Marzeniem większości ludzi jest zarabiać więcej niż w chwili obecnej. Wydaje się, że to rozwiąże wszystkie problemy finansowe. Niestety często okazuje się, że jest dokładnie na odwrót. Większym zarobkom towrzyszą większe wydatki. Co powoduje, że wzrost zarobków bez wzrostu umiejętności fianasowych może mieć zgubne konsekwencje?

Data dodania: 2009-12-10

Wyświetleń: 3591

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Będąc nastolatkiem myślałem, że najniższy poziom finansowy zaczyna się w okolicach zera i z wiekiem rośnie. Teraz wiem, że to nieprawda. Jeżeli Czytelniku jesteś młodym człowiekiem będącym u progu kariery zawodowej, masz największe szanse na osiągnięcie niezależności finansowej, ponieważ nie ponosisz praktycznie żadnych wydatków. Każdy więc Twój dochód to prawie w całości nadwyżka. Pomimo niskich umiejętności finansowych Twój poziom finansowy pozostaje dodatni.

Niestety, ponieważ nikt nie nauczył Cię jako dziecko czy nastolatka oszczędzania i inwestowania, wchodzisz w dorosłe życie z prawie zerowymi umiejętnościami finansowymi. Zewsząd za to otacza Cię agresywna reklama "ucząca" w jaki sposób najlepiej wydać własne pieniądze. Pomimo więc, że wraz z wiekiem osiągasz coraz wyższe dochody, jeszcze szybciej je wydajesz.

Co się dzieje później? Twój poziom finansowy zaczyna spadać. Najpierw oscyluje w okolicach zera. W efekcie co miesiąc "wychodzisz na zero". Nadal nie kontrolujesz wydatków, nie wiesz co się dzieje z Twoimi pieniędzmi. Mówisz, że "nie masz pieniędzy". Na przykład aby inwestować. Żyjesz "od pierwszego do pierwszego". Jak się jednak okazuje, poziom "0" nie jest najgorszą ewentualnością.

Następnym etapem jest skok Twoich potrzeb i wydatków. Zakładasz rodzinę, rodzą się dzieci. Szukasz większego lokum. Lepszego samochodu. Dwóch samochodów. Egzotycznych wakacji. Zarabiasz coraz więcej, masz coraz większą zdolność kredytową. Stajesz się łakomym kąskiem dla banków. "Przypadkowo" odkrywasz "dobrodziejstwa" zakupów na raty, kart kredytowych, szybkiej gotówki "od ręki". Twój poziom finansowy niezauważalnie dla Ciebie samego zaczyna spadać. Coraz bardziej. Schodzisz głęboko poniżej poziomu "zero".

I wtedy dochodzisz do punktu zwrotnego. Bęc!

Restrukturyzacja, głupi szef, zwolnienia grupowe, "szklany sufit" w firmie lub częściej we własnej głowie. Za duże doświadczenie, zbyt duże oczekiwania, nieodpowiedni wiek, recesja, za mała mobilność. Bęc! Tracisz pracę i możliwość zarobków. Ponieważ myślałeś, że zawsze będzie tylko lepiej, nie zgromadziłeś żadnych oszczędności czy inwestycji.

Łapiesz jakąkolwiek pracę "na przeczekanie". Zarobki spadają, wydatki pozostają na niezmienionym poziomie. Sięgasz więc po kredyty "zapchajdziury". Spłacasz stary dług nowym. Twój poziom finansowy spada jeszcze bardziej.

Pracujesz coraz ciężej. Ograniczasz wydatki. Znajdujesz wreszcie trochę lepszą pracę. Jest lżej. Teraz się odkujesz. "Dość zaciskania pasa. Jeden kredyt więcej nie robi przecież różnicy". I...sytuacja się powtarza.

Wchodząc i wychodząc z pętli zadłużenia dochodzisz wreszcie do emerytury. Możesz odpocząć. Wychodzisz wreszcie na zero. Teraz jesteś "państwowym rentierem", otrzymując emeryturę stanowiącą jedynie małą część Twoich wcześniejszych zarobków. Pojawiają się nowe wydatki. Leczenie, opieka, pomoc dzieciom. Te właśnie starają się wyrwać z własnej pętli zadłużenia. A Ty masz przecież emeryturę...

Oczywiście możesz stwierdzić, że przerysowuję. Może. Ale nie za bardzo. Większość opisanej drogi obserwuję na co dzień. Znajomi, rodzina, klienci. Schemat bardzo często się powtarza. A czy można inaczej?

Czy można będąc na dużym minusie przejść przez poziom „zero" i zacząć wychodzić na plus? Innymi słowy czy można przejść drogę od momentu kiedy ktoś wzbogaca się Twoim kosztem, przez sytuację kiedy „wychodzisz na zero" do samodzielnego budowania finansowej niezależności? Bez recydywy zadłużenia, bez efektu finansowego "jojo"? Ja w swojej książce twierdzę, że tak.

Ty sam najlepiej znasz własną sytuację. Tak naprawdę nie ma znaczenia w którym miejscu w tej chwili jesteś. Powodem dla którego nie zacząłeś jeszcze budować swojej niezależności, jest fakt, że w przeszłości podjąłeś określone decyzje i myślisz w określony sposób. Decyzją jest też (świadome bądź nie) zwlekanie lub brak działania.

Dlatego też, wyższe zarobki będące marzeniem większości pracowników bez podniesienia poziomu umiejętności finansowych, powodują tylko większe kłopoty. Wiem, że trudno Ci to zaakceptować, ale to nie Twoje niskie zarobki są problemem, to Ty sam i Twoje przekonania nimi są.

Licencja: Creative Commons