Jak nie lubię grubych książek, tak "cegła", o której w ten wieczór słów parę tu zostawię, okazała się całkiem do przejścia. I nie tylko to.

Data dodania: 2009-12-06

Wyświetleń: 2392

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 3

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

3 Ocena

Licencja: Creative Commons

Wciąż stoi na mojej półce pośród książek, do których często zaglądam, bo nie da się tej pozycji przetrawić i przełożyć na życiową rzeczywistość po pierwszym przeczytaniu.

Można, owszem, stosować np. Regułę Pięciu, czy też próbować przełamywać lęk przed proszeniem innych o to, co dla nas ważne, wiedząc dzięki regułom, że tak czy inaczej, nic na tym nie stracimy. Kiedy jednak chce się naprawdę zajść tak daleko jak zaszedł Jack Canfield, trzeba tę książkę niemal nosić przy sobie ( to tylko propozycja i to jako obciążenie raczej na plecy, niż do wewnętrznej kieszeni kurtki:).

Co takiego proponuje Canfield, o czym warto w życiu wiedzieć, jeśli się chce do czegoś większego niż przeciętność, dojść?

Proponuje życie oparte na zasadach, według których sam żyje i które sprawdziły się w jego życiu. Czy sprawdzą się w Twoim, tego nie wiem. Sprawdzają się w moim. Nie wszystkie jeszcze stosuję, ale niektóre pomogły mi w przełamaniu blokad, które utrudniały mi zrobienie ważnego kroku w kierunku wdrożenia nowego biznesowego pomysłu. Nic nie straciłem, a zyskałem nową umiejętność i przekonałem się, że najstraszniejsze są nasze wyobrażenia o tym, czego się boimy, a nie sama rzeczywistość.

Zasady działają jeśli się je stosuję. W innym przypadku, pozostają zasadami na papierze lub w głowie i marny z nich pożytek. Szkoda czasu i kasy na ich poznawanie. Lepiej się walnąć przed telewizorem. Jak to sprytnie ujął filozof motywacyjny Jim Rohn: "Nie możesz zatrudnić kogoś innego, by zrobił za ciebie twoje pompki". Jeśli chcesz mieć z nich jakikolwiek pożytek, musisz zrobić je sam - pisze Canfield.

"Możesz przeczytać całą książkę za jednym zamachem, by zyskać niejakie pojęcie o całym procesie, zanim przystąpisz do pracy nad tworzeniem życia, jakiego pragniesz."

Dobrze powiedziane: do pracy. Bo, choćby Reguła Pięciu. Wymaga systematyczności, wkładu pracy, czasu i wytrwałości. Ale za to jest bardzo skuteczna. Na czym polega?

Otóż, jak powiedział Ron Scolastiko (cytowany w książce nauczyciel), gdybyś postanowił ściąć ogromne drzewo i codziennie wykonywał pięć cięć bardzo ostrym toporem, to bez względu na rozmiar drzewa, w końcu byś je powalił. Proste i prawdziwe, prawda? W oparciu o tę prawdę Jack Canfield opracował Regułę Pięciu, w której chodzi o to, by każdego dnia robić pięć konkretnych rzeczy, które przybliżą Cię do realizacji Twojego celu. Pod warunkiem, że wiesz, czego chcesz:)

Zasad jest 64, ale nie wszystkie od razu trzeba koniecznie stosować i nie zawsze są potrzebne w konkretnej sytuacji. Można traktować je również wybiórczo.

Choć trochę mnie kosztowała ta książka, nie żałuję wydanych pieniędzy. Kiedy ją kupowałem, myślałem o wdrożeniu w życie biznesowego pomysłu, ale zbyt wiele było we mnie lęku i niepewności, by to zrobić. Mogę powiedzieć, że w stawianiu pierwszych kroków, pomógł mi Canfield ze swoimi zasadami. Lubię tego gościa, którego pamiętam jeszcze z filmu "Sekret" i książki pod tym samym tytułem, o której niedługo napiszę.

       Nie wiem, czy komuś zechce się sięgnąć po ten prawie 500 stronicowy przewodnik po życiowych drogach ludzi, którzy chcą od życia czegoś więcej, niż tylko przeciętności, ale nigdy nie wiadomo, dlatego podaje namiary na tanie wydanie:)

Licencja: Creative Commons