Opis przypadku zatrudnienia stażysty do pracy w charakterze przedstawiciela handlowego. Dla ludzi o mocnych nerwach!

Data dodania: 2009-06-03

Wyświetleń: 2031

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Jeżeli rząd mówi, że da to rząd mówi. A jeżeli rząd walczy z bezrobociem to rząd walczy. A bezrobocie nadal wysokie.

Kiedyś pisałem o „Biurokratycznych Kwiatkach”, jakie spotkały mnie przy zakładaniu swojej małej firmy. Od tego czasu staram się unikać wszelkich wizyt w urzędach, a to co można załatwiam drogą internetową. I człowiek zdrowszy i mniej czasu stracone w biurokratycznej udręce. Jednak czasami jednak trzeba przez to przejść. I najczęściej potem czuję się gorzej.....

Ponieważ po odejściu z Korespondenta.pl postanowiłem dalej mieć coś wspólnego z dziennikarstwem i prasą założyłem własny miesięcznik publicystyczno - reklamowy „Korespondent Sosnowiecki”. Tematów do pisania pojawiło się sporo, gazeta się rozwijała i postanowiłem zatrudnić kogoś do m.in. szukania reklamodawców, chętnych do zamieszczenia reklamy w mojej gazecie. Ponieważ mimo wszystko nie byłem w stanie zatrudnić pracownika na pełny etat (ZUS!) postanowiłem skorzystać z pomocy Urzędu Pracy w Sosnowcu i zatrudnić kogoś w ramach stażu absolwenckiego.

Muszę przyznać, że idea jest ciekawa - absolwent zdobywa doświadczenie, może zobaczyć jak wygląda praca w prawdziwym, nie studenckim życiu. No same plusy. Jako, że szczegółów zatrudnienia stażysty nie mogłem znaleźć na www w telefonicznej rozmowie dowiedziałem się, że „trzeba napisać podanie, donieść zaświadczenie z ZUSu i Urzędu Skarbowego o niezaleganiu z płatnościami” i tyle. Hura! Brzmi nieźle!

Piękne podanie napisałem. Oto jego fragment: „Do zadań absolwenta należałoby aktywne poszukiwanie reklam, kolportaż oraz w miarę posiadanych umiejętności pisanie i redagowanie artykułów. Opiekę nad stażystą będę sprawował osobiście. Nie wykluczam możliwości późniejszego zatrudnienia osoby, która odbędzie staż w mojej firmie. „Korespondent Sosnowiecki” jest sądownie zarejestrowanym tytułem prasowym, poruszającym lokalne sprawy związane z Sosnowcem oraz szeroko rozumianą publicystyką. Tym samym staż w mojej firmie pomógłby zdobyć duże doświadczenie absolwentowi – głównie w zakresie kontaktów z potencjalnymi kontrahentami na terenie Sosnowca i okolic”.

Jakież było moje zdziwienie, gdy przy składaniu podania dowiedziałem się, że musi zostać wypełniony specjalny wniosek, łącznie z planem stażu, przewidywanymi korzyściami itp. itd. Dobra, nie ugnę się! Przejdę i to! Chcę zatrudnić kogoś, a jednocześnie pomóc młodej osobie wejść w świat pracy.

Liczba tabelek do wypełnienia we wniosku lekko mnie przeraziła. Przy 16 rubryczce zadzwoniłem do urzędu z pytaniem „co mam tam wpisać”. Na co pani z godną podziwu szczerością odpowiedziała: „a nie, tam to nic - to jest niepotrzebne. Tak samo jak punkt 10, 12, 17 i 22”..... (Ponieważ było to jakiś czas temu dokładnych numerów punktów nie pamiętam - ale było ich sporo - PR). Uff!! No to w sumie dobrze - mniej do wypełnienia. Jeszcze jedno pytanie, miła odpowiedź, jeszcze drugie pytanie, również miła odpowiedź - wizja człowieka, który będzie dla mnie pracować staje się co raz bardziej realna. Nagle przychodzi mi do głowy pewne pytanie i zaczyna się dyskusja:
ja: „wie Pani, bo Urząd tak płaci za tego Stażystę, a on ma jeździć za reklamami po mieście. I jak będzie jeździł autobusem to kto za to płaci? Ja, stażysta czy Państwo?”
chwila konsternacji i pytanie:
Pani urzędnik: „jak to jeździł za reklamami? Na jakie stanowisko chce go Pan zatrudnić?”
ja: „na stanowisko przedstawiciela handlowego”
Pani urzędnik: „A nie, to na takie stanowiska stażu nie mamy.... stażysta musi być pod opieką kogoś z firmy. Jeżeli będzie Pan z nim jeździł, to może być - w przeciwnym wypadku, nie!”

No to teraz nastąpiła dłuższa konsternacja z mojej strony. I szczerze mówiąc trwa ona do dziś. Straciłem czas i pieniądze (zaświadczenia o niezaleganiu ze składkami nie są wydawane od ręki i jeszcze dodatkowo kosztuje ono 20 zł w US). Nie rozwinąłem swojej gazety jeszcze bardziej. Co najgorsze - przez taką biurokratyczną przeszkodę - młody człowiek został pozbawiony szansy i zarobku, i przede wszystkim zdobycia doświadczenia. Doświadczenia w zakresie sprzedaży, rozmowy z klientami, czego na studiach raczej nie uczą. Kto wie? Być może zatrudniłbym tego stażystę w późniejszym czasie na pełny etat? Kto wie? Może znalazłby on pracę u jakiegoś mojego reklamodawcy? Niestety, tego się już nie dowiemy.....
Ale z walczyć z bezrobociem będziemy nadal....
Licencja: Creative Commons