0 głosów
Pobierz artykul
0 głosów dodatnich
0 głosów ujemnych
198 razy czytane
0 przedrukowany
Creative Commons Licencja

Przyjęło się uważać, że największym zagrożeniem dla środowiska naturalnego jest przemysł, może też motoryzacja. To tyle, ile przeciętny mieszczuch widzi naokoło siebie. Jedynie ludzie mający nieszczęście mieszkać w pobliżu dużych ferm rolnych odczuwają na co dzień, jak uciążliwe są one dla otoczenia.

Img

Konwencjonalne rolnictwo wielkoprzemysłowe jest potężnym trucicielem środowiska. Jest także niszczycielem naszego zdrowia, oferując żywność pełną pozostałości środków chemicznych w nim stosowanych. Spożywanie takiej żywności poważnie przyczynia się do wzrostu liczby tak zwanych „chorób cywilizacyjnych”.

Odpowiedzią na te wszystkie zagrożenia stara się być rolnictwo ekologiczne. Jest to nie tylko „rolnictwo wolne od chemii”, choć tak bywa definiowane. U jego podstaw leży zupełnie inna filozofia człowieka, jego gospodarowania i roli w przyrodzie, niż w rolnictwie konwencjonalnym.

Aby tę filozofię zrozumieć, trzeba zastanowić się nad różnicą między organizmem a ekosystemem. A ściślej nad różnicą w funkcjonowaniu ich obu. Otóż przy wszystkich podobieństwach – wyrażających się we wzajemnym powiązaniu pomiędzy ich składnikami – organizm tym się różni od ekosystemu, że jest sterowany centralnie.

Organizm ma mózg lub inny, prostszy układ centralny, zawiadujący jego wszystkimi funkcjami. Ma też jasno wytyczone granice, w przeciwieństwie do ekosystemu, którego granice są na ogół nieco rozmyte. I właśnie gospodarstwo w rolnictwie ekologicznym, choć jako zbiór organizmów przypomina ono ekosystem, przyrównuje się do jednego organizmu z człowiekiem jako mózgiem i wytyczonymi jasno granicami.

Gospodarstwo więc nie jest tylko po to, aby przynosiło człowiekowi pieniądze. Stanowi ono z człowiekiem niejako całość. Mówiąc nieco na wyrost językiem ewangelicznym, powinien on je kochać jak własne ciało. W ostateczności bowiem jedynie miłość gwarantuje, że człowiek będzie w nim gospodarował z wymaganą przez ekologiczne rolnictwo uczciwością. Miłość, nie żadna instytucja certyfikująca.

Rolnictwo ekologiczne nie jest także po prostu rolnictwem ekstensywnym. Przeciwnie – można i trzeba w nim stosować nowoczesne metody gospodarowania. Z tym że ta „nowoczesność” jest tutaj diametralnie inna niż w rolnictwie konwencjonalnym.

Zaczynając od podstaw – inna jest filozofia chociażby nawożenia roślin. Konwencjonalni rolnicy nawożą je, by dać im substrat do lepszego wzrostu. Rolnicy ekologiczni nie rozpatrują swoich roślin w oderwaniu od ich otoczenia, tu w szczególności od tak zwanej ryzosfery.

Ryzosfera jest to zespół mikroorganizmów, zwłaszcza grzybów, żyjących w strefie korzeniowej rośliny. Występują tu one w zagęszczeniu wielokrotnie wyższym niż choćby tylko trochę dalej w glebie, gdyż żyją w symbiozie z rośliną. To one dostarczają jej składników pokarmowych z gleby w ilościach i proporcji wymaganej przez nią. Same zaś korzystają z kolei z jej metabolitów, którymi się odżywiają.

Nawożenie w rolnictwie ekologicznym ma na celu utrzymanie ryzosfery w odpowiednim zdrowiu i kondycji poprzez dostarczanie jej substratu dla odpowiedniego odżywienia rośliny. Przedmiotem i celem nawożenia jest tu ryzosfera, nie roślina. Mowy nie ma choćby o „spaleniu” ryzosfery azotanami, co jest na porządku dziennym w rolnictwie konwencjonalnym. Nie można niszczyć żyzności gleby, należy ją wzbogacać.

