Czy tradycyjny kodeks czyli forma papierowej książki wraz z pojawieniem się wydawnictw cyfrowych skazana jest na wymarcie, tak jak pomału umierają drzewa by zasilić przemysł papierowy?

Data dodania: 2009-07-02

Wyświetleń: 1492

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Wydaje mi się o wiele bardziej prawdopodobne, że czasy, w których żyjemy są raczej okresem ewolucyjnym niż – rewolucyjnym. Mając to na uwadze powinniśmy zajmować się sprawami bez histerii. W przypadku bibliotek, mojego własnego obszaru zainteresowań, powinniśmy zaabsorbować nowe sposoby wykonywania rzeczy, które umożliwia technologia cyfrowa. Musimy to jednak robić w taki sposób, aby technologia służyła wartościom i celom bibliotekarstwa.
(Michael Gorman, The Book and the Computer, 2003)


Zapewne każdy z nas pamięta to niezwykłe i tajemnicze uczucie z dzieciństwa, kiedy nie umieliśmy jeszcze czytać a pomimo tego obcowaliśmy z książkami. Zamykaliśmy oczy i słuchaliśmy jak ktoś nam czytał książkę. Mogliśmy oczyma wyobraźni oglądać tajemnicze światy szeptane nam w chwilach gdy układaliśmy się do snu lub wtedy gdy deszcz padał i zalewał piaskownice i podwórko na którym zazwyczaj lubiliśmy się bawić. Wówczas to w miarowym uderzeniu deszczowych kropli o parapet jawił się nam baśniowy świat szeptany głosem rodziców.
Uwielbiałam te chwile i pomimo ze dziś czytam dość dobrze sama to lubię czasami gdy ktoś mi czyta przy palącym się kominku w zimowa mroźną noc.

Tak właśnie funkcjonuje ksiązka czytana. Jest nazywana rożnie- audiobook, audio-book, czy tez książką audio i odróżnia się od pozostałych form publikowania jedną cechą. Umożliwia nam obcowanie z ksiązką lub też innymi słowy umożliwia nam czytanie paradoksalnie jednak-bez czytania…

Dziś w rozbieganym świecie ciągle ktoś bez przerwy narzeka na brak czasu. Zabiegani ludzie i czas zabiegany i tak naprawdę z trudem łapie się chwile w których można pozwolić sobie na relaks i moment wzięcia do reki ksiązki. A jednak ten związek człowieka z ksiązką jest nadal silny i bierzemy ją do reki i czytamy i przenosimy się wraz z bohaterami w świat inny, spokojny, wyciszony. Przenosimy się do krainy łagodności gdzie stajemy się znów inni, jakby bardziej oddaleni od zawirowań i tragicznych wydarzeń naszego ziemskiego globu.
W momentach gdy czas zaczyna nami kierować tak bardzo że krępuje nasze myśli i ruchy tęsknimy za chwilami spędzanymi z literaturą a wtedy pojawia się książka czytana jak swoiste antidotum potrzebne nam do obudzenia świadomości innej, wrażliwości i czucia które gdzieś w zabieganym świecie i chaosie drzemie w naszej głębi czekając na wyzwolenie pozwalające wsłuchać się w swoje wnętrze. To antidotum dla tych którzy często powtarzają: „ nie pamiętam kiedy ostatni raz miałem książkę w ręce” lub zwykle szablonowe zdanie” nie mam czasu na czytanie”.

Wtedy zabiegany człowiek XXI wieku tęskniący za takimi chwilami jedzie pociągiem, leci samolotem., stoi autem w korku, wraca zmęczony do domu po pracy z mp playerem na uszach albo pracuje i jednocześnie słucha, jak czytana ksiązka dociera do niego, słucha jak ktoś mu czyta. Jak wtedy, kiedy był dzieckiem.
Człowiek może mieć słaby wzrok lub być zupełnie niewidomym. Albo po prostu może być leniwy, a pomimo to historie z książek są dla niego dostępne dzięki książce która czyta się sama.

