To była straszna śmierć. Zabójca zadźgał misjonarza nożem, poderżnął mu gardło, pozostawiając go w jego własnej krwi. Tak zginął w lutym bieżącego roku w Tunezji salezjanin ks. Marek Rybiński (1977-2011), który od czterech lat posługiwał w tym kraju.

Data dodania: 2011-06-19

Wyświetleń: 1609

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Oprócz pięknego świadectwa posługi kapłańskiej i męczeństwa zamordowany kapłan pozostawił po sobie bardzo ciekawe i głębokie "Zapiski tunezyjskie", które ukazały się właśnie nakładem Salezjańskiego Ośrodka Misyjnego i Wydawnictwa Sióstr Loretanek.
Ta niezwykła książka przygotowana została przez śp. ks. Marka Rybińskiego na kilka miesięcy przed męczeńską śmiercią.

Życzeniem autora zapisanym w przygotowanym przez niego wstępie do publikacji było, aby nie stanowiła ona jedynie zbioru informacji o misjach w Tunezji, ale była "spotkaniem z żywą osobą, czyli ze mną". I tak się stało. Książka poprzez żywym językiem pisane krótkie zapiski ukazuje życie człowieka, który wybrał powołanie kapłańskie i całym sobą służył Bogu, Kościołowi i ludziom, do których został posłany. Czas misji w Tunezji ukazany został w bardzo szerokim kontekście wcześniejszej formacji seminaryjnej i pracy w Salezjańskim Ośrodku Misyjnym w Warszawie oraz parafii w Olsztynie. Dowiadujemy się też o początkach powołania i rodzinie.

Wiemy, że na świecie pracuje ponad 2 tys. polskich misjonarzy, ale jak właściwie wygląda ich życie i posługa, to właściwie tylko sobie wyobrażamy. Ksiądz Marek swą misję w muzułmańskiej Tunezji rozpoczął we wrześniu 2007 roku w miasteczku Manouba blisko Tunisu. Tam salezjanie prowadzą szkołę dla ok. 800 muzułmańskich uczniów. Był wnikliwym obserwatorem kultury i religii ludzi, z którymi pracował. Jednocześnie jako misjonarz w kulturze, sztuce i historii Tunezji dostrzegał wątki chrześcijańskie.

Zawarte w książce opowieści i fotografie stanowią świadectwo pracy misyjnej salezjanina. Ukazują historię życia skromnego i pokornego kapłana, który poniósł męczeńską śmierć. Przez "Zapiski tunezyjskie" chciał on - jak to napisał we wstępie ks. Roman Wortolec SDB, dyrektor Salezjańskiego Ośrodka Misyjnego w Warszawie - "podzielić się z innymi szczęściem bycia salezjaninem-misjonarzem, szczęściem życia właśnie w Tunezji, pośród przyjaciół-muzułmanów, o których zawsze mówił ciepło i dobrze". 
Dopełnieniem "Zapisków tunezyjskich" jest załączony do nich 26-minutowy film pt. "Dusza tunezyjska", który także przybliża osobę zamordowanego salezjanina i przypomina uroczystości żałobne, które odbyły się najpierw w Tunisie, a potem w Warszawie.

Licencja: Creative Commons
0 Ocena