Największym problemem polskich lekarzy nie jest to, że aby zostać medykiem trzeba się nieźle napocić i wysilić, a do tego przebrnąć cudownie przez 6 lat studiów. Największy ich kłopot, to pacjenci, którzy są na bakier z higieną osobistą...

Data dodania: 2011-11-29

Wyświetleń: 1090

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Wydawać by się mogło, że w dzisiejszych czasach nie powinno to być problemem. Mamy bowiem dostęp do wielu różnych kosmetyków i perfum. Wystarczy tylko kupić odpowiednie dla nas produkty i zacząć ich używać. Okazuje się jednak, że chyba zapomnieli o tym Polacy...

Badania pokazują bowiem, że aż 30% z pacjentów jacy zgłaszają się do gabinetów lekarskich to zwykłe „brudasy”. Po ich wizycie pokoje muszą być wietrzone, a zapach unoszący się w powietrzu nie sprzyja dobrym stosunkom międzyludzkim. Najgorzej jest latem. Wówczas wystarczy, aby pacjent zdjął buty czy skarpetki lub rozebrał się od pasa w górę. Przykry zapach wydobywających się z okolicy pach, a także woń stóp to najskuteczniejsza broń biologiczna odstraszająca innych pacjentów, lekarzy i stwarzająca realne zagrożenie w gabinecie lekarskim.

Dlaczego więc Polacy nie stosują perfum? Przecież wystarczyłoby kupić odpowiednie kosmetyki - produkty tej lub innej firmy i zacząć ich używać. Dostępne są one w każdej drogerii, w marketach – wszędzie. Odpowiedź na to pytanie ściśle wynika z ostatniego badania opinii publicznej zaprezentowanego przez poczytną dziś gazetę. Okazuje się, że większość z nas ma różnego rodzaju perfumy w swojej łazience. Problem tkwi w czym innym – po prostu Polacy nie myją się zbyt dokładnie, a kosmetyków często używają by zamaskować „niedoskonałości”, które sami spowodowali.

Problem powraca każdego lata, ale to zima jest najlepszą porą roku by coś zmienić. W zimie pocimy się mniej, rzadziej też zażywamy kąpieli, choć częściej odwiedzamy lekarzy. Silne postanowienie poprawy wprowadzone zimą w życie z pewnością sprawi, że nie tylko zaczniemy używać perfum, ale i dbać (nawet przesadnie) o swoje ciało. A to zaprocentuje w przyszłości – po wiośnie i tak przecież przyjdzie lato.

Licencja: Creative Commons