Zdradliwa wena – raz jest, raz jej nie ma, rozpoczęte dzieło i coś się zacięło – tak głosił Kaliber 44. Większość z nas także miewa problemy z kapryśną weną. Oto kilka sposobów na to, aby skutecznie zachęcić ją do tego, by częściej do nas wpadała.

Data dodania: 2014-11-10

Wyświetleń: 2367

Przedrukowań: 0

Głosy dodatnie: 0

Głosy ujemne: 0

WIEDZA

0 Ocena

Licencja: Creative Commons

Wena to podstępny twór, gdyż często pojawia się wtedy, kiedy ona tego chce, niekonieczne wtedy, gdy my akurat tego potrzebujemy. Mieliście kiedyś tak, że długo na nią czekaliście, obiad już 3 razy wystygł – podobnie jak wasz zapał twórczy... A potem, gdy już się poddaliście i zniechęceni szliście spać – ta nagle wpadała z impetem i rozpalała piec twórczy do czerwoności? No, tyle, że problem polegał na tym, że byliście tak zmęczeni, że nie zapisaliście jej podpowiedzi i rano wszystko to rozeszło się jak mgła? Zamiast czekać na tę kapryśną panią, nauczcie się skutecznie ją zapraszać do siebie – bo jak zdobędziecie jej numer, dużo łatwiej będzie ją dopaść.

 

1. Szepcz jej do uszka miłe słowa. Mówcie co chcecie – ale słodkie słówka od zawsze działają. Jeśli usiłujecie coś stworzyć i brakuje wam weny – nie zaczynajcie krzyczeć, tupać nogami i denerwować się. No bo powiedzcie sami – kto lubi wpadać do nerwusów (no dobra, może przedstawiciele handlowi tabsów z melisą). Jeśli najdzie Was twórcza fala zwątpienia – uspokójcie się i zacznijcie patrzeć pozytywnie – widząc cel, a nie drogę do niego. Przypomnijcie sobie swoje sukcesy i sami uwierzcie, że dacie race i naprawdę dacie radę. Zwykle samo odblokowanie pozytywnych myśli sprawia, że Wena sama chce do nas wpaść. Zwykle zostaje na noc. Nie jedną.

 

2. Wyjdź z pudełka. Jeśli czujesz, że zaciąłeś się i wpadłeś w pełen marazmu schemat – nie narzekaj, ale wyjdź! Jeśli mucha, chcąc wydostać się z pomieszczenia ciągle uderza w szybę, zamiast poszukać innej drogi i wreszcie znaleźć lufcik – niewiele zdziała. Jeśli nie chcesz skończyć jak ta biedna mucha – przestań uderzać głową w mur, tylko wyjdź i go omiń. Gdy nie masz pomysłów – wyjdź na spacer, wsiądź do tramwaju czy autobusu i po prostu złap dystans. Możesz też położyć się na chwilę, zgasić światło i po prostu dać sobie na luz – pozwolić, aby myśli swobodnie przez Ciebie przepływały. Zobaczysz – wena sama do Ciebie wpadnie.

 

3. Zamij się czymś innym. Tak, to brzmi dziwnie – zwłaszcza, jeśli masz do zrobienia kreatywne zdanie na wczoraj. Jednak, uwierz – jeśli nie przestaniesz się katować, i tak nic szczególnego nie wymyślisz. Jeśli masz kilka zadań i właśnie spalasz swoją duszę i ciało nad jednym – bez większych efektów – po prostu zajmij się innym. Nie stracisz czasu na wyrzuty, spowodowane kryzysem twórczym i bezczynnością – a jak tylko naprawdę oderwiesz myśli od palącego priorytety – prawdopodobnie ciekawe pomysły same Cię dopadną i będą błagać o adopcję. Sprawdzisz?

Licencja: Creative Commons