0 głosów
Pobierz artykul
0 głosów dodatnich
0 głosów ujemnych
243 razy czytane
0 przedrukowany
Creative Commons Licencja

Przywołany przeze mnie w poprzednim rozdziale Alvin Toffler wyróżnia w historii ludzkości trzy potężne fale przemian. Pierwszą jest trwająca od 10 tysięcy lat rewolucja agrarna, drugą trwająca od około trzystu pięćdziesięciu lat rewolucja przemysłowa, a ostatnią zapoczątkowana już w naszych czasach rewolucja tak „trzeciej fali”.

Img

 Doczekała się ona jak dotąd wielu nazw (rewolucja postindustrialna, informatyczna i tak dalej), ale żadna z nich nie odzwierciedla w pełni jej istoty i bogactwa.

Przy wszystkich swoich wadach cywilizacja przemysłowa ma wiele zalet, co powoduje, że wielu przywiązanych do niej ludzi stara się opierać naporowi „trzeciej fali”. Ale dziś doszliśmy do punktu, w którym sama przyroda uniemożliwia dalsze niezmienne trwanie tej cywilizacji i wymusza przyspieszenie zmian.

Cywilizacja przemysłowa wyrosła bowiem na paliwach kopalnych. Pochłania ona ogromne ilości energii, którą uzyskuje się ze spalania węgla, gazu i ropy naftowej oraz reakcji rozszczepienia uranu. Tymczasem łatwe do wydobycia zasoby tych bogactw wyczerpały się już, a i trudniejszych zaczyna powoli brakować. W przyszłości koszty uzyskania energii tradycyjnymi metodami będą coraz bardziej rosnąć.

Z drugiej strony gospodarka epoki przemysłowej zanieczyściła środowisko do tego stopnia, że dalsze jej trwanie może wręcz zagrozić fizycznej egzystencji ludzkości. Oczywiście i dawniej zanieczyszczano środowisko; zginęła przez to już niejedna cywilizacja. Dotąd jednak zniszczenia były lokalne i przyroda się z nimi uporała. Przykładem choćby Amazonia; na gruzach upadłych przez katastrofę ekologiczną cywilizacji wyrósł po kilkuset latach las spełniający dziś funkcję „zielonych płuc” dla całej planety.

Dziś jednak zanieczyszczenia są globalne i zaczynają uszkadzać delikatną równowagę klimatyczną Ziemi. Oczywiście nie tak – jak to nas straszą niektórzy – aby zagrozić istnieniu życia jako takiego. Ono nie takie katastrofy już w swoich dziejach przetrwało. Ale gatunek ludzki mógłby tego nie przetrwać...

Sam instynkt samozachowawczy wymusi na nas głębokie zmiany w strukturze gospodarki. Musimy przejść na energię odnawialną – geotermiczną, słoneczną, wiatrową, pływów i fal morskich, a w przyszłości może także energię termojądrową. W przeciwieństwie do klasycznej energii jądrowej (wykorzystującej nieodnawialne zasoby uranu) zaliczamy ją do odnawialnych, gdyż wykorzystuje najpowszechniejszy we Wszechświecie pierwiastek – wodór. Musimy też przestawić się na rozwijanie gałęzi przemysłu mniej szkodliwych dla środowiska. Będzie to z pewnością niesłychanie trudne wyzwanie, jakie stanie przed naszym i następnymi pokoleniami. Ale nie mamy innego wyjścia. Przejście do gospodarki tofflerowskiej „trzeciej fali” wymusza na nas sama przyroda.

  

Licencja: Creative Commons