Rzadko piszę artykuły na tematy związane z internetem. To co się jednak dzieje w ostatnich latach na Facebooku, forach, w przeróżnych portalach i serwisach z pewnością warte jest skomentowania i wyciągnięcia odpowiednich, konstruktywnych wniosków.

Data dodania: 2020-12-27

Wyświetleń: 155

Przedrukowań: 1

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Dyskusje w internecie i nie tylko – alternatywne spojrzenie

Poniższe rady i wnioski warto oczywiście stosować nie tylko w internecie, ale i w naszym codziennym życiu.
Ich autorem jest Dale Carnegie – amerykański pisarz z zakresu psychologii i historii. Specjalizujący się w książkach z zakresu samorozwoju oraz umiejętności interpersonalnych. Mówi się, że miał ogromny wpływ na ukształtowanie się obecnej mentalności amerykanów – ich wielu osiągnięć w przeróżnych dziedzinach.
Oprócz rad dodałem także własne przemyślenia biorące się z moich doświadczeń i lektur innych, okołotematycznych, książek.

Jak to wygląda?

Kłótnie, przepychanki słowne, wyzwiska, ostre dyskusje. Każdy z Was na pewno na nie trafił w internecie i wielu z Was w nich uczestniczyło. Lubimy mieć rację i często jesteśmy bardzo zawzięci w udowadnianiu jej innym. Rzadko kiedy liczymy się ze zdaniem drugiego człowieka będąc przekonani co do słuszności swoich racji.
Postawa taka bardzo często charakteryzuje obie strony dyskusji, więc kłótnie takie potrafią trwać w nieskończoność. Czym się kończą?
Dale Carnegie w książce „Jak na zaufaniu budować dobre relacje z ludźmi” pisze:
„W dziewięciu przypadkach na dziesięć spór kończy się tym, że każda ze stron przekonana jest bardziej niż kiedykolwiek o własnej racji.”
Jaki więc to ma sens?
Ani nie przekonujemy do swoich racji drugiej strony ani, przede wszystkim, nie zdobywamy jej przychylności.

Priorytety

Co jest celem kłótni? Patrząc na to jak te kłótnie wyglądają, można pomyśleć, że naszym głównym celem jest pogrążenie interlokutora i wskazanie innym, że jest „non compos mentis”.
Kiedyś bardzo często i intensywnie wykłócałem się w internecie. Traciłem na to mnóstwo czasu. Czasami i nerwów. Co osiągnąłem dzięki temu? Czy zjednałem sobie kogoś?
Niewielu, i przeważnie były to osoby postronne, nie uczestniczące w kłótni, które po prostu zgadzały się z moim zdaniem. Nigdy nie był to sam interlokutor.

Duma

Dale Carnegie pisze:
„Kto poległ w kłótni wbrew swej woli, opinii swojej nie odstoi.”

Nawet jeśli kogoś przekonamy, że nie ma racji, duma nie pozwoli mu postąpić tak jak radzimy. Co to oznacza?
Gdy chcemy komuś pomóc poprzez przekonanie go do bardziej sensownych (naszym zdaniem) działań, prawdopodobnie nic z tego nie wyjdzie; osiągniemy efekt odwrotny od zamierzonego.
Całkowicie nieskuteczna jest przez to krytyka. Ludzie bardzo często unoszą się dumą.
Żałuję, że tak wielu z nas tego nie dostrzega i chcąc pomóc (lub tak naprawdę – pokazać, że są mądrzejsi) zaczynają serię rad od krytyki właśnie.
Jesteśmy istotami niepokornymi i przekornymi. Nie lubimy też, gdy ktoś się, naszym zdaniem, wymądrza.
„Możesz mieć stuprocentową rację, ale wszystkie twoje wysiłki, by nakłonić rozmówcę do zmiany jego zdania, będą tak bezowocne, jakbyś jej nie miał.”

