Minęła praktycznie chwila od czasu, gdy niszcząca fala tsunami przetoczyła się przez Pacyfik uderzając w wybrzeże Amerykańskich Samoa. Są już pierwsze relacje świadków. Co zrozumiałe nie bije od nich optymizm.

Data dodania: 2009-09-30

Wyświetleń: 1697

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena
Pobierz artykul

Licencja: Creative Commons

Minęła praktycznie chwila od czasu, gdy niszcząca fala tsunami przetoczyła się przez Pacyfik uderzając w wybrzeże Amerykańskich Samoa. Są już pierwsze relacje świadków. Co zrozumiałe nie bije od nich optymizm.

Pierwsze relacje mówią przede wszystkim o wybuchu paniki i wszechogarniającym chaosie. Relacje są do siebie podobne choć oczywiście zróżnicowane z uwagi na źródła relacji. Niektórzy ze świadków opowiadają, że trzęsienie ziemi zaskoczyło ich w nocy, wstali z łóżek i natychmiast udali się w góry, spotykajac po drodze mężczyznę bijącego czymś twardym o karnister od benzyny. Nie miało tam miejsca zorganizowanie jakiejś formy pomocy, każdy brał co mógł i uciekał. Jedna z kobiet relacjonuje, że widząc zbliżającą się falę zaczęła uciekać, by wsiaść do samochodu i odjechać. Woda dogoniła ją w chwili, w której otwierała drzwi, na szczęście mimo faktu, że została porwana przez falę - przeżyła. Inna kobieta relacjonuje, że rozmawiała ze swoim krewnym przebywającym na Samoa przez telefon i to on powiedział jej, że zbliża się do niego tsunami. Wtedy usłyszała płacz, krzyki i łączność została zerwana.

Nie da się ukryć, że owe relacje są odmienne od tego, co tutaj zwykliśmy słyszeć. Polska, jako kraj położony w głębi kontynentu, nad morzem, które jest osłonięte od dużych fal dużymi masami lądu nie ma prawa natknąć się na podobne zjawisko, tymczasem podobne relacje wywołują u nas zastanowienie nad tym "co by było gdyby". Warto zastanowić się nad faktem zachodzenia różnych zjawisk pogodowych, ponieważ może nie tsunami, ale powódź każdego roku może się zdarzyć i u nas.

Licencja: Creative Commons