Tak działają audio-ksiązki. Celem istnienia książki audio nie jest zastąpienie książki tradycyjnej. Atrybutem książek do słuchania jest ich elastyczność i dostępność, która przekłada się na możliwość korzystania z nich podczas wykonywania wielu czynności takich jak jogging, podróż, dojazdy do pracy, spacer czy wykonywanie domowych porządków. W konsekwencji książka mówiona pozwala na znaczne oszczędności czasowe, ponieważ wykonujemy więcej czynności jednocześnie, nie rezygnując tym samym z przyjemności słuchania i obcowania z literaturą.
Zaawansowane technologie komputerowe i cyfrowe przyczyniły się do rozwoju publikowania elektronicznego i powstania dokumentów elektronicznych, w tym także e-książek. Główny model, który zainspirował tworzenie e-książek zaczerpnięty został z tradycyjnej książki papierowej oraz jej fizycznego wyglądu, struktury logicznej i sposobu użytkowania. Bardzo dynamiczny rozwój technologii cyfrowych, który obserwujemy w ostatnich latach wywiera coraz większy wpływ na kolejne obszary naszego życia. Coraz trudniej znaleźć dziedziny, w których technologie cyfrowe nie mają zastosowania. Powoduje to pojawianie się różnych emocji oraz postaw. Z jednej strony lęk i obawy przed ciągłymi nowościami i zmianami, z drugiej natomiast fascynacje, niekiedy graniczące z fanatyzmem oraz uzależnieniem. Faktem jest, że wraz z rozwojem technologii teleinformatycznych szybciej i efektywniej mogą rozwijać się różne dziedziny naszego życia oraz całe społeczeństwo. Mówi się przy tej okazji o transformacji do społeczeństwa informacyjnego, ale również poruszany jest problem wykluczenia społecznego. Zjawiska te sugerują, że technologie cyfrowe należy potraktować poważnie i może nawet warto się z nimi zaprzyjaźnić.
E-książki pojawiły się jako naturalna konsekwencja rozwoju nowych technologii i zapotrzebowania społecznego. Za datę ich powstania uznaje się rok 1998. Od tego czasu toczy się dyskusja, czy zastąpią one książki drukowane, czy są od nich lepsze, czy wręcz przeciwnie, jakie są ich pozytywne i negatywne cechy. Wszystkie te, skądinąd słuszne rozważania, mają na celu rozpoznanie nowego nośnika i znalezienie mu najlepszego miejsca w środowisku odbiorców.
Biblioteki, jako ogniwo pośredniczące w procesie edukacji pomiędzy wykładowcą i studentem a tym, co proponuje rynek wydawniczy i księgarski, postrzegają e-książki jako ważny element wzbogacający ofertę dla środowiska akademickiego. Maurice B. Linde, brytyjski bibliotekarz, powiedział, że: decyzja, w jaki sposób ma być dostarczona informacja powinna być wypadkową wyboru użytkownika i kryterium finansowego. Opinia ta wyjątkowo dobrze obrazuje to, co ma decydujące znacznie przy rozstrzyganiu dylematu, jakie kryteria trzeba brać pod uwagę, wybierając właściwy nośnik dla gromadzonych zbiorów.
E-biblioteka będzie pozytywnie postrzegana przez środowisko akademickie, jeśli będzie budowana pod kątem jego potrzeb, a dostęp do e-książek, przeglądanie stron i wydruki nie będą nastręczały problemów.
Kultura nie kurczy się, jak chcą pesymiści, a rozszerza, i to gwałtownie - dzięki coraz powszechniejszemu i łatwiejszemu dostępowi do niej. Nigdy nie będzie w pełni darmowa, ale niskie ceny i ogromny wybór umożliwi nam abonament - wtedy dotrze do nas naprawdę szerokim pasmem

W miarę jak dominującym medium informacyjnym przestaje być fizycznie istniejący obiekt (książka, czasopismo), a jego miejsce zajmują bity informacji, biblioteki coraz częściej oceniane są nie ze względu na liczbę książek, jaką posiadają, ale ze względu na ilość zdigitalizowanej informacji (bazy danych, czasopisma elektroniczne itp.) oraz szybkość dostępu do niej. Rozwój technologii multimedialnych (dźwięk, kolor, grafika, animacja,
trójwymiarowość) stwarza obecnie nowe możliwości wykorzystania dokumentów elektronicznych. Książki elektroniczne (e-booki) stają się coraz bardziej popularną formą udostępniania różnego rodzaju treści. Dzięki dostępnym technologiom teleinformatycznym informację daje się coraz łatwiej zaprezentować w postaci tekstu, grafiki, dźwięku bądź filmu. Coraz doskonalsze aplikacje mutlimedialne służące do odczytywania elektronicznych treści umożliwiają czytelnikowi bardziej komfortowy dostęp do informacji. Interaktywne rozwiązania pozwalają natomiast na korzystanie z treści w sposób, który nie był dostępny w przypadku druku. Dzięki publikacjom elektronicznym informacja staje się niezależna od nośnika i w związku z tym jest bardziej mobilna, przez co może być lepiej wykorzystywana. Łatwość wytwarzania cyfrowej informacji stwarza natomiast olbrzymie perspektywy dla rozwoju wszelkiej twórczości. Książki elektroniczne charakteryzują się więc szeregiem zalet, wśród których najważniejsze to:

