W 1 części tego artykułu postawiłem bardzo ważne pytanie - gdzie znajduje się przyczyna załamania, niegdyś przyzwoitego, polskiego szkolnictwa i jak można go poprawić?

Data dodania: 2010-06-11

Wyświetleń: 1755

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Przy rozpatrywaniu problemu edukacji na uczelniach wyższych w naszym kraju, bo istotnie jest to problem, należy spojrzeć znacznie głębiej, czyli prześledzić rozwój młodego człowieka od szkoły podstawowej przez gimnazjum i szkołę średnią.

Co się okazuje? Że np. w Południowej Korei do nauczania dzieci w jednym z ich najważniejszych okresów życia pod względem edukacji, zatrudnia się czołowych absolwentów najlepszych uczelni pedagogicznych. Natomiast w Polsce na ten kierunek wybierają się głównie dziewczęta, ponieważ nie ma tam przedmiotów ścisłych i bardzo łatwo jest się dostać ze względu na niskie progi punktowe. Niektórzy traktują te studia jak poczekalnię do kontynuowania nauki na innym kierunku.

Zatem już od najmłodszych lat, dziecko ma do czynienia z nauczycielem, który wykonuje swój zawód bez powołania. Przekazuje surową wiedzę nie próbując zainteresować nią uczniów, wymaga recytowania formułek bez ich zrozumienia. Stawia zadania zamknięte z jedną odpowiedzią zamiast umożliwić dzieciom fantazjowanie i rozwijanie wyobraźni na zadaniach otwartych. Uczeń zalicza kolejne wymagania, jednocześnie zniechęcając się do nauki i ucząc się myślenia standardowego, zgodnego z ogólną normą.

Takie kształtowanie młodego człowieka odbija się latami podczas dalszej edukacji. W konsekwencji czego, wiele osób po 12 latach nauki i zdania egzaminu maturalnego, stwierdza, że był to czas stracony, który pragnie jak najszybciej nadrobić na studiach.

Pytanie tylko, czy one to umożliwiają?

Licencja: Creative Commons