6 głosów
Pobierz artykul
6 głosów dodatnich
0 głosów ujemnych
1360 razy czytane
0 przedrukowany
Creative Commons Licencja

Nawyk oszczędzania jest niewątpliwie cechą dobrą. Czy jednak zawsze przynosi korzyści? Otóż nie, nieprzemyślane oszczędzanie może być równoznaczne z generowaniem strat. Zatem, w jaki sposób ocenić, czy nasz sposób na akumulowanie kapitału przyniesie korzyści w przyszłości? Co wpływa na rentowność oszczędzania?

Kluczem w ocenie dowolnego ruchu finansowego jest umiejętność posługiwania się podstawowymi metodami z zakresu matematyki finansowej. Pomimo nieco odstrasząjącej nazwy to bardzo proste narzędzia, które mogą oszczędzić w zależności od skali naszego budżetu nawet kilkaset tysięcy złotych. Wystarczy zrozumieć klika prostych prawidłowości opisanych poniżej.

Jeśli spojrzymy wstecz o 10 lat, przypominając sobie koszyk podstawowych, codziennych zakupów, dostrzeżemy, że ten sam chleb który kupujemy i dziś, kosztował około 1,30 zł, podczas, gdy obecnie cena wynosi około 2,30zł. Możemy oczywiście rozważać przeróżne rodzaje chleba i wielkości bochenka, uniemożliwi to jednak zrozumienie istoty problemu będącego przedmiotem artykułu. Przyjmuję więc, że jest to zwykły pół-kilogramowy chleb biały. Okazuje się zatem, że w ciągu dekady cena wzrosła o 76,92% co daje średnioroczny wzrost ceny o 5,87%.

Pytanie brzmi: czy chleb zdrożał o 76,92%, czy siła nabywcza złotówki spadła tak, że dziś potrzeba wydać o 1 zł więcej, żeby nabyć ten sam bochenek?

Odpowiedż, jak to najcześciej bywa w ekonomii, leży pośrodku. Jaki to ma związek z oszczędzaniem? Przykład ten doskonale wprowadza w tematykę wartości nominalnej i realnej pieniądza, inflacji oraz siły nabywczej. Zanim przejdziemy do analizy rentowności oszczędzania, skupmy się na zrozumieniu tych pojęć.

Wartość nominalna: Intuicyjnie jest to wartość przypisana do banknotu lub monety. Banknot z nadrukiem 100 złotych wyraża naturalnie wartość 100 złotych. Jednak, poprzez wpływ takiego czynnika jak inflacja, teoretycznie złotówka którą mamy dziś w portfelu jest warta więcej niż złotówka trzymana do jutra (jest to niezauważalne w krótkim okresie czasu i wyraźnie widoczne w długim). W świetle tej konwencji powinniśmy wydawać wszystko co mamy dziś, bo jutro za te same pieniądze kupimy relatywnie mniej.

Wartość realna: Jest to wartość pieniądza wyrażona poprzez jego siłę nabywczą w stosunku do danego momentu czasu. Dziś bazując na pewnych założeniach możemy wyliczyć, ile będzie warta każda złotówka zakumulowana na okreslony czas. A także, ile dóbr wyrażonych w cenach z dziś będziemy mogli kupić w przyszłości ze zgromadzonych oszczędności.

Inflacja: Definiowana jest jako spadek siły nabywczej pieniądza, intuicyjnie jako śreni wzrost cen.Przykład rocznej inflacji na poziomie 4%. Co oznacza dla konsumenta/ oszczędzającego? 100 zł oszczędzone w styczniu danego roku przy 4% inflacji po roku - pod koniec grudnia, wciąż będzie banknotem 100zł jednak pozwoli na zakup towarów, których wartóść w styczniu wyniosłaby 96zł. Wniosek: lepiej wydać pieniądze w styczniu.

Przykład:

Jeśli dziś posiadamy oszczędności na poziomie 10 tys złotych i zamierzamy trzymać je na nieoprocentowanym rachunku/skarbonce, to ich siła nabywcza przy średniorocznej inflacji na poziomie 3% za dziesięć lat wyniesie:

10 000zł*(1-0,03)^10= 7 374, 24zł.

Co to oznacza?

Naturalnie, jeśli rozbijemy skarbonkę za 10 lat i podliczymy wartości wszystkich banknotów i monet w niej zgromadzonych, to wciąż będzie tam 10 000 złotych (wartość nominalna za 10 lat), jednak ich siła nabywcza, czyli możliwość zamiany na dowolne dobra i usługi wyniesie 7 374, 24zł (wartość realna za 10 lat).

Jak więc oszczędzać, by nie tracić siły nabywczej pieniądza?