• nieograniczony dostęp do publikowanych treści, uzależniony tylko od woli autora lub wydawcy
• ułatwienie dostępu do informacji dla osób niepełnosprawnych
• niskie koszty produkcji w porównaniu z tradycyjnymi rozwiązaniami
• brak problemu ze zbyt małym lub zbyt dużym nakładem; nakład może być dokładnie taki ilu jest czytelników
• system nawigacyjny i wyszukiwawczy nieporównanie bogatszy i bardziej skuteczny niż w książce drukowanej
• możliwość łączenia najrozmaitszych typów mediów w jednolitej postaci elektronicznej, co nie jest możliwe do uzyskania w tak szerokim zakresie w książce drukowanej
• możliwość stworzenia dzieła, które cały czas się rozwija, bez konieczności wznawiania nakładu; większa ekologia produkcji niż w przypadku książki papierowej
• uniezależnienie się twórcy od wydawcy i możliwość zachowania pełnych praw autorskich.

Powyższe cechy wydawnictw elektronicznych sprawiają, że wydawanie książek w postaci cyfrowej okazuje się być korzystnym rozwiązaniem wzbogacającym ofertę usługową instytucji zajmującej się gromadzeniem oraz udostępnianiem wiedzy, a niewątpliwie do takich zaliczają się biblioteki. Niskie koszty produkcji książek elektronicznych, umożliwiają szerszemu gronu badaczy publikowanie własnych prac, a bibliotece stwarzają dodatkową okazję do wyeksponowania własnych zbiorów. Pojawiają się więc nowe możliwości dla pewnych grup użytkowników bibliotek, którzy są zainteresowani wzbogacaniem zasobów cyfrowych biblioteki o wartość dodaną i dzięki temu poszerzaniem swojego dorobku naukowego. Specjaliści zajmujący się rynkiem wydawnictw edukacyjnych zapowiadają systematyczny wzrost znaczenia e-książek. Podręczniki, skrypty uczelniane, rozprawy naukowe, autorskie programy nauczania, poradniki-to publikacje w przypadku których istotna jest aktualność, dostępność, elastyczność w operowaniu nakładami. I jeśli ksiązka tradycyjna napotyka na takie bariery to nie istnieją one w odniesieniu do ksiązki elektronicznej.
Czy konanie kodeksu papierowego (forma ksiązki tradycyjnej ) jest nieuniknione? Jakkolwiek Pitagoras twierdził że najkrótsze wyrazy „tak” i „nie” wymagają dłuższego zastanowienia, to nie jest to pytanie z gatunku tych, na które można odpowiedzieć „ tak „albo „ nie”. Kwestia ta jest ciągle dyskutowana w różnych kręgach społecznych, wystarczy zerknąć na różne fora internetowe rozwijające wątek e- książek gdzie wypowiadają się ich zwolennicy i zwolennicy ksiązki tradycyjnej. Wypowiedzi takie jak : - „Dla mnie stare książki z biblioteki mają ten zapach który tylko potęguje doznania w lekturze. Leżysz sobie w łóżku z książką w blasku małej lampki nocnej czy jadać autobusem wyłączasz się myśląc tylko o treści w której jesteś pogrążony. To jest coś nie do opisania.” - Będą zawsze towarzyszyły dyskusji na ten temat. Nie sposób nie dostrzec niezwykłej ewolucji jaką przechodzi współczesna ksiązka. Z Galaktyki Gutenberga śmiało zmierza do galaktyki Gatesa, ale zarówno jedna jak i druga galaktyka będzie miała swoich miłośników a dyskusji których celem ma być próba obrony “galaktyki Gutenberga” przed inwazją “galaktyki Gatesa” tez nikt nie zakończy. Ale przecież nie o to chodzi aby stanąć po jednej czy tez po drugiej stronie barykady. Takie pojmowanie świata niczego konstruktywnego w życie nie wniesie. Jest to bowiem kwestia osobistych wyborów, upodobań i odczuć.
