Albert Einstein powiedział, że jedyną pewną rzeczą w życiu jest zmiana. Jak szkoła przygotowuje nas do zmian? Na ile to, co nas w życiu zaskakuje, to zmiana? A na ile to brak przygotowania do zmiany? Jak być przygotowanym? Jak nie dać się zaskoczyć?

Data dodania: 2012-09-03

Wyświetleń: 1317

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Są na świecie rzeczy, które się filozofom nie śniły...

...i są na świecie rzeczy, o których w żadnych szkołach nie uczą. Co się komu śni czy nie śni, to jego sprawa i jak będzie chciał o tym opowiedzieć, to na pewno to zrobi. Mnie nurtuje bardziej, dlaczego w szkole nie nauczono mnie, jak żyć, aby odnosić sukcesy, jak cieszyć się z sukcesów innych? Pytałam innych, którzy chodzili do innych szkół, w innych krajach, i też nic, poza wiedzą specjalistyczną oraz tym, co jak cień snuje się za ludźmi: "Ucz się, abyś mógł skończyć dobrą szkołę, zdobyć dobrą pracę i dobrze zarabiać". W tych rozważaniach pominę wartość dodaną do każdego dnia nauki, czyli poznawanie nowych ludzi, ich zachowań, kultury, obyczajów oraz rozwijania w sobie talentów, dzięki zaangażowaniu wspaniałych ludzi.

Wracając jednak do tego, czego w szkołach nie uczą. Wszystkie szkoły, różnego typu, rywalizują między sobą, proponując coraz więcej zajęć pozalekcyjnych, nowe kierunki studiów, uatrakcyjniają metody nauczania, wymyślają coraz lepsze pomoce naukowe... I chwała im za to! Ale to i tak służy głównie temu, aby jak najlepiej wyuczyć się zawodu i iść zarabiać pieniądze, aby móc wziąć kredyt na dom czy mieszkanie, kolejny kredyt na samochód, a jak jesteś specjalistą i masz własną praktykę (lekarz, mechanik, prawnik), to jeszcze leasing na sprzęt. No i jeszcze wykształcić dzieci, które powielą, w mniejszym czy większym stopniu, twoje poczynania. Słowem: ucz się, zdobądź dobry zawód i do kieratu!

Sięgając pamięcią do epoki minionej, to nawet miało jakieś, wątpliwe bo wątpliwe, uzasadnienie. Zaprogramowano nas, że tylko państwo zapewni każdemu wszystko to, czego potrzebuje obywatel do zwykłego życia. Przykazano również, żeby za niezwykłość nawet się nie zabierać, bo to niedozwolone i będzie karane. Ucz się, a damy ci pracę, po 40 latach dostaniesz emeryturę i masz być szczęśliwy ku chwale ojczyzny, za którą przodkowie krew przelewali. I wszyscy ochoczo, mniej lub bardziej, poddawali się zaleceniom państwa, które w zamian dawało im poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji: ucz się, pracuj a dostaniesz emeryturę. Ludzie tej generacji mają wręcz wytatuowane w swej psychice, że jest to jedyny sposób na szczęśliwe życie.

Heraklit z Efezu zauważył, że jedyną stałą rzeczą jest zmienność. I choć było to całe wieki temu, sprawa ani na chwilę się nie zdeaktualizowała. Doczekaliśmy się zmian — już nie pierwszych i na pewno nie ostatnich. Podczas gdy mniej odporni przedstawiciele starszej generacji wychodzą pomału z szoku (jednocześnie chłoszcząc się: "A, co to za czasy! Kiedyś, panie, to było dobrze, każdy pracę miał i o nic się nie martwił, a teraz, patrz pan, jak ci młodzi gonią, a jakie chamstwo się szerzy"), to młodzi gonią do przodu, bo tak jak dziadkowie i rodzice to już nie da rady, a nikt nie uczy, jak można inaczej. A że można, to pewne, bo słyszy się i mówi o tych młodych i bogatych. Tylko skąd oni wiedzą, co robić, żeby sukces i te sprawy? Oni dowiedzieli się, że

 w czasach zmian, świat należy do tych, którzy się uczą, podczas gdy ci, którzy już się ‘nauczyli’ okazują się świetnie przygotowanymi do życia w świecie, który już nie istnieje."

Skąd się dowiedzieli? Może z książki samego autora tego stwierdzenia, Erica Hoffera. Może, przygotowując jakąś pracę na temat finansów i inwestowania, zapragnęli skorzystać z nowszej lektury i trafili np. na książki  Roberta Kiyosaki, dajmy na to, na jego "Inwestycyjny poradnik bogatego ojca”. Można by tu wymieniać w nieskończoność, a wszystko i tak dałoby się podsumować stwierdzeniem, że znajdywanie zarezerwowane jest dla szukających. Oni po prostu zauważyli, że świat się zmieni i nie chcieli zostać z tyłu.

Nikt nie musi zostawać z tyłu, w okopach starego systemu gospodarczego. Tyle tylko, że tam po prostu... wygodnie. Ciasno, ale znajomo! A i stare porzekadło mówi: ‘lepszy stary wróg, jak nowy przyjaciel’.  W takim razie — POWODZENIA! Stary wróg, choć znajomy, nie nauczy niczego nowego, natomiast nowy przyjaciel może nauczyć więcej, niż się filozofom śniło, albo i nie śniło.

Czy ten nowy przyjaciel będzie wykładał w szkole? Raczej nieprędko — jest zbyt nowy dla starego i zbyt ociężałego systemu kształcenia. Ale jak mówią: ‘kto chce, szuka sposobu, kto nie chce, szuka powodu’. Więc szukamy sposobu. Uczęszczamy do szkół, bo analfabeta też nie podoła w dzisiejszych czasach, rozwijamy swoje talenty i dodatkowo robimy drugi fakultet, który pomoże nam zdobytą wiedzę przełożyć na działanie, a w konsekwencji na sukces. Gdzie zrobić taki fakultet? Na szkoleniach rozwojowych i motywacyjnych, w klubach cashflow, czytając inspirujące książki, czy rozmawiając z ludźmi sukcesu — możliwości jest wiele i wszystkie są do wykorzystania, gdy tylko chęci dopiszą.

Licencja: Creative Commons