Powyższe przykłady dowodzą, że dużo rozsądniej jest wydawać pieniądze niż długofalaowo oszczędzać w "skarpecie" lub skarbonce. Paradoksalnie jeśli konsumujemy 100% miesięcznych dochodów nie oszczędzając ani złotówki, ale część z nich przeznaczamy na zakup przedmiotów o wartości kolekcjonerskiej: monety, obrazy, wino, sztuka, etc, prawdopodobnie uzyskamy większą korzyść w przyszłości niż osoba akumulująca środki na nieoprocentowanym lub nisko oprocentowanym (0-3%) rachunku bankowym. Dlaczego? Ponieważ prawdopodobnie cena przedmiotów kolekcjonerskich wzrośnie ponad poziom inflacji, a więc sprzedaż kolekcji znaczków, czy monet da lepsze zabezpieczenie niż rozbicie skarbonki trzymanej "na czarną godzinę".

Nie chciałbym jednak, by powyższe rozważania były interpretowane jako zachęta do tzw. inwestycji alternatywnych lub kolekcjonerstwa. Wymaga to czasu, zaangażowania i nie oszukujmy się pewnej wiedzy. Jest to oczywiście możliwość, jednak nie jedyna.

Co oferuje rynek finansowy?

Najpopularniejszą nieobowiązkową formą akumulowania środków na rynku bankowym są konta oszczędnościowe, dalej lokaty i bardziej zaawansowane instrumenty jak fundusze inwestycyjne, akcje, obligacje.

Oszczędzanie powinno być planowane w oparciu o cykliczność (np. wpłatę:miesięczną, roczną, jednorazową), horyzont i przeznaczenie akumulowanych środków.

Jeśli ważne jest dla nas zachowanie płynności zgromadzonych środków (tzn. jeśli chcemy mieć możliwość dostępu do kapitału w każdym momencie bez utraty części/całości środków) najprawdopodobniej najlepszym rozwiązaniem będą lokaty bankowe lub konto oszczędnościowe. Ale! Aby, powyższe działanie miało sens oprocentowanie konta/ lokaty/ depozytu musi przewyższać poziom oczekiwanej inflacji. Dopiero wówczas realnie zarabiamy.

Całość można podsumować bardzo prosto: dobierajmy produkty oszczędnościowe tak, by zarabiały więcej niż kosztują i więcej niż traci trzymany pieniądz.

Przykład: Jeśli inwestujemy 200 zł miesięcznie w funduszu inwestycyjnym, a miesięczna opłata za prowadzenie rachunku wynosi 10zł, to kalkulujemy w następujący sposób. Średnia inflacja długofalowo = 3% (założenie w oparciu o dane przyjmowane w publikacjach ekonomicznych). Miesięczny koszt inwestycji (w 1 miesiącu) 10/200 = 0,05, a więc 5%, co oznacza, że w pierwszym miesiącu najprawdopodobniej nie zarobimy (zakładam, że wybieramy bezpieczny fundusz, inwestujący w papiery dłużne o rentowności rocznej ok 6-7%). Z wpłaconych 200 złotych zainwestowane zostanie 190, a zatem potrzebowalibyśmy stopy zwrotu na poziomie 5,26% w skali miesiąca.

Oczywistym jest, że bardziej zaawansowane instrumenty posiadają koszta i opłaty, a strata w skali miesiąca przy tak niskiej kwocie inwestycji jest czymś naturalnym. Dla uzasadnienia porównajmy wynik tego samego programu po roku inwestowania: kwota zainwestowana: 2400zł, opłaty:120zł, zysk: 7%, inflacja:3%:

(Zainwestowane środki - koszt) 2400-120= 2280 zł

2280*1,07 (stopa zwrotu z inwestycji) = 2439,6 zł

Zysk nominalny: 2 439,6 zł - 2 400 zł = 39,6 zł

Zysk realny: (0,97*2 439,6 zł) - 2 400zł = 2 366,41 zł - 2 400zł = - 33,59 zł 

Powyższy przykład dowodzi, że nie typ instrumentu, a umiejętność posługiwania się nim decyduje o powodzeniu oszczędzania.

W przypadku powyższej inwestycji wystarczy zwiększyć inwestowaną kwotę lub odpowiednio wydłużyć okres inwestycji a okaże się, że możemy nie tylko utrzymać wartość pieniądza w czasie, ale i zarobić.

Uzasadnienie liczbowe:

inwestycja: 300 zł, pozostałe założenia bez zmian:

3 600 zł - 120 zł = 3 480 zł

3480 zł *1,07 = 3 723,6zł

Zysk nominalny: 3 723,6 zł - 3 600zł = 123,6 zł

Zysk realny: (0,97* 3 723,6 zł)- 3 600 zł = 11,89 zł

 

Podsumowując, chciałbym podkreślić, iż powyższe wyliczenia mają wspierać czytelnika w zrozumieniu podstawowych zagadnień dotyczących oceny rentowności oszczędzania, nie natomiast kategoryzować, bądź promować określone instrumenty finansowe.

Licencja: Creative Commons