Inne jest też podejście do tak zwanej „ochrony roślin”. Przede wszystkim nie istnieje pojęcie „szkodnika”. Bioróżnorodność jest mile widziana i wręcz niezbędna w rolnictwie ekologicznym.

Oczywiście gdy „gradacja szkodnika” już wystąpi, należy doraźnie interweniować, choćby preparatami biologicznymi. Ale jest ona dla gospodarza przede wszystkim sygnałem, że coś źle się dzieje w jego gospodarstwie. Najważniejsza jest profilaktyka. To przede wszystkim utrzymywanie upraw w odpowiednim zdrowiu i kondycji – tak zwane „szkodniki”, jak się przyjmuje w rolnictwie ekologicznym, mają w przyrodzie za zadanie atakować rośliny chore.

Dalej polega profilaktyka na wysadzaniu w sąsiedztwie upraw roślin odstraszających „nieproszonych gości”. Oraz oczywiście na dbaniu o drapieżniki ograniczające ich liczbę. Obosieczność broni chemicznej w konwencjonalnej walce ze „szkodnikami” polega między innymi na tym, że jest ona zabójcza także dla ich naturalnych wrogów.

Odchwaszczanie – tylko mechaniczne, jeżeli już. Ale chwasty w nadmiernej ilości się pojawiają, aby przykryć odsłoniętą glebę – coś nienaturalnego w przyrodzie. Dlatego w rolnictwie ekologicznym ściółkuje się glebę między uprawami, co ogranicza znacznie pracochłonność walki z chwastami.

No to może tyle o roślinach, gdyż rolnictwo ekologiczne nie może obejść się bez produkcji zwierzęcej. Dostarcza ona bowiem niezbędnego nawozu, gdyż nawóz w gospodarstwie ekologicznym powinien być maksymalnie różnorodny. Będą to więc nawozy mineralne (ale bez chemii, tylko ze sproszkowanych naturalnych skał!), roślinne (na przykład z bogatych w azot roślin motylkowych) i oczywiście zwierzęce (raczej nie gnojowica, choć dopuszcza się rozcieńczoną; lepiej przekompostowany obornik).

Sama praktyka kompostowania ma swoją filozofię. Wynika bowiem ze spostrzeżenia, że w przyrodzie naziemne szczątki organiczne rozkładają się na powierzchni, nie w glebie. Kompost jest uporządkowanym naśladowaniem tegoż prawa.

Zwierzęta powinny być karmione paszą z produkcji ekologicznej. Zabronione jest też profilaktyczne stosowanie antybiotyków i hormonów; nawet leczenie zwierząt w miarę możności powinno być naturalne. W tym celu uprawia się odpowiednie zioła. Zwierzęta muszą też być odpowiednio traktowane – więcej na ten temat w rozdziale o dobrostanie zwierząt gospodarskich.

Z uwagi na kluczową w rolnictwie ekologicznym równowagę paszowo-nawozową liczba zwierząt w gospodarstwie powinna być proporcjonalna do jego wielkości. Przyjmuje się, że jest to przeciętnie jedna krowa na hektar. Wliczyć też należy oczywiście inne zwierzęta, to znaczy ptactwo, trzodę chlewną czy konie.

Powtórzę tu, że rolnictwo ekologiczne to nie to samo, co rolnictwo ekstensywne. Przy odpowiednim prowadzeniu może dawać całkiem niezłe plony. W dodatku są to plony o najwyższej jakości zdrowotnej i smakowej, absolutnie nieporównywalnej z konwencjonalną żywnością. Rolnictwo ekologiczne nie niszczy też środowiska, a nawet może się przyczynić do rekultywacji terenu zniszczonego złym gospodarowaniem.

Zaś miłość gospodarza, której wymaga, przyczynia się do wzrostu jego człowieczeństwa i poziomu kultury.

  

Image by Sasin Tipchai from Pixabay

Licencja: Creative Commons