Zasoby paliw kopalnych na ziemi wyczerpują się. Jak twierdzą analitycy tego rynku, wystraczy ich na około 30-60 lat. W najbliższej perspektywie jesteśmy zdeterminowani do szukania innych alternatywnych sposobów produkcji energi.

Data dodania: 2013-02-06

Wyświetleń: 1365

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Paliwa kopalne przyczyniły się do rozwoju gospodarczego i technicznego w ciągu ostatniego stulecia XX wieku. Bez ich użycia nie byłaby możliwa rewolucja przemysłowa, transportowa, urbanistyczna oraz rolnicza. W ubiegłym wieku liczba ludności wzrosła czterokrotnie, a zużycie energii sześćdziesięciokrotnie. Jednakże wiele przemawia za tym, że era paliw kopalnych zbliża się ku końcowi, ze względu na wyczerpywanie się ich pokładów.

Najmniejsze zasoby pozostają obecnie w złożach ropy naftowej. Jak twierdzą analitycy, pozostało ich około 140 mld ton, co przy obecnej rocznej jej eksploatacji  (około 3,5 mld ton) wystarczy jeszcze na około 40 lat. Co prawda ziemia posiada jeszcze znaczne zasoby ropy w łupkach oraz piaskach bitumicznych, ale koszt ich wydobycia znacznie przewyższa obecną eksploatację tego surowca. Można powiedzieć, że tania ropa naftowa, a szczególnie benzyna, jako główny produkt przetworzenia ropy, jest u schyłku jej wykorzystania.

Trochę lepiej sytuacja przedstawia się z gazem ziemnym. Jego zasoby szacuje się na 187 bln m³, co przy obecnym wydobyciu (około 3 bln m³ rocznie) wystarczy jeszcze na 62 lata. Obecnie popularne ogrzewanie na gaz ziemny, uważane jest za najbardziej ekologiczne spośród tradycyjnych technologii grzewczych. Zasoby jego zwiększą się wraz z eksploatacją nowych złóż ropy naftowej oraz przy wykorzystaniu gazu z łupków, który jest obecnie wydobywany w dużych ilościach w USA. Istnieje też nadzieja na wydobycie go w Chinach i w Polsce. W najbliższych 2-3 dekadach, przy stosunkowo niskich cenach, znaczenie gazu ziemnego będzie szybko rosnąć, po czym podaż zacznie spadać, a ceny rosnąć. Częściowo ubytki te będzie można uzupełniać przez zgazowywanie węgla. Złoża węgla są jeszcze duże w wielu krajach świata, ale te łatwo dostępne będą się już wyczerpywać i pozostaną te głębsze pokłady w ziemi. Ponadto restrykcje związane z koniecznością redukcji emisji dwutlenku węgla oraz innych produktów toksycznych, wnikających ze spalania go w piecykach na węgiel, zahamują jego zużycie. W Polsce szacuje się, że starczy go jeszcze na około 30 lat. Obecnie operacyjne zasoby w pokładach wynoszą 2,1–2,2 mld ton, a roczne wydobycie kształtuje się na poziomie 70 mln ton. W roku 2030 w naszym kraju pozostanie jedynie czynnych 12 kopalni, o łącznej zdolności produkcyjnej na poziomie 48 mln ton rocznie. Polska już teraz importuje 16 mln ton rocznie, a wskaźnik ten z roku na rok wzrasta. Zmniejszające się pokłady węgla oraz zakup od przyszłego roku uprawnień do emisji CO2 będą powodowały wzrost cen energii produkowanych z węgla.

Zatem jaka alternatywa nam pozostaje. Obecnie są dwie drogi. Jedną z nich jest  zastosowanie energii jądrowej, co wywołuje wiele kontrowersji nie tylko w naszym kraju. Duże prawdopodobieństwo skażenia środowiska naturalnego na kilkaset, a nawet kila tysięcy lat to duże ryzyko. Drugim rozwiązaniem, które jest w pełni ekologiczne i nie szkodzi naszej planecie, to odnawialne źródła energii. Wykorzystują one naturalne procesy, zachodzące w przyrodzie. Dlatego energetyka odnawialna staje się obecnie najbardziej korzystnym rozwiązaniem dla naszej ziemi.

Licencja: Creative Commons