Cześć jestem Hancock! Totalny luzak, ze mnie. Mam wszystko dookoła w nosie. Jestem przecież superbohaterem! Robię co chcę. Myślę jak chcę. Pomagam ludziom, bo... taki mam kaprys?

Data dodania: 2011-05-20

Wyświetleń: 1370

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Nazywam się Spiderman - człowiek pająk i jestem tu po to, by ratować świat od zła. Mam niesamowite zdolności. Potrafię tkać pajęcze sieci. Łazić po ścianach. Jestem superbohaterem.

Jestem Batman, mroczny rycerz. Przemierzam posępne ulice miasta. Nie pozwolę by źli ludzie krzywdzili innych. Tak, ja też jestem superbohaterem.

Tak mogłoby wyglądać spotkanie tych trzech, jakże popularnych panów w klubie dla Anonimowych Superbohaterów. Zastanawiasz się może po co mieliby się spotykać w takim klubie? Przecież są superbohaterami. Co ich łączy? To proste: Mają super zdolności, które pozwalają im pomagać innym. Ale czy tylko te zdolności to ich wspólna cecha? Oczywiście, ale nie jedyna... wszyscy nasi superbohaterownie są po prostu samotni...

Każdy z naszych współczesnych bohaterów jest wspaniały. Wszyscy ich podziwiają. Zazdroszczą im popularności czy sławy. Czy jest im z tym jednak dobrze? Czy superbohaterowie są szczęśliwi? I tak i nie. Z jednej strony uszczęśliwia ich pomaganie innym ludziom. Są z siebie dumni i cieszą się ze swojej popularności. Z drugiej strony w życiu osobistym, a szczególnie uczuciowym totalnie sobie nie potrafią poradzić.

Spiderman ma dziewczynę, którą kocha, ale... nie może z nią być, bo woli być superbohaterem - singlem, który w pojedynkę zbawia świat. Jednocześnie chce chronić swoją Mary Jane, przed złem, które czyha na nią właśnie przez niego. Bo przecież aby złamać superbohatera, wystarczy zniszczyć to co kocha.

Batman znał wiele kobiet. Wiele kobiet znało Batmana. Oczywiście nie wszystkie wiedziały, że przystojny przedsiębiorca to zamaskowany stróż prawa i obrońca uciśnionych. A jednak Batman podąża swoją drogą samotnie.

Hancock ma nawet żonę! Tak, ma żonę, jednak nie może z nią być, bo aby móc pomagać innym nie może przebywać z kobietą swojego życia. Nie jest z tym szczęśliwy - wybiera jednak swoją służbę dla ludzi. Poświęca się. Kolejne rozdarcie?

Tacy właśnie są superbohaterowie. W imię wyższych celów. W imię globalnego dobra poświęcają swoje szczęście by walczyć, by służyć ludziom. Można ich nazwać współczesnymi singlami, którzy są samotni z wyboru.

Wydawać by się mogło, że są to totalnie banalni bohaterowie, banalnych komiksów czy wysokobudżetowych filmów. Ale czy na pewno? Z jednej strony możemy oglądać widowiskowe sceny pełne wybuchających budynków, latających samochodów, panoszącego się zła, z którym walczą w niewiarygodny sposób. Z drugiej strony widać ich jakże ludzką naturę. Naturę ludzi szukających zrozumienia swojej inności; ludzi, którzy potrzebują miłości, ale... nie mogą jej przyjąć...

Rodzi się wiec pytanie: Czy można pogodzić prywatne szczęście ze służbą innym, z całkowitym oddaniem się innym? Chyba można, ale na pewno nie jest to łatwe. Osoby wyjątkowe są samotne. Osoby wyjątkowe idą przez życie w pojedynkę. Nie mają czasu, nie tracą energii na życie z innymi ludźmi. Mają pasję. Ale czy są z tym szczęśliwi?

Licencja: Creative Commons