Czy da się zarobić na tak bardzo ryzykownym rynku ?

Data dodania: 2009-01-07

Wyświetleń: 4485

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Te pytanie zadaję sobie pewnie wielu, zarówno nowych graczy, jaki i doświadczonych inwestorów giełdowych, rozpoczynających swoją przygodę z forexem oraz próbujących znaleźć tzw. "Świętego Graala".
Pytanie tylko, czy owy Graal istnieje ? Są tacy, którzy twierdzą, że tak, inni uważają, że nie ma złotego systemu. No bo, czy są inwestorzy, którzy rzeczywiście zarabiają realne pieniądze na forexie ? I nie mam tu na myśli wielkich instytucji finansowych i banków, bo te zarabiają już na samym kształtowaniu rynków.
Nie chodzi mi tutaj także o małych graczy, grających mini kontami, mini lub nawet mikro lotami z depozytami rzędu 100 czy 200 $, ale takich, którzy uczynili z giełdy walutowej realne źródło zarobku. Takich, którzy dorobili się majątku tylko z inwestowania na giełdzie walutowej.
Wielu, słysząc o potędze dźwigni finansowej i marząc o fortunach a'la Warren Buffet czy George Soros, chce spróbować swoich sił na forexie. I dobrze, tylko stawiając pierwsze kroki na giełdzie walutowej muszą być świadomi ryzyka, które owa giełda ze sobą niesie, oraz wiedzieć, czy przed otwarciem realnego rachunku walutowego i wpłaceniu pierwszego depozytu mają już wystarczająco dużą praktyką na rachunkach demonstracyjnych, czy mają już opracowaną strategię, wreszcie, czy mają już dostatecznie dużą wiedzę o forexie i najczęstszych błędach popełnianych przez niedoświadczonych traderów.
Jeśli nie to niech poczekają, forex nie zając nie ucieknie, każdego następnego dnia jest mnóstwo okazji do zarobku. A zbyt duża ilość transakcji to pierwsza droga do porażki.
Trzeba także umieć wyciągać wnioski z niepowodzeń i błędów i po kolei je eliminować.

Uważam więc, iż nawet na tak bardzo ryzykownym rynku można osiągać realne dochody, ale to wymaga naprawdę sporego doświadczenia, dyscypliny i samozaparcia.
A historie o tysiącach % w kilka tygodni należy raczej włożyć raczej między bajki.


Bartłomiej Łabęcki
Licencja: Creative Commons