Koński życiorys - jako koń służyłem człowiekowi i moje życie było z Nim związane. Przysparzałem Mu mnóstwo zadowolenia, radości i dumy. Byłem chwalony, nagradzany, fotografowany. To czemu na koniec On mnie tak...?
Samotność nad kielichem - to całkiem inna twarz konia. Konia uzależnionego.

Data dodania: 2011-04-13

Wyświetleń: 2333

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 2

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

2 Ocena

Licencja: Creative Commons

KOŃSKI  ŻYCIORYS

Gdym się urodził źrebakiem,

To nigdy w miejscu nie stałem

I będąc końskim chłopakiem

Po łąkach galopowałem.

A gdy czas nieco podgonił

Zacząłem, bo byłem młody,

Ten Młodych Championat Koni

W Skokach Przez różne Przeszkody.

Wnet klaczki się pojawiły.

Ja jurnym ogierem byłem,

One dłużej, krócej były,

A ja je bez przerwy kryłem.

Ma młodość mnie rozpierała,

Nawet nie przyszło do głowy,

Że wiecznie nie będzie trwała

I w końcu zgubię podkowy.

Kilka lat temu jeszcze

Nadal ogierem się było…

Dziś starą chabetą jestem

I skakanie się skończyło.

Więc tak sobie teraz myślę,

Że, chociaż żyję uparcie,

To – tak ujmując to ściśle -

Skończę jako dla psów żarcie

Zarżnięty w rzeźni jak prosię.

A sprzedany dla pieniędzy –

Bez sentymentu. Więc proszę:

Uratuj!

           Do kuchni nędzy!

           26.12.2006r.     1614

SAMOTNOŚĆ  NAD  KIELICHEM

Do kawiarni koń przychodzi,

Wódkę zamawia i siedzi.

Pysk obwisły, wzrok ma w dali

I wódkę za wódką wali.

 - Co tak, koniu, chlasz samotnie

Pod tym kawiarnianym oknem?

Czemu nie pijesz z dorożką

(Bo ona wali niemnożko…)?

 - Zaraz mówię. Gdzie jest trawa?...

Jest!  Więc smutna jest to sprawa:

Ona musi się odchamić

I pije teraz z dyszlami.

Dlatego ja, tak samotnie,

Siedzę i piję pod oknem.

A tam, gdzieś, głupia, do woli

Z dyszlami, drynda, swawoli…  

Tak, koniu, bywa na świecie,

Gdy cię samotność przygniecie.                  

Pisz.      26.06.2006 r.      1522

Licencja: Creative Commons