Dorosły facet piszący o przygodach ośmioletniego chłopca, a do tego inny dorosły je ascetycznie ilustruje. A na dodatek wszystko to powstaje w zamierzchłych latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych...

Data dodania: 2009-11-12

Wyświetleń: 3803

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

O Mikołajku nie wiedziałem nic, a Goscinny'ego  kojarzyłem tylko jako kogoś, kto ma coś wspólnego z Asteriksem i Kleopatrą. O tym, że uwielbiany przeze mnie w dzieciństwie Lucky Luke to jego dzieło, dowiedziałem się dopiero teraz. Do lektury zasiadłem więc zupełnie nieprzygotowany. Do tego muszę przyznać, że nie oczekiwałem zbyt wiele. Przecież to nie może się udać. Dorosły facet piszący o przygodach ośmioletniego chłopca, a do tego inny dorosły je ascetycznie ilustruje. A na dodatek wszystko to powstaje w zamierzchłych latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Oj, bardzo się pomyliłem!

Najpiękniejsze jest to jego fantastyczne niezrozumienie ironii...

  - Mikołaj ma szczęście, że jego ojciec jest milionerem ? stwierdził tata ? więc z radością podaruję mu parę wrotek ze złota w nagrodę za siedem błędów ortograficznych.
  - Nie wiedziałem, że mój tata jest milionerem. Będę musiał powiedzieć o tym Gotfrydowi, bo on wciąż opowiada o swoim tacie, który jest bardzo bogaty. A chłopaki zemdleją z wrażenia, jak na przerwie zobaczą mnie na wrotkach ze złota!

O Mikołajku nie wiedziałem nic, a Goscinny'ego  kojarzyłem jako kogoś, kto ma coś wspólnego z Asteriksem i Kleopatrą. O tym, że uwielbiany przeze mnie w dzieciństwie Lucky Luke to jego dzieło, dowiedziałem się dopiero teraz. Do lektury zasiadłem więc zupełnie nieprzygotowany. Do tego muszę przyznać, że nie oczekiwałem zbyt wiele. Przecież to nie może się udać. Dorosły facet piszący o przygodach ośmioletniego chłopca, a do tego inny dorosły je ascetycznie ilustruje. A na dodatek wszystko to powstaje w zamierzchłych latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Oj, bardzo się pomyliłem!


Pierwsze dwieście stron przeczytałem jednym tchem. Ten język! Ten świat! Mikołajek zdaje się żyć w innej galaktyce, a przecież opisuje właśnie tę naszą. Przyjmuje on wszystko wprost. Ironia? A co to jest? - zapytałby zapewne. Cytat, który umieściłem na początku najpiękniej o tym świadczy. A niechby ktoś powiedział, że jest nieukiem - oj, kurcze blade - zapewne rozpłakałby się, mimo że zdaje sobie sprawę, że to nie zawsze działa (zresztą podobnie jak nieoddychanie) i zagroził, że ucieknie z domu albo się zabije. On przyjmuje świat dosłownie i szczerze.

I tu zaczyna się coś jeszcze bardziej niezwykłego. Ta książka przecież tak niesamowicie demistyfikuje dorosłych. Ich niekonsekwencje, humory i fanaberie (wystarczy przeczytać choćby historyjkę Krokiet). To głównie ich zachowanie wywołuje salwy śmiechu. Na szczęście to w jaki sposób Mkołajek to opisuje jest dla nich niegroźne, to tak ku pociesze dorosłych, bo Mikołajek dalej kocha swoją mamę, tatę i Bunię. Przebacza szybko i szczerze.

Sięgnięcie po audiobook z przygodami małego urwisa (choć on przecież nim nie jest, tak bardzo się stara) było dla mnie naturalną konsekwencją tego pierwszego "zachwycenia". Sposób w jaki Mikołajek opowiada jest tak niepowtarzalny i zadziwiający, że dopiero przy głośnym czytaniu ujawnia się w pełni mistrzostwo Goscinny'ego. Oczywiście audiobooki mają i swoje słabe strony. W tym przypadku jest to brak wspaniałych rysunków Sempégo. Czytając Nowe przygody Mikołajka dzięki nim cały czas można uświadamiać sobie, że narratorem jest dziecko, a to bardzo wzmacniało efekt komiczny. W przypadku Nowych przygód Mikołajka w wersji audio podobnie działa głos Maćka Stuhra. Jego zadziorna i młodzieńcza interpretacja w pewnym stopniu rekompensuje brak rysunków. Przechodzi on samego siebie. Jerzy jest oczywiście fantastyczny, ale w tym przypadku prawdziwe brawa należą się Maciejowi.

Cóż można więcej powiedzieć? Pozostaje tylko sięgnąć po Nowe przygody Mikołajka i nauczyć się na nowo tak pięknie obserwować świat, pozbyć się swych śmiesznych "dorosłych" humorów i spróbować znów być dzieckiem ze wszystkimi tego radosnymi konsekwencjami.

Sebastian Rusak

Licencja: Creative Commons