Jutro rozpoczyna się piłkarskie wydarzenie roku - mistrzostwa świata w Brazylii. Jednak przygotowania do turnieju to był jeden wielki kłopot, a i nastroje wśród Brazylijczyków są dalekie od atmosfery święta.

Data dodania: 2014-06-13

Wyświetleń: 743

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

FELIETON

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Turniej rozpocznie się 12 czerwca na stadionie Itaquerao w Sao Paulo. Jednak jeszcze cztery tygodnie temu obiekt nie był gotowy - trwały na nim prace wykończeniowe przy dodatkowych trybunach, jakie nakazała wybudować FIFA. Nie tylko ten, ale w ogóle żaden termin ukończenia prac nie został dotrzymany podczas przygotowań do turnieju. Ponadto koszty organizacji okazały się wielokrotnie wyższe niż planowano.

Codzienność w Brazylii to obecnie demonstracje, straki, problemy z infrastrukturą i przemoc. Wydaje się, że tylko reprezentacja tego kraju może uratować atmosferę mistrzostw świata.

Problemy w Brazylii uwidoczniły się już podczas ceremonii otwarcia ubiegłorocznego Pucharu Konfederacji - w stolicy kraju Brasilii kibice wygwizdali prezydent kraju Dilmę Rousseff. Dlatego głowa państwa zastanawia się teraz gorączkowo, jak zostanie przyjęta w czwartek podczas otwarcia mistrzostw świata i meczu Brazylia - Chorwacja.

FIFA potrzebowała do przeprowadzenia turnieju osiem stadionów, jednak brazylijski rząd zdecydował się przygotować dwanaście obiektów (część została wybudowana od nowa, część zmodernizowana). Łączne koszty wyniosły 2,7 miliarda euro, choć do końca te liczby nie są sprawdzone. Jak to często bywa, żaden poprzedni kraj nie wydał na organizację mistrzostw świata tyle co Brazylia.

To jednak dopiero początek problemu, bo pojawia się pytanie, co zrobić ze stadionami później. W Manaus, Cuiabie i Brasilii nie ma klubów, które grałyby w dwóch najwyższych ligach.

Jednak największe protesty Brazylijczyków wzbudziła przebudowa słynnej Maracany. To legendarny obiekt, dusza brazylijskiego futbolu. Jednak po przebudowie Brazylijczycy nie mogą pogodzić się z tym, że stadion właśnie tę duszę stracił.

Maracana powstała na mistrzostwa świata w 1950 roku. Kiedy Europa odbudowywała się dopiero po wojnie, w Brazylii 11 tysięcy robotników wybudowało największy stadion na świecie. Na jego okrągłych trybunach mogło zasiąść 200 tysięcy widzów, czyli jedna dziesiąta mieszkańców Rio de Janeiro. Na mecze mógło się dostać niemal każdy, bo - jak mówi się w Brazylii - najtańsze bilety były tak tanie, że mógł sobie na nie pozowlić nawet żebrak.

Maracana dzisiaj to nowoczesny stadion, tylko z miejscami siedzącymi. Jej przebudowa kosztowała 400 milionów euro. Jednak wraz z nowoczesnością przyszedł wzrost cen - najtańsze wejściówki na mecze ligowe kosztują 80 reali, czyli prawie 26 euro. Dla przykładu nauczyciel zarabia w Brazylii 300 euro.

Brazylia otrzymała organizację mistrzostwa świata w 2007 roku. Mieszkańcy mieli nadzieję, na modernizację dróg, rozbudowę linii metra, jednak z 49 dużych projektów nie udało się zrealizować praktycznie żadnego w planowanym rozmiarze.

Koszty organizacji turnieju, jakie musiała pokryć Brazylia, to 9,9 miliarda euro. FIFA na mistrzostwach świata zarobi 3,1 miliarda euro.

Licencja: Creative Commons