Artelis poleca: Szkolenie w temacie rozwiązywania konfliktów wewnętrznych. Sposoby ich wykorzystania. Odnajdywanie własnych możliwości.

Data dodania: 2009-01-21

Wyświetleń: 5361

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 1

Głosy ujemne: 1

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Artykuł wprowadzający w temat warsztatu. Autor Michał Jankowiak.


O konfliktach wewnętrznych słyszał chyba każdy z nas. Okazuje się, że przeżywa je lwia część naszego społeczeństwa, rzadko kto jednak zastanawia się, na czym te konflikty polegają, jakimi prawami się rządzą i nad tym, jak je rozwiązywać.

Przede wszystkim, by zaistniał jakikolwiek konflikt, muszą istnieć dwie jego strony. W NLP nazywamy je subtożsamościami lub prościej – częściami nas. Mówimy wtedy, że jedna część danej osoby chce jednego, a druga czego innego. Z jednej strony chcemy wstać, z drugiej pospać jeszcze pięć minut. Chcemy wykonać jakieś zadanie, wypełnić obowiązki, ale przecież możemy to zrobić później, a teraz odpocząć lub zrobić coś przyjemnego…

Nie znaczy to wcale, że mamy w głowach kilka oddzielnych istot. Po prostu motywy naszego działania w niektórych sytuacjach prowadzą nas do kilku, wykluczających się wzajemnie, rozwiązań.

Co decyduje o tym, które rozwiązanie wybierzemy?

Oczywiście emocje, które są motorem działania naszej podświadomości. To między innymi dlatego niektórzy potrafią doskonale planować swoją przyszłość, są w stanie dokładnie ją zobaczyć i odczuć, ale nie są w stanie wprowadzić jej w życie.

Właśnie dlatego, że na pewnym etapie ich działania pojawia się konflikt.

Co możesz zrobić w sytuacji, gdy wyznaczasz cel, a wewnętrznie czujesz, że „coś jest nie tak” i, że jakaś część Ciebie wcale nie chce jego spełnienia?
Przyjrzyjmy się klasycznemu wzorcowi przekładania na później:

1. - Muszę to teraz zrobić.

2. - Hmm… a może zrobię to jutro… a dzisiaj zajmę się czymś innym…

3. - Taaaaaaakkkk, przecież nic się nie stanie jak to zrobię jutro.

4. - Ufff, uwolniłem się od problemu…

Są to oczywiście dialogi wewnętrzne. Tej prostej strategii używają miliony ludzi – jeśli więc jest Ci znajoma – spokojnie, nie jesteś sam. :)

Zanalizujmy teraz sprawę dokładnie. Jest ona przegrana już praktycznie od punktu 1, gdzie użyte jest słowo „muszę”. Zastanów się – jakie generuje ono emocje w Twoim ciele? Lubisz musieć? Słowo to presuponuje przymus, tzn. narzucenie nam czegoś i zabranie możliwości samo decydowania, czy zmiany kierunku naszego działania.

Punkt 2 to właśnie działanie części nas, której nie podoba się nasz cel. Ten dialog zazwyczaj wymawiamy określonym, bagatelizująco-deprymującym, tonem głosu. Reakcja naszego wnętrza jest natychmiastowa – od razu więc, w pkt. 3, przyznajemy sobie sami rację.

Kulminacyjny moment to punkt 4, gdzie możemy wreszcie poczuć ulgę…

Jak więc zatrzymać tę strategię, która najczęściej zamienia się w niekończący się łańcuch?

Przede wszystkim, jeśli je masz, pozbądź się przekonania, że część Ciebie, która odpowiada za odkładanie na później, jest Twoim wrogiem. Wielu ludzi wyciąga taki wniosek, gdyż myślą, że celem tej części jest przeszkadzanie im. A najczęściej jest właśnie odwrotnie.

Zadaj sobie teraz pytanie – co chcę osiągnąć i co osiągam przez to, że przekładam rzeczy na później?
Jeśli pierwsza odpowiedź, którą usłyszysz w głowie będzie w stylu:
„Nic nie osiągam! Nienawidzę tego! To jest złe i nic mi nie daje!”, zastanów się głębiej. To, że nie akceptujesz pozytywnych intencji przekładania nie znaczy, że ich nie ma.

Co więc zyskujesz przekładając obowiązki na później? Ulgę i chwilowy spokój? Przekonanie, że to Ty decydujesz co jest do zrobienia? Oddalenie ewentualnego stresu czy oceny wykonanej przez Ciebie pracy? Relaks zamiast wysiłku?

Nasza podświadomość nie ma negatywnych celów, jak np. „Nie chcę tego robić”. Tworzy cele pozytywne, np. „Chcę wykonać to, zamiast tamtego”. I zawsze kieruje się najsilniejszą pozytywną i negatywną emocją. Tzn. dąży do szczęścia i bezpieczeństwa, a ucieka od zagrożenia i stresu.

Zamiast walczyć więc ze sobą (jest to z resztą nierówna walka), sprawdź, co jest, tak naprawdę, celem danej części. Jeśli jest to uniknięcie przykrych, negatywnych emocji – problem jest nie w tym, że masz coś wykonać, ale w tym, jak to zadanie interpretujesz.

Zapytaj się sam lub sama siebie – z jakimi emocjami kojarzy Ci się dane zadanie? Czy jesteś pewny, że się uda? Czy jesteś pewny, że jeśli się nie uda, pogodzisz się z tym i przyjmiesz to pozytywnie?
Odpowiedzi, które otrzymasz, to drogowskazy do zmiany. Idź za nimi, aż dojdziesz do konkretów. Zadawaj pytania typu: „Co dokładnie w wykonywaniu tego, wywołuje u mnie stres?”. „Czego dokładnie się boję?”.

Na końcu, gdy będziesz mieć już swoją listę, potraktuj każdy punkt, jako etap na drodze do realizacji Twojego celu. Spytaj się siebie co możesz zrobić, aby „zabezpieczyć” każdy z tych etapów. Jeśli np. otrzymałeś lub otrzymałaś odpowiedź: „Boję się tego, jak inni ocenią moją pracę.”, spytaj się: „Jak mogę zapewnić sobie najwyższy możliwy poziom spokoju w związku z moją pracą?”. Odpowiedzi, jak np.: „Przyłożyć się do niej, spytać innych o opinie, sprawdzić dokładnie skończoną pracę.” od razu zacznij wcielać w życie. Jeśli zrealizujesz je wszystkie, część, która odciągała Cię od danej czynności po prostu zniknie (połączy się z Tobą), ponieważ nie będzie miała motywów – powodów istnienia.

A Ty zaczniesz w końcu realizować swoje cele.
Z życzeniami wielu sukcesów osiągniętych teraz, zamiast później.

Michał Jankowiak



Jesteś zainteresowany zdobyciem takiej wiedzy? Takich umiejętności? Zobacz tu.
Licencja: Creative Commons