Nie wiem jak jest teraz, ale kiedyś każda mama śpiewała ją dziecku. Otulające i bezpieczne przytulenie, cichy nucący głos, słowa, które dają nadzieję na gwiazdki z nieba...To wszystko razem - moim zdaniem - to magiczna moc miłości zamknięta w kołysance.

Data dodania: 2011-12-01

Wyświetleń: 1653

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Moja ulubioną jest "Ach, śpij kochanie". Słyszałam ją od zawsze i może dlatego pamiętam i jest we mnie. A czasem pomaga przełamać bariery. Było to tak.

Byłam w Izraelu i sprzątałam w domu, w którym mieszkały Lian i Ronit. Lian miała 7 miesięcy i opiekowała się nią mama. Pewnego razu Ronit musiała zrobić zakupy, ala bała sie zostawić dziecko z obcą osobą (pracowałam dość krótko).

Powiedziałam  - nie bój się, nic się nie stanie, idż do sklepu. Popatrzyła na mnie i...poszła.

Dziecko spało, ale nagle się przebudziło i zaczęło płakać. Wzięłam na ręce, przewinęłam, ale Lian nadal płakała. Przytuliłam więc, pokołysałam i...zanuciłam "Ach, śpij kochanie, jeśli gwiazdkę z nieba chcesz - dostaniesz"... Uspokoiła się, westchnęła i...zasnęła.

Ronit weszła cichutko i stojąc za moimi plecami słuchała polskiej kołysanki, zdziwiona spokojem i faktem, że jej dziecko ufnie śpi na rękach obcej kobiety. Ronit nie znała języka polskiego, ale melodia bardzo jej się podobała i chciała poznać treść kołysanki. Przetłumaczyłam więc... Teraz śmieję się, że było to krzewienie kultury polskiej poza granicami i przełamywanie barier rasowych.

Ale po powrocie do Polski, kiedy zaczęłam opiekować się dziećmi, moja kołysanka również mi pomogła. Pierwsze zapoznanie i pierwszy spacer z niemowlakiem plus moja ulubiona kołysanka były stałym punktem programu. I dzieci akceptowały mnie od razu. Może kiedyś już ją słyszały, kto to wie. W każdym bądż razie zasypiały ufnie i bez płaczu.

Sami przyznacie - to magiczna kołysanka. Weżcie ją sobie, dają ją wam.                                                                          

Licencja: Creative Commons