błoto… -

 - A ja szedłam tu piechotą

Taki kawał z autobusu… -

 - Są też trójki. Nie ma musu. –

 - Pani szuka skierowania,

   Bo to do rejestrowania.

 - Proszę o chwilę spokoju!

   Dokąd!? A klucz od pkoju?! –

 - Nie ma, nie ma! Co ja zrobię?!... –

 - Poradzimy sobie obie. –

 - Formalności taka masa… -

Po recepcji zaraz kasa.

Płacisz. Idziesz na stołówkę,

By uzgodnić żarcia dniówkę.

Wreszcie idziesz na pokoje,

Aby zająć miejsce swoje.

Babcie ciągną swe bagaże,

Chociaż wszystkie ledwo łażą –

Dwie walizy, torba, siatka –

Sanatorium! Taka gradka:

Można na każdy posiłek

W co innego ubrać tyłek!

Geriatryczna rewia mody –

Czy korytarz to, czy schody

Wokół damy wloką nogi

Wypindrzone w ciuszek drogi.

W mym pokoju dwaj faceci

Gadu, gadu, a czas leci:

 - Że, rozumiesz, to ja w szkole… -

 - W woju, opowiedzieć wolę… -

 - Co tam w woju, ale w pracy

   Zrobiliśmy to na cacy!

 - Dobry numer, taka heca… -

 - Dołożylim mu do pieca… -

Ja chcę spać. Oni gadają.

Ja do sracza. Oni wstają –

Muszą też. Natychmiastowo

Zrobić teraz to i owo.

Drzwi dopadam jako pierwszy,

Bom jest młodszy to i lepszy.

Siedzę i się właśnie skupiam,

A tu jeden z nich już puka:

 - Ej! Kolego! Długo jeszcze?

   Bo ja się tu zaraz zejszczę! –

 - A ja właśnie tutaj siedzę

   I się nad zrobieniem biedzę. –

Wreszcie spokój. Już zrobione.

Teraz w karcie wyznaczone

Mam zabiegi. Nogi, ręce,

Trochę się w basenie kręcę,

Masaż, krijo, gimnastyka,

Leżę, siedzę lub pomykam

I jeszcze jeden wysiłek

A już czas na odpoczynek.

Potem zejdę na posiłek.

Zjem. Następnie rzucę tyłek

W fotel przed telewizorem.

Po kolacji zaś, wieczorem,

Zrobię sobie dziś wychodne.

W jakimś barku piwko dziobnę.

Wrócę. Legnę na tapczanie

I do rana będzie spanie.

A od rana znów od nowa

Będę tutaj się kurował.

                                      Ciechocinek

                                      26.01.2014 r.

                                     
Licencja: Creative Commons