Prawdziwe potrzeby

Czego tak naprawdę potrzebuje każdy z nas zamiast słów krytyki?
Dale Carnegie uważa, że poczucia ważności.
W jednej ze swoich bestsellerowych książek przytacza następującą historię:

„Co takiego? Wieczysty dług? O nie, to musi być wpłacone” — krzyczał inspektor.
„Facet był zimny, arogancki i uparty — opowiadał pan Parsons na jednym z kursów.
— Nie przemawiały do niego ani fakty, ani logiczna argumentacja. Im dłużej się kłócił, tym bardziej stawał się uparty, postanowiłem więc zaprzestać dyskusji, zmienić temat i wyrazić mu za coś uznanie. Powiedziałem więc:
”Sądzę, że to bardzo drobna sprawa w porównaniu z tymi naprawdę ważnymi i trudnymi decyzjami, jakich wymaga od pana pańska praca. Sam uczyłem się przecież przepisów podatkowych, ale ja czerpałem wiedzę z podręczników. Pańska wiedza bierze się z doświadczenia. Czasem żałuję, że nie mam pracy takiej jak pańska. Wiele by mi to dało.”
I nie mówiłem ot, tak sobie.
Naprawdę tak myślałem.
I co się stało? Inspektor wyprostował się w fotelu, rozparł wygodnie i przez dłuższy czas mówił o swojej pracy i sprytnych przestępstwach podatkowych, które udało mu się wykryć. Jego głos stopniowo stawał się przyjacielski, aż wreszcie zaczął opowiadać o swoich dzieciach. Wychodząc powiedział mi, że rozważy moją sprawę jeszcze raz i powiadomi mnie o decyzji za kilka dni.
Zaszedł do mojego biura trzy dni później i poinformował, że zdecydował się wypełnić formularz podatkowy dokładnie tak, jak mu go przygotowałem.”
Inspektor ten przejawiał jedną z najpowszechniejszych ludzkich słabości. Pożądał poczucia ważności. Dopóki pan Parsons się z nim spierał, zaspokajał tę potrzebę, potwierdzając krzykiem swój autorytet. Gdy tylko jego żądza poczucia ważności została zaspokojona inaczej i mógł pochwalić się swoimi osiągnięciami, stał się wyrozumiały i uprzejmy.”

A gdybyśmy tak wszyscy reagowali na siebie w dyskusjach?
Budda powiedział: „Nienawiści nigdy nie pokonasz nienawiścią, lecz miłością.”
Myślę, ze kluczowa jest empatia, zrozumienie i wyzbycie się ambicji posiadania zawsze racji.
Jedyną osobą, której musisz coś udowodnić, jesteś Ty sam.
Dale Carnegie radzi tez aby pohamować swój temperament i, że klasę człowieka można mierzyć tym, co wyprowadza go z równowagi.
Oprócz tego pisze:
„Najpierw słuchaj. Daj oponentowi szansę wygadania się. Pozwól mu skończyć. Nie przerywaj i nie protestuj. To tylko wznosi bariery. Próbuj budować mosty porozumienia. Nie stawiaj kolejnych przeszkód na drodze do niego. Szukaj punktów wspólnych. Kiedy już wysłuchasz oponenta, skup się na tych zagadnieniach, w których się z nim zgadzasz. Bądź uczciwy. Spróbuj znaleźć punkty, w których możesz przyznać się do błędu, i zrób to. Pomoże Ci to rozbroić rozmówcę i zmniejszyć jego zacietrzewienie.”

Myślę, że gdybyśmy wszyscy wprowadzili te rady w życie, oczywiście, nie tylko w internecie, żyłoby się nam znacznie lepiej.

Dale Carnegie przytacza również radę Henry’ego Forda:
„Jeśli jest w ogóle jakiś sekret  sukcesu, leży on w umiejętności przyjęcia punktu widzenia innych i patrzeniu na rzeczy zarówno z pozycji rozmówcy, jak i własnej.”

Na koniec, kolejny raz przytaczam słowa Dale’a Carnegie:
„Zastanów się więc nad tym, co wolałbyś uzyskać: teatralne zwycięstwo w akademickiej dyskusji czy przychylność rozmówcy? Rzadko da się osiągnąć i jedno, i drugie.”

Licencja: Creative Commons