Refleksje, jakimi pragnę się podzielić, są wypadkową bardzo osobistego stosunku do czytania, które jako przygoda emocjonalna i intelektualna towarzyszyła mi od dawna , oraz doświadczeń zawodowych jako bibliotekarza.
Czytać oznacza doznawać wzruszeń, współodczuwać. W skrócie płaszczyznę odbioru słowa czytanego można ująć w słowa „czytam by czuć”, najtrafniejszym określeniem poziomu czytelniczych doświadczeń może być stwierdzenie „czytam aby doznawać poczucia piękna ‘ a ponieważ jak określił to kiedyś Norwid piękno jest tożsame z dobrem, toteż obcowanie ze sztuką słowa pomaga stawać się lepszym. Czytanie jest więc dla mnie potrzeba serca, a nie pragmatyczną koniecznością.
Marcel Proust, autor “W poszukiwaniu straconego czasu” w swym utworze wprowadził koncepcję “pamięci afektywnej” a zrywając z chronologią w narracji sprawił, że czytając “widzimy jasno w zachwyceniu”, że wychodzimy poza czas, przeżywamy swoje życie ponownie i przeżywamy je doskonalej, że tekst obejmuje całość naszego egzystencjalno - afektywnego doświadczenia. Ten szczególny rodzaj olśnienia wynika ze stylu w jakim został ujęty literacki przekaz zawierający treści. Meandryczna składnia, aluzyjność, wielowątkowość pozwalają tyleż zaznać poczucia odbiorczej niemocy, co metafizycznego urzeczenia samą literackością, jeżeli przez metafizykę rozumiemy dziedzinę rozważań o tym, co pozazmysłowe, pozadoświadczalne, tajemnicze. Zresztą, cóż to za przyjemność obcowania z książką, jeśli zgłębiliśmy do końca jej tajemnicę? Proust w swoim „Czasie odzyskanym” pisze „Literatura to prawdziwe życie, życie w końcu odkryte i rozświetlone a w konsekwencji jedyne życie realnie przeżyte”.
Przedstawiciel surrealistyczno - poetyckiego nurtu w powieści , Julien Gracq opisuje przeżycia, jakich doświadczał oddając się lekturze książek : „Zaledwie otwierałem książkę, jakieś radosne zuchwalstwo uderzało mi do głowy i wprawiało w oszołomienie: po kilku stronicach wpadałem w kompletną fascynację (…) Czytałem na przekór wszystkiemu, co mnie otaczało, na przekór wszystkiemu, co mi wtłaczano do głowy(…) Ale to wszechogarniające odrzucenie nie zawierało w sobie gwałtu ani buntu: było odnową, separacją, chłodem, oddaleniem” . Jego doznaniom towarzyszyło przeświadczenie, że “prawdziwe życie jest gdzie indziej” i że świat wykreowany wyobraźnią jest światem autentycznym, gdyż odwołuje się do naszych najgłębszych tęsknot. Ale jest on także przeciwwagą dla rzeczywistości, w której przyszło nam żyć. Możemy zadumać się czy w istocie i z nami tak nie jest gdy wchłaniamy słowo pisane?
Jako bibliotekarz i jako czytelnik książek rozumiem wszystkie dyskusje odnośnie galaktyki Gutenberga i galaktyki Gatesa , jako człowiek podróżuję po obydwóch ,ale oprócz rozumienia ewolucji jaką przechodzi ksiązka dostrzegam również znaczenie jej cyfrowych odpowiedników. Nie stanę ani po jednej stronie ani po drugiej stronie w tej dyskusji i to nie z powodu że nie mam określonego w tej sprawie zdania. Dla mnie osobiście współistnienie dwóch form ksiązki a wiec i książki w formie papierowego kodeksu i w formie cyfrowej ksiązki czy tez ksiązki czytanej jak audio-ksiązka są niezbędne dla człowieka w poruszaniu się zarówno w jednej jak i w drugiej galaktyce, a dyskusje na ten temat przypominają dyskusje również nie znajdujące końca a dotyczące bardzo istotnego zagadnienia czy widelec wyprze łyżkę? Dla mnie osobiście zarówno widelec jak i łyżka w życiu codziennym są bardzo