Jest jakaś buddyjska metafora o tym, że nagie ludzkie stopy nie mogą chodzić po ziemi. Potrzebują skóry. Ale nigdy nie będzie okazji, by pokryć skórą każde miejsce, po którym będzie się chodzić. Można jedynie sprawić sobie buty i w ten sposób będzie się bezpiecznym.
Im więcej kontrolujemy, tym bardziej boimy się tych miejsc, w których nie mamy kontroli. Rzeczywistość skonstruowana jest tak, że często strach przed utratą czegoś powoduje ta utratę. A akceptacja tejże straty i bezwarunkowa zgoda na nią powodują, że ta rzecz przy nas zostaje. Śmierć, stara zalotnica ucieka przed tymi, którzy jej szukają.
Kiedyś miałem pewną dziewczynę, z którą było mi tak dobrze, że obsesyjnie zacząłem bać się jej odejścia. Oczywiście im bardziej się bałem, tym bardziej ona się oddalała. W pewnym momencie mój strach przybrał kolosalne rozmiary i wtedy odeszła.
Oczywiście można tłumaczyć to racjonalnie, jak 99,99% rzeczy na tej planecie. Strach faceta powoduje stratę męskiej energii, co przejawia się w mowie ciała, intonacji, zachowaniach, a taka zmiana biologicznie wpływa na to, że kobieta traci zainteresowania. Cóż za różnica jak to wyjaśnimy, skoro fakt jest faktem.
Mateusz znalazł się w sytuacji krytycznej, ale zaakceptował wszystko i był gotów zrezygnować z większości rzeczy. Dlatego otrzymał nagrodę. Rzeczy na które się zgodził w wyobraźni, nie wydarzyły się.
Klaudia wczoraj zobaczyła dziewczynę, która mnie zaczepia. Jej pierwsza reakcja była modelowa i negatywna. Zaraz potem jednak doszła do wniosku, że podejdzie do niej i pocałuje ją z miłością, dziękując za docenienie swojego faceta. Gdy do tego doszła, dziewczyna znikła. Rzeczy, na które zgodziła się w wyobraźni, nie wydarzyły się.
Miałem moment, w którym zaakceptowałem wszystko. To, że jestem nikim, to, że wszystko jest snem, to że Klaudia może mnie zdradzić na moich oczach, to że mogę umrzeć w ciągu minuty i nigdy się nawet z nikim tym nie podzielić. Nie broniłem się, zaakceptowałem 100% całą rzeczywistość.
(Ojcze, jeżeli możesz oddal ten kielich ode mnie. Ale niech nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie - cytat z literatury hebrajskiej ukazujący podobny paradoks).
Dopiero w chwili gdy zgodziłem się umrzeć w tej chwili jeśli tego wymaga Dobro, mogłem zrozumieć, że śmierci nie ma, a Tomek ma tutaj ważną misję do spełnienia.
Na Wyjątkowym Nauczycielu Mateusz ciągle powtarzał, by wyjść z chęci kontrolowania wszystkiego, bo nigdy nie będzie to możliwe. Zamiast tego trzeba być świadomym i gotowym na wszystko, pływając w Tu i Teraz.
Wtedy nie rozumiałem, broniąc się i szukając argumentów przeciwko. I dlatego ciągle działy się rzeczy, których nie mogłem skontrolować.
Dziś wszystko idzie tak jak trzeba. Nawet gdyby okazało się, że to ostatni dzień mojego życia.
Im więcej kontrolujemy, tym bardziej boimy się tych miejsc, w których nie mamy kontroli. Rzeczywistość skonstruowana jest tak, że często strach przed utratą czegoś powoduje ta utratę. A akceptacja tejże straty i bezwarunkowa zgoda na nią powodują, że ta rzecz przy nas zostaje. Śmierć, stara zalotnica ucieka przed tymi, którzy jej szukają.
Kiedyś miałem pewną dziewczynę, z którą było mi tak dobrze, że obsesyjnie zacząłem bać się jej odejścia. Oczywiście im bardziej się bałem, tym bardziej ona się oddalała. W pewnym momencie mój strach przybrał kolosalne rozmiary i wtedy odeszła.
Oczywiście można tłumaczyć to racjonalnie, jak 99,99% rzeczy na tej planecie. Strach faceta powoduje stratę męskiej energii, co przejawia się w mowie ciała, intonacji, zachowaniach, a taka zmiana biologicznie wpływa na to, że kobieta traci zainteresowania. Cóż za różnica jak to wyjaśnimy, skoro fakt jest faktem.
Mateusz znalazł się w sytuacji krytycznej, ale zaakceptował wszystko i był gotów zrezygnować z większości rzeczy. Dlatego otrzymał nagrodę. Rzeczy na które się zgodził w wyobraźni, nie wydarzyły się.
Klaudia wczoraj zobaczyła dziewczynę, która mnie zaczepia. Jej pierwsza reakcja była modelowa i negatywna. Zaraz potem jednak doszła do wniosku, że podejdzie do niej i pocałuje ją z miłością, dziękując za docenienie swojego faceta. Gdy do tego doszła, dziewczyna znikła. Rzeczy, na które zgodziła się w wyobraźni, nie wydarzyły się.
Miałem moment, w którym zaakceptowałem wszystko. To, że jestem nikim, to, że wszystko jest snem, to że Klaudia może mnie zdradzić na moich oczach, to że mogę umrzeć w ciągu minuty i nigdy się nawet z nikim tym nie podzielić. Nie broniłem się, zaakceptowałem 100% całą rzeczywistość.
(Ojcze, jeżeli możesz oddal ten kielich ode mnie. Ale niech nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie - cytat z literatury hebrajskiej ukazujący podobny paradoks).
Dopiero w chwili gdy zgodziłem się umrzeć w tej chwili jeśli tego wymaga Dobro, mogłem zrozumieć, że śmierci nie ma, a Tomek ma tutaj ważną misję do spełnienia.
Na Wyjątkowym Nauczycielu Mateusz ciągle powtarzał, by wyjść z chęci kontrolowania wszystkiego, bo nigdy nie będzie to możliwe. Zamiast tego trzeba być świadomym i gotowym na wszystko, pływając w Tu i Teraz.
Wtedy nie rozumiałem, broniąc się i szukając argumentów przeciwko. I dlatego ciągle działy się rzeczy, których nie mogłem skontrolować.
Dziś wszystko idzie tak jak trzeba. Nawet gdyby okazało się, że to ostatni dzień mojego życia.
Licencja: Creative Commons