istotnie. Czterdzieści lat temu zastanawiano się i dyskutowano czy telewizja wyprze kino i teatr i jakoś do tej pory nic takiego się nie stało. Ludzie korzystają chętnie z każdej formy, a wybierają tę która dla nich jest najbardziej odpowiednia, która jest bliska ich duszy. Mając w domu telewizor i półki zastawione kasetami video i płytami CD ,DVD z filmami, uwielbiam wyjścia do kina na film oraz często bywam w teatrze. Podobnie jak z książkami – mam je wszędzie w pracy i w domu –godzinami wędruję wraz z bohaterami po ich świecie i nie zrezygnuje z paskudnego nałogu czytania ksiązki tradycyjnej. Natomiast moje życie składa się również z wielu innych aspektów i wówczas z pomocą przychodzą mi e-ksiazki lub ksiązki audio zarówno z działu beletrystyki, cudowne dzieła klasyczne czy tez z dziedziny która w danym momencie się zajmuje. Mam swój sprawdzony sklep z wydawnictwami cyfrowymi: http://tomtus.nextshop.pl/ którym jako buszująca w sieci kupuje co mi pasuje i jak do tej pory nie zawiodłam się ani na sprawnej i szybkiej obsłudze jako klient, a jako kobieta niezbyt do końca radząca sobie z techniką zawsze mogę liczyć na doradztwo i instrukcję w obsłudze tegoż. A co ważne nie zdarzyło się jeszcze aby jakiś plik nie otworzył się lub wprowadził mi jakiekolwiek wirusy. Sklep ma licencję , kieruje się pewnymi prawami i chociaż wiem ze w necie są darmowe pliki różnych książek, to wolę kupować w sklepie z licencją. Przynajmniej mam pewność że za piractwo nikt mnie przed sąd nie postawi –jest to jak widać pewne poczucie bezpieczeństwa. Co z tego mam? Pozwala mi to oszczędzić czas, energię i na tyle usprawnić pracę aby znaleźć czas na czytanie ksiązki tradycyjnej. Przeciwnicy korzystania z elektronicznych publikacji twierdzą, ze książkę muszą poczuć w ręku, usłyszeć szelest przewracanych kartek, poczuć zapach farby drukarskiej. Natomiast zwolennicy cyfrowych wydawnictw twierdzą : …”ależ ile lasów uratujemy”. I tutaj jako bibliotekarz podpisuje się pod tym czterema łapami. Naocznie bowiem doświadczam jaki jest los książki zniszczonej, niepotrzebnej lub nieaktualnej i jako człowiek mniej więcej światły, którym staram się stawać zdaję sobie sprawę ile lasów wycięto by powstały takie lub takie nakłady ksiązki tradycyjnej. Całym sercem jestem za ekologią środowiska i boli mnie jak widzę każde wycięte drzewo i każdą zmarnowaną czy wyrzuconą książkę. Dlatego pomoc w zabezpieczeniu skarbów kultury upatruję właśnie w wydawnictwach cyfrowych co nie przeszkadza mi w kochaniu i upajaniu się książkami tradycyjnymi. Moim nieskromnym zdaniem każdy ma prawo wybrać taką formę jaka mu najbardziej odpowiada. Generalnie zasady gry są proste. Organizm, który nie potrafi się dostosować do zmiany środowiska lub robi to kiepsko- ginie lub marnieje. I tyle.
Tak na marginesie, przygotowując się do tego artykułu korzystałam z cyfrowych artykułów i wydawnictw , obok zaś cichutko „leciała” sobie czyli była czytana ksiązka –jaka? „Świat Zofii” którą niedawno nabyłam w swoim sklepiku http://tomtus.nextshop.pl/

Jako bibliotekarz opowiadam się za hybrydyzacją bibliotek, zresztą jako prywatny czytelnik również. Jak wskazuje moje zawodowe i prywatne doświadczenie ksiązka jako swoista hybryda sprawdza się w życiu. I tym optymistycznym akcentem kończąc zapraszam wszystkich do buszowania między regalami sklepiku http://tomtus.nextshop.pl/

Lidia Górska

Licencja: